TygodnikWyklęci żołnierze getta

Wyklęci żołnierze getta

Wyklęci żołnierze getta
Wyklęci żołnierze getta
Dodano

Choć od powstania w getcie mija właśnie 70 lat, to wciąż niewiele wiemy o Żydowskim Związku Wojskowym. To ta organizacja, a nie powszechnie znana ŻOB, toczyła z Niemcami regularną bitwę pod dwoma sztandarami: biało-czerwonym i żydowskim z gwiazdą Syjonu - pisze w najnowszym numerze Do Rzeczy Maciej Rosalak.

- W przeciwieństwie do kilkudziesięciu bojowców ŻOB, którzy uszli z getta, z ŻZW po prostu nie miał kto dawać świadectwa. Ze ścisłego kierownictwa przeżył tylko jeden oficer – Kałmen Mendelson. Toteż prawdziwą historię bezkarnie fałszowano w Izraelu, zachodniej Europie i USA.

Prawicowy dziennikarz izraelski Chaim Lazar pisał w 1966 r.: Obraz, który ukształtował się w umysłach mas, jest obrazem namalowanym w specyficznie sekciarski sposób. Kiedykolwiek na uroczystościach rocznicowych jest przywoływane powstanie w getcie warszawskim albo żydowski ruch oporu, jest to »oczywiście« ograniczone do powstania zorganizowanego przez coś znanego jako ŻOB. Ale, co najbardziej znamienne, rola odegrana przez inną walczącą organizację jest z rozmysłem i konsekwentnie pomijana, mam na myśli ŻZW, założony przez Betar i innych członków ruchu Żabotyńskiego. Chciałbym szczególnie podkreślić słowo »inną«, zamiast »drugą« walczącą podziemną organizację, gdyż ja (i faktycznie wszyscy inni historycy) powinni zgodnie z pełną prawdą odnosić się do niej jako pierwszej żydowskiej organizacji oporu: pierwszej, która została uformowana, pierwszej, która zdała sobie sprawę z niebezpieczeństwa, pierwszej, która zorganizowała szkolenie wojskowe i broń, i pierwszej, która przystąpiła do akcji. Nie ma potrzeby wspominać, że członkowie tej organizacji

walczyli obok innych w czasie i w samym środku najcięższych walk do samego końca powstania.

O „Wyklętych żołnierzach getta”, a także o tym, jak wraz z oddziałami bojowników ginęła pamięć o ich dowódcach – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.

Czytaj także

 0

Czytaj także