TygodnikMarzenia na kredyt

Marzenia na kredyt

Kredyt
Kredyt / Źródło: Materiały prasowe
Dodano 11
Polacy chętnie pożyczają pieniądze. Co trzeba wiedzieć, zanim weźmie się w banku kredyt lub pożyczkę? Na co należy uważać, aby nie wpaść w spiralę zadłużenia?

Co zrobić, gdy bardzo chcemy coś mieć, ale nie mamy na to pieniędzy? Możemy zacząć oszczędzać. Argument, że nie mamy z czego, jest dość często nietrafiony. Kredyt gotówkowy w banku kosztuje bowiem ok. 10 proc. rocznie. Jeśli więc wystarczająco wcześnie zaplanujemy wydatek (np. kupno nowego telewizora), to przy regularnym odkładaniu pieniędzy, możemy zrealizować nasze marzenie taniej, niż korzystając z kredytu lub pożyczki.

Banki kuszą jednak szybszym rozwiązaniem problemu braku wystarczających środków. Oferują pieniądze zarówno na zakup domu lub mieszkania (kredyty hipoteczne), jak i na wakacje, świąteczne prezenty, pralkę, lodówkę czy smartfon (kredyty konsumenckie, ratalne).

Polacy lubią pożyczać

Według badania „Dlaczego Polacy się zadłużają”, przeprowadzonego na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, ponad 75 proc. Polaków w wieku od 18 do 64 lat przynajmniej raz w życiu wzięło kredyt lub pożyczkę. Autorzy opublikowanego w styczniu 2019 r. raportu podkreślają, że najczęściej zadłużamy się na zakup sprzętu AGD i RTV, remont w domu oraz kupno samochodu.

Z raportu „InfoKREDYT” Związku Banków Polskich, opublikowanego w październiku 2018 r., wynika, że wartość wszystkich kredytów zaciągniętych przez Polaków wynosiła 678,2 mld zł, z czego ponad połowę stanowiły kredyty mieszkaniowe (399,2 mld zł), a jedną czwartą – kredyty konsumpcyjne.

Z ogłoszonej w lutym 2019 r. informacji Biura Informacji Kredytowej wynika, że w styczniu 2019 r. banki wydały 87,1 tys. kart kredytowych (wzrost o 7,1 proc. w porównaniu ze styczniem 2018 r.), a łączna kwota przyznanych limitów wzrosła rok do roku o ponad 21 proc. – do 561 mln zł. W szybkim tempie wzrosła również wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych. W styczniu 2019 r. banki udzieliły łącznie 16,1 tys. tego typu kredytów o łącznej wartości 4,24 mld zł. To, co prawda o 4,6 proc. kredytów mniej niż rok wcześniej, ale ich wartość jest aż o 11,9 proc. wyższa niż w styczniu 2018 r. Rośnie bowiem liczba wysokokwotowych kredytów mieszkaniowych. Ponadto w styczniu 2019 r. udzielono aż o 48,7 proc. więcej kredytów na kwotę powyżej 350 tys. zł niż w tym samym okresie roku ubiegłego. W styczniu 2019 r. instytucje finansowe w Polsce odnotowały niewielki wzrost także w innej grupie produktowej: banki przyznały łącznie 58,2 tys. limitów kredytowych w kontach osobistych (wzrost o 1,3 proc. r/r) na łączną kwotę 258 mln zł (wzrost o 2,1 proc. r/r).

Z kolei według najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego wartość udzielonych przez banki kredytów konsumpcyjnych ogółem w lutym 2019 r. wzrosła miesiąc do miesiąca o 886,4 mln zł i wyniosła 191 173 mln zł. Z tego wartość kredytów konsumpcyjnych w złotym wzrosła miesiąc do miesiąca o 873,9 mln zł i wyniosła 186 944,4 mln zł. Z danych NBP wynika też, że wartość udzielonych przez banki kredytów na nieruchomości dla gospodarstw domowych ogółem w lutym 2019 r. wzrosła w porównaniu ze styczniem 2019 r. o 2692,8 mln zł i wyniosła 434 731,0 mln zł.

Na co uważać

Kredytodawcy kuszą klientów w najróżniejszy sposób. Jedni oferują niskie oprocentowanie nominalne lub nawet kredyty „za darmo”, inni zachęcają klientów brakiem prowizji lub możliwością czasowego zawieszenia spłat.

