TygodnikKto i dlaczego krytykuje papieża Franciszka?

Kto i dlaczego krytykuje papieża Franciszka?

Wizyta papieża Franciszka w Lund, w Szwecji
Wizyta papieża Franciszka w Lund, w Szwecji / Źródło: GETTY IMAGES
Dodano 3
Papież Franciszek w Lund upamiętnił 500. rocznicę reformacji. Czy to rewolucyjny krok na drodze reformowania Kościoła, czy raczej wywoływanie zamętu w umysłach wiernych?

Mimo że hołdy i zachwyty nad Franciszkiem całkowicie zdominowały światowe media, warto chyba bliżej przyjrzeć się co bardziej kontrowersyjnym gestom i słowom papieża, jego krytykom i ich argumentom. Szczególnie, że w postępowej narracji wszyscy, którzy ośmielają się krytykować Franciszka, to konserwatywny, a właściwie reakcyjny katolicki beton, dbający o swoje doczesne interesy, uwikłany w scholastyczne spory, żyjący w swoim ślepym na realia świecie, jeśli nie w wieży z kości słoniowej. W tak opowiadanym Watykanie papież reformator musi się zmagać z rzucającymi mu kłody pod nogi, walczącymi o wpływy dostojnikami kurii rzymskiej, a na dodatek z twardogłowymi episkopatami Afryki i Europy Środkowej. Sprawy mają się jednak nieco inaczej.

Naturalnie wśród krytyków Franciszka są i oszołomieni katoliccy integryści, którzy nazywają go Antychrystem albo fałszywym prorokiem. Istnieje nawet strona internetowa Francis False Prophet, gdzie można wyczytać, że „papież wprowadza tylnymi drzwiami sataniczny paradygmat modernizmu”. W kurii rzymskiej, szczególnie za czasów Benedykta XVI, nie brakowało bizantyjskich intryg i prywaty, a wybuchające raz po raz skandale budziły podejrzenia już nawet nie o nieudolność papieskiego otoczenia, lecz o sabotaż.

Niemniej wśród krytyków Franciszka nie brak ludzi o nienagannej reputacji– czy to pośród hierarchów, teologów, zwykłych wiernych, czy znanych watykanistów – zatroskanych obecnym stanem, losami i przyszłością Kościoła. Apostołowie postępu najdelikatniej mówią o nich „konserwatyści”, co jednak w słowniku progresistów znaczy: wstecznicy, szkodnicy i przeszkoda na drodze koniecznych reform. Zupełnie jakby konserwatyści nie byli po to, by przytrzymać za rękaw szalonych rewolucjonistów. Jakby nie byli niezbędną częścią dialektycznego procesu wykuwania idei i przyszłości.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 45/2016
Artykuł został opublikowany w 45/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ zma

Czytaj także

 3
  • Sceptissimus IP
    Z krytyką Papieża mają problemy przede wszystkim ci, którzy wierzą.
    Wierzą w jego nieomylność z racji sprawowanej funkcji.
    To jest tak irracjonalne, że właściwie szkodzi samej religii. I oni zaczynają to czuć.
    Dlatego uważam tego Papieża za realne niebezpieczeństwo dla jedności kościoła.
    Niezależnie od tego czy jego destrukcyjne działania są zamierzonymi, czy nie.
    Dodaj odpowiedź 15 5
      Odpowiedzi: 0
    • Xawery IP
      Ja go na przykład skrytykuję. Nie pojmuję dlaczego tyle mówi o konieczności przyjmowania imigrantów muzułmańskich. Ostatnio nawet powiedział o niechęci Europejczyków do przyjmowania tych ludzi: "Niestety, często są to tylko kroki, którym ludzie sprzeciwiają się z obawy, że zostanie im odebrana praca i zmniejszona pensja". Przepraszam bardzo. Czy papież żyje w jakimś innym świecie niż reszta ludzkości? Czy nie widzi, że dla mieszkańców Europy nie zabieranie pracy przez tych Muzułmanów jest problemem tylko zamachy terrorystyczne, gwałty, morderstwa, niszczenie świątyń chrześcijańskich, okradanie sklepów i domów. Jakoś to mu nie przeszkadza bo o tym praktycznie nie wspomina. Papież Franciszek zachowuje się jak gdyby był oderwany od rzeczywistości. A może jest? Może ktoś dba by był? By nakłaniał do przyjmowania ludzi, którzy przybywają z postawą roszczeniową, a nie do pracy. Z takimi poglądami Papieżowi Franciszkowi bliżej do mera Paryża niż do głowy Kościoła Katolickiego.
      Dodaj odpowiedź 44 1
        Odpowiedzi: 1

      Czytaj także