TygodnikBadacze: Szczepienie przeciw gruźlicy jednak nie chroni przed COVID-19

Badacze: Szczepienie przeciw gruźlicy jednak nie chroni przed COVID-19

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Dodano 4
Wbrew przypuszczeniom szczepienie przeciw gruźlicy (BCG) w okresie niemowlęcym nie chroni przed zachorowaniem na COVID-19 – uważają naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Swoje wnioski opisali na łamach „Clinical Infectious Diseases”.

Wyniki ich najnowszego badania sugerują, że to inne czynniki – a nie wyszczepialność szczepionką BCG danego społeczeństwa – leżą u podstaw znaczących różnic między krajami, jeśli chodzi o zapadalność i przebieg choroby wywołanej przez SARS-CoV-2.

Od jakiegoś czasu w periodykach naukowych pojawiają się publikacje sugerujące, że kraje z szeroko rozpowszechnionymi szczepieniami BCG wydają się lepiej znosić pandemię niż państwa, gdzie procedura ta nie jest obowiązkowa. Zaczęto więc podejrzewać, że szczepionka BCG, która uodparnia przeciwko gruźlicy, może też zapewnić ochronę przed COVID-19.

Postanowił się temu przyjrzeć dr Clément de Chaisemartin, a inspiracją była dla niego własna sytuacja rodzinna. Jako najstarszy z pięciorga rodzeństwa otrzymał w dzieciństwie szczepionkę BCG, jednak już jego najmłodszy brat jej nie dostał. Francja, z której pochodzi badacz, zlikwidowała bowiem obowiązek szczepień przeciwgruźliczych na początku XXI wieku. Także wiele innych krajów rozwiniętych poszło tą drogą, ponieważ przypadki gruźlicy stawały się w ostatnich dziesięcioleciach coraz rzadsze.

– Wszedłem więc któregoś razu na Wikipedię i zacząłem szukać państw, które zaprzestały szczepień BCG jeszcze wcześniej. Chciałem sprawdzić, czy obserwuje się w nich wyższy odsetek osób chorych na COVID-19” – opowiada naukowiec.

Odkrył, że Szwecja zaprzestała obowiązku podawania dzieciom BCG już w kwietniu 1975 roku. Skontaktował się więc ze szwedzką agencją zdrowia publicznego, która zgodziła się udostępnić mu dane.

Naukowiec skupił się na osobach urodzonych w pierwszej połowie 1975 roku. Szwedzi, którzy przyszli na świat w marcu otrzymali bowiem obowiązkową szczepionkę BCG, podczas gdy osoby urodzone w kwietniu już nie. Analiza wykazała, że liczba przypadków COVID-19 na jednego mieszkańca, liczba hospitalizacji z powodu tej choroby i liczba zgonów były obu tych grupach bardzo podobne.

Jak mówi autor pracy, otrzymane wyniki okazały się dla niego bardzo pouczające. Wcześniejsze badania ujawniły bowiem silną korelację między obowiązkowymi szczepieniami BCG a wynikami COVID-19. Tymczasem teraz okazało się, że między osobami, które otrzymały szczepionkę w dzieciństwie, a tymi, którzy jej nie dostali, nie ma różnić w zapadalności i przebiegu choroby COVID-19.

– Oznacza to, że ta korelacja nie wynika prawdopodobnie ze szczepienia BCG, ale raczej z jakiejś pominiętej zmiennej – wyjaśnił Chaisemartin. – Nasuwa się oczywiście pytanie, czym jest ta pominięta zmienna, bo być może mogłaby stać się ważnym punktem zaczepienia w dalszej walce z pandemią.

Badacz postawił hipotezę, że obowiązkowe szczepienia dzieci preparatem BCG mogą odzwierciedlać ogólną kondycję krajowych systemów zdrowia publicznego. – Kraje, które mają wiele obowiązkowