Lustracja Jana Pawła II

Lustracja Jana Pawła II

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kto i dlaczego kwestionował świętość Jana Pawła II? Czy papież Polak myślał o abdykacji po wprowadzeniu stanu wojennego?

Saverio Gaeta

Na te i inne pytania odpowiada ks. Sławomir Oder, postulator prcesu kanonizacyjnego (fragmenty książki „Zostałem z wami. Kulisy procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II”).

SAVERIO GAETA: Proces kanonizacyjny Jana Pawła II przebiegł wyjątkowo szybko. Czy przy takim tempie pracy było miejsce na tradycyjną instytucję tzw. adwokata diabła? Czy był on w ogóle potrzebny, skoro wierni domagali się uznania papieża za świętego od razu po jego śmierci?
KS. SŁAWOMIR ODER: W każdym procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym obecna jest figura promotora sprawiedliwości, którego popularnie nazywa się adwokatem diabła (advocatus diaboli). W tym procesie na ten urząd został powołany ksiądz prałat Józef D’Alonso.

Jego zadaniem jest „oskarżać” kandydata na ołtarze?
Zarówno postulator, jak i „adwokat diabła” poszukują prawdy. Nie możemy zapomnieć o tym, że ogłoszenie nowego świętego angażuje nieomylność urzędu nauczycielskiego papieża. Odpowiedzialność wszystkich uczestników procesu jest więc ogromna. Nie można pozwolić sobie na jakiekolwiek zaniedbania czy pójście na skróty.

Jakie argumenty przeciwko świętości papieża były przedstawiane w procesie?
Była grupa teologów reprezentujących poglądy dość radykalne, krytykujących nadmierny, ich zdaniem, centralizm rzymski. Zarzucali Janowi Pawłowi II zamknięcie się na kwestie kapłaństwa kobiet, znisienia celibatu księży, teologii wyzwolenia, a także niezdolność rozwiązania pewnych spraw kurialnych albo z nimi związanych, jak na przykład związek Instytutu Dzieł Religijnych (IOR), zwanego bankiem watykańskim, z upadłym bankiem Ambrosiano. Dokument ten został włączony do akt procesowych, a przedstawiciel grupy teologów został przesłuchany w charakterze świadka z urzędu.

Drugą grupą wypowiadającą się krytycznie w kwestii kanonizacji były osoby związane z Bractwem św. Piusa X. Ich zarzuty zostały sformułowane w dokumencie przesłanym do postulacji przez stojącego na czele organizacji bp. Bernarda Felleya. Zastrzeżenia lefebrystów dotyczyły tradycyjnie kontestowanych przez bractwo spraw – odnosiły się do dialogu ekumenicznego, współpracy międzyreligijnej i spotkań w Asyżu, liturgii posoborowej. Również to pismo zostało włączone do akt procesu. (…)

Cały artykuł dostępny jest w 11/2014 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0