TygodnikFragment wywiadu z Wojciechem Cejrowskim

Fragment wywiadu z Wojciechem Cejrowskim

Fragment wywiadu z Wojciechem Cejrowskim
Fragment wywiadu z Wojciechem Cejrowskim
Dodano

Rozmawiają Piotr Pałka i Mariusz Majewski. Całość rozmowy publikujemy w 10 nr tygodnika Do Rzeczy.

Załóżmy, że zostaje pan premierem. Trzy pierwsze pana decyzje to:

Premierem nie zostaję. Mogę ewentualnie zostać prezydentem, ale w takim układzie władzy, jaki jest w USA. Tam prezydent ma możliwość stanowienia prawa, a u nas jedynie zarządza sprawami bieżącymi w ramach obowiązujących przepisów, które są złe.

W Polsce ten typ władzy dzierżył marszałek Józef Piłsudski, gdy był Naczelnikiem Państwa. Jesteśmy teraz w podobnej sytuacji jak po zaborach, tyle że mieliśmy

tylko jeden zabór – sowiecki. Hm... No zobaczmy...

Pierwsze decyzje musiałyby polegać na likwidowaniu rzeczy i przepisów niepotrzebnych. Według zasady: „Wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone, a państwo nie wtrąca się w to, jak robisz to, co jest dozwolone”.

Przykład pierwszy z brzegu to prawo budowlane, które jest w całości zbędne. Obywatel doskonale sam sobie poradzi z decyzją, co i w jaki sposób chce zbudować na swojej ziemi za swoje pieniądze. A gdyby zbudował coś brzydkiego lub spowodował katastrofę, to sąsiedzi mają sądy cywilne i roszczenia o odszkodowania. Państwo nie powinno się wtrącać do architektury. Według tej filozofii zlikwidowałbym całą masę przepisów, kodeksów, ministerstw. System podatkowy byłby jednym zdaniem wpisanym do konstytucji: „Jest jeden podatek, wyłącznie dochodowy – każdy podmiot gospodarczy czy osoba fizyczna oddaje państwu 10 proc. od wypracowanego

dochodu, a rozliczenia należy robić co najmniej raz w roku, w dniu dowolnie wybranym”.

Zwróciłbym obywatelom prawo do obrony swojej rodziny i majętności, czyli oddałbym prawo do posiadania broni. Prawo do obrony własnego życia jest prawem naturalnym i nie powinno być ograniczane przepisami.

Przywróciłbym prawo własności ziemi – mówiłem o tym wcześniej – jak jesteś właścicielem działki, to oznacza, że jesteś właścicielem wszystkiego pod ziemią, aż do jądra planety, oraz wszystkiego na ziemi – twoje są drzewa, możesz je sadzić, możesz wycinać, twoje zwierzęta, możesz na nie polować, skoro są u ciebie...

A w sprawach międzynarodowych?

Moją pierwszą decyzją byłoby uznanie, że Jerozolima jest stolicą Izraela,

i natychmiastowe oficjalne przeniesienie ambasady RP z Tel Awiwu. W polityce trzeba być mężczyzną, a nie tchórzliwym chłoptasiem, trzeba podejmować mocne, odważne decyzje, trzeba być Churchillem, a nie Chamberlainem, trzeba mieć cojones jak Margaret Thatcher, nie wolno bać się własnego narodu. Narodowi trzeba mówić prawdę, patrząc mu prosto w oczy, jak robił to Ronald Reagan. Uff. No to teraz mam spokój – po tej tyradzie nikt mi nie powierzy żadnego stanowiska.

(śmiech)

Pozostaje tylko prezydentura. Byłby pan w stanie poświęcić swój styl dla garniturów i krawatów? Dla Polski nic nie ma „nie” – jak mawiał klasyk?

Nie znam tego klasyka, znam za to papieża bez odpowiednich butów, więc mógłbym być prezydentem bez garnituru. Panowie, błagam, idą święta. Kończmy, ja chcę do domeczku. Niech Zmartwychwstały oczyszcza i błogosławi. Alleluja i do przodu!

Czytaj także

 0

Czytaj także