Na co warto zwrócić szczególną uwagę przed zaciągnięciem kredytu lub pożyczki? Przeważnie pierwszym elementem, który porównujemy, jest oprocentowanie nominalne. Oprocentowanie nominalne jest zawsze podawane w skali roku. Zadłużając się na dłuższy okres, warto również sprawdzić, czy oprocentowanie – np. kredytu hipotecznego – jest stałe w całym okresie finansowania czy zmienne. W drugim przypadku oprocentowanie kredytu składa się z dwóch elementów: pierwszy to marża banku, drugi zaś stanowi zmieniająca się w zależności od warunków rynkowych stawka WIBOR (Warsaw Interbank Offer Rate – to stopa procentowa, po jakiej banki udzielają pożyczek innym bankom). Marża banku jest stała – warto więc zadbać o to, aby była jak najniższa. Trzeba jednak pamiętać, że nominalna stopa oprocentowania nie zawiera wszystkich kosztów kredytu. Należy zwracać uwagę na różnego rodzaju prowizje i dodatkowe opłaty, które stanowią istotne źródło przychodów dla instytucji finansowych.

Przed podpisaniem jakiejkolwiek umowy z bankiem warto więc sprawdzić rzeczywistą roczną stopę oprocentowania (RRSO), a także całkowity koszt kredytu. Dopiero te dwie informacje pozwalają dokładnie sprawdzić, jak drogi jest dany kredyt, i rzetelnie porównać oferty różnych instytucji finansowych. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania jest wskaźnikiem, który służy do porównania kredytów pod względem związanych z nimi kosztów. RRSO określa nie tylko koszt odsetek, które będziemy musieli zapłacić, lecz także obejmuje wszystkie pozostałe opłaty, takie jak np. prowizja za przyznanie kredytu, ubezpieczenie, marże i inne koszty dodatkowe w ujęciu rocznym.

Im niższy wskaźnik RRSO, tym kredyt jest tańszy. Całkowity koszt kredytu pokazuje z kolei wszelkie koszty, które konsument jest zobowiązany ponieść w związku z umową o kredyt lub pożyczkę.

Podpisując umowę o kredyt lub pożyczkę, warto dokładnie sprawdzić, co zostało w niej napisane, i pamiętać, że obowiązują nas zawarte w umowie zapisy. Przed podjęciem decyzji o skorzystaniu np. z proponowanego ubezpieczenia sprzedawanego przez bank przy okazji udzielania kredytu warto sprawdzić, jaki byłby koszt takiego produktu u różnych ubezpieczycieli niezwiązanych z bankiem. Może się bowiem okazać, że bankowa „promocja” jest wyjątkowo drogim rozwiązaniem.

Pamiętajmy też, że przed decyzją o udzieleniu pożyczki lub kredytu instytucja finansowa bada zdolność kredytową potencjalnego klienta. Zależy ona m.in. od uzyskiwanych dochodów, stałych wydatków (czynsz, opłaty za media itp.) oraz innych zobowiązań (np. wysokość zadłużenia z kart kredytowych), a także naszej historii kredytowej, czyli dotychczas zaciągniętych kredytów lub pożyczek. Celem takiej analizy jest sprawdzenie, czy klient będzie miał możliwość spłaty zaciągniętego długu wraz z odsetkami w określonym w umowie terminie.

Najdroższe gotówkowe

Jednym z najbardziej popularnych kredytów udzielanych w Polsce jest kredyt gotówkowy. Z raportu „InfoKREDYT” Związku Banków Polskich wynika, że 40 proc. klientów deklaruje, że pożycza gotówkę na zakup większych dóbr konsumpcyjnych (samochodów, sprzętu RTV i AGD), 28 proc. na zakup lub remont mieszkania, 15 proc. – aby uzupełnić budżet, a 2 proc. bierze kredyt gotówkowy na wakacje lub podróże.

Kredyt gotówkowy może być jednocześnie jednym z najdroższych tego typu produktów. Uzyskane pieniądze można wydać na dowolny cel, a w przypadku mniejszych kwot decyzja kredytowa może być podjęta nawet w ciągu kwadransa. Zgodnie z prawem wartość nominalna oprocentowania takiego kredytu nie może być wyższa od czterokrotności stopy lombardowej NBP. Obecnie maksymalne oprocentowanie kredytu gotówkowego nie może więc przekraczać 10 proc. w skali roku. Do odsetek, które nalicza bank, często dodać trzeba również dodatkowe opłaty, np. prowizje za udzielenie kredytu (mogą sięgać np. 5 lub 10 proc. kwoty kredytu), a także obowiązkowe ubezpieczenia. Do kredytów konsumpcyjnych należy również kredyt ratalny, który można zaciągnąć w wielu sklepach, sieciach handlowych i punktach usługowych.

Aby rozpatrzyć wniosek o kredyt, bank może oczekiwać od kredytobiorcy nie tylko zaświadczenia o zarobkach, lecz także zażądać zabezpieczenia kredytu. Takie zabezpieczenie może mieć różne formy. Jedną z nich jest weksel in blanco. Co to takiego? Weksel jest papierem wartościowym. Osoba posiadająca prawo do weksla może domagać się od dłużnika zapłaty sumy określonej na wekslu. Weksel in blanco może dotyczyć albo całości, albo tylko części kwoty kredytu. Wekslowi in blanco powinna towarzyszyć tzw. deklaracja wekslowa, która określa, kiedy i na jakich warunkach może on być uzupełniony. Ważne jest również, aby w deklaracji wekslowej znalazł się zapis informujący, kiedy weksel zostanie zwrócony (np. po spłacie kredytu).

Popularnym wśród Polaków produktem jest też karta kredytowa. Mając ją w portfelu, trzeba jednak pamiętać o dyscyplinie zarówno w wydawaniu pieniędzy, jak i w regulowaniu zadłużenia. Największą zaletą karty kredytowej jest możliwość korzystania z darmowego kredytu w tzw. okresie bezodsetkowym. Okres bezodsetkowy wynosi – w zależności od banku, który wydał kartę – od 40 do 61 dni. Przez ten czas możemy bezpłatnie korzystać z pieniędzy banku, a swoje trzymać np. na rachunku oszczędnościowym. W takiej sytuacji karta kredytowa umożliwia znaczące ograniczenie kosztów związanych z kredytowaniem comiesięcznych wydatków. Co więcej, w ramach promocji wiele banków często wydaje karty kredytowe za darmo i nie pobiera opłat za ich używanie. Trzeba jednak pamiętać o wysokich kosztach, które pojawiają się, gdy nie spłacimy w terminie całości zadłużenia. Wówczas od całości długu na karcie kredytowej będziemy musieli zapłacić wysokie odsetki (do 10 proc. w skali roku). Warto również wiedzieć, że karty kredytowej nie opłaca się wykorzystywać do wypłat w bankomacie – w przypadku tego typu transakcji nie obowiązuje bowiem żaden okres bezodsetkowy.

Osobom, które chcą mieć pieniądze na czarną godzinę, banki oferują również limit na koncie osobistym, zwany także kredytem odnawialnym. Tego typu produkt umożliwia przebrnięcie przez chwilowe problemy finansowe, zanim na konto wpłynie kolejna pensja. Zaletą limitu w koncie jest to, że odsetki (wynoszące najczęściej 9–10 proc. w skali roku) są obliczane od kwoty rzeczywiście wykorzystanego kredytu. Wadą limitu w koncie jest prowizja, którą bank pobiera za jego przyznanie lub odnowienie. Poważnym minusem tego produktu jest również zacieranie się granicy między własnymi oszczędnościami a pieniędzmi, które są dostępne w ramach dozwolonego limitu, co może prowadzić do tzw. pułapki zadłużenia.

Tańszym rozwiązaniem może być bankowa pożyczka hipoteczna. Od kredytu hipotecznego, o którym mowa poniżej, różni ją m.in. to, że pieniądze z pożyczki hipotecznej mogą być wykorzystane na dowolny cel. Zaletą pożyczki hipotecznej jest niższe oprocentowanie niż w przypadku kredytów konsumpcyjnych, a wadą to, że zabezpieczeniem spłaty kredytu jest hipoteka ustanowiona na nieruchomości. Po stronie minusów trzeba też uwzględnić czas potrzebny na jej uzyskanie (procedura jego otrzymania jest bowiem podobna do starań o uzyskanie kredytu hipotecznego), a także to, że banki często ustanawiają minimalną kwotę, którą można w ten sposób pożyczyć.

Sam kredyt hipoteczny jest najtańszy na rynku. Jego oprocentowanie zależy jednak m.in. od tego, jakim wkładem własnym dysponuje kredytobiorca. W tym przypadku również warto sprawdzić nie tylko wysokość oprocentowania nominalnego, lecz także wysokość prowizji i dodatkowych opłat (np. opłat związanych z wcześniejszą spłatą kredytu). Uzyskanie kredytu hipotecznego to złożona procedura. Zaczyna się ona od sprawdzenia zdolności kredytowej i upewnienia się, że cena nieruchomości jest dostosowana do możliwości finansowych klienta. Bank wymaga również podpisania umowy przedwstępnej lub deweloperskiej i złożenia dokumentów dotyczących m.in. zatrudnienia, zarobków, zaświadczeń dotyczących innych zobowiązań kredytowych.

Spirala zadłużenia

Mimo że wielu Polaków decyduje się na zaciągnięcie kredytu lub pożyczki, to jednocześnie wielu z nas podchodzi do kwestii zadłużania z ostrożnością. Z podanej w styczniu 2019 r. informacji prasowej Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej („W banku, u teściów i na zeszyt – gdzie pożyczają Polacy”) wynika, że 37 proc. Polaków woli zaczekać z zakupem, żeby zebrać potrzebną kwotę i nie zadłużać się, a co piąty ankietowany uważa, że kredyty są wręcz niebezpieczne, bo korzystając z nich, łatwo wpaść w tzw. spiralę zadłużenia. Niestety, z tego samego badania wynika również, że aż 25 proc. Polaków nie kalkuluje wcześniej, czy będzie w stanie spłacić dług. Co trzecia osoba w grupie zaciągającej pożyczki robi to bez sprawdzania, czy udźwignie nowy dług, a także robi to pod wpływem impulsu. Dla 30 proc. Polaków uzasadnieniem jest to, że „po prostu bardzo chcieli mieć daną rzecz”. Z kolei dla przeciętnego dłużnika spłata wszystkich zobowiązań wymagałaby przeznaczenia na ten cel dwuletnich dochodów.

Tymczasem nieprzemyślany lub zbyt drogi kredyt, niewłaściwe zarządzanie środkami na karcie kredytowej, a do tego nagła choroba lub utrata pracy, uniemożliwiające spłatę zaciągniętego długu, mogą doprowadzić do poważnych problemów z obsługą zadłużenia. Łatwo wówczas wpaść w pułapkę, która nazywa się „spiralą zadłużenia”. Termin ten oznacza sytuację, w której dłużnik nie jest już w stanie spłacać zaciągniętych pożyczek oraz kredytów i w celu ich uregulowania zaciąga kolejne długi, co może prowadzić do utraty dorobku całego życia.

W sytuacji kryzysowej, gdy długi szybko rosną, nie należy zaciągać nowych pożyczek. Trzeba jak najszybciej powiadomić o swojej sytuacji bank i podjąć próbę negocjacji. To pozwoli uniknąć dodatkowych kosztów związanych np. z bardzo wysokimi odsetkami od należności przeterminowanych. Bank może zaproponować tzw. wakacje kredytowe, czyli okresową przerwę w płaceniu rat, lub np. zgodzić się na to, aby kredytobiorca przez pewien czas spłacał tylko raty kapitałowe lub tylko odsetki.

Co zrobić? Jednym z rozwiązań jest konsolidacja wszystkich posiadanych kredytów, co powinno pozwolić na obniżenie oprocentowania nowego kredytu konsolidacyjnego. Kredyt konsolidacyjny wiąże się przeważnie również z wydłużeniem okresu spłaty, a co za tym idzie – z mniejszą wysokością miesięcznej raty, co ułatwia systematyczną spłatę długu, ale sprawia jednocześnie, że całkowity koszt kredytu może być stosunkowo wysoki. Tak jak w przypadku innych produktów bankowych warto porównać oferty kredytu konsolidacyjnego z różnych banków, aby wybrać najkorzystniejszą dla siebie opcję. Aby uzyskać kredyt konsolidacyjny, trzeba mieć jednak odpowiednią zdolność kredytową – takie rozwiązanie nie jest więc dostępne dla każdego dłużnika w tarapatach.

Jak widać, wydostanie się ze spirali zadłużenia może być niekiedy bardzo trudne. Dlatego pieniądze trzeba pożyczać rozważnie. Warto dobrze się zastanowić, czy na pewno potrzebujemy pożyczki np. na egzotyczne wakacje czy telewizor. Najlepiej zaś w ogóle unikać tych kredytów i pożyczek, które służą jedynie konsumpcji, a nie domowym inwestycjom (np. kupno mieszkania, działki budowlanej, budowa domu, zakup nowego przydatnego w pracy laptopa lub innego sprzętu, który może zwiększyć przychody gospodarstwa domowego).

W przypadku zakupów nowego sprzętu AGD czy nowego samochodu często lepszym rozwiązaniem będzie wcześniejsze zaplanowanie wydatku i regularne odkładanie pieniędzy na wymarzony cel.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 14/2019
Artykuł został opublikowany w 14/2019 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ jba

Czytaj także

 11
  • Dokładnie IP
    Przedostatni akapit to dla Kaczyńskiego chyba...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Thara IP
      90% mieszkań i domów jest kupowane na kredyt ....deal with it.
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
      • matołusz bankster IP
        Fajnie że biorą te mega kredyty :-)
        Ale jaja, ludzie są tacy głupi. że to działa :-))
        Dodaj odpowiedź 1 0
          Odpowiedzi: 0
        • vaticano IP
          Mateusz M. może doskonale nauczać jak się rozmnaża pieniądze... zna sie na tum jak nikt inny. Teraz , lada moment tak rozmnoży że z nie mam na 5+ stanie się mam 40 baniek na 5+. Tylko jak byście zapytali jak zdobył tą kasę to już wam mówię, .... chce ją "pożyczyć" z waszych pieniędzy OFE...ale ciiii... zanim będzie trzeba oddać to on już zniknie więc się nie przejmuje.
          Dodaj odpowiedź 4 2
            Odpowiedzi: 1
          • Elektorat PiSu IP
            Pan premier czarodziej, wyczarował nam drugą Grecję.
            Dodaj odpowiedź 2 4
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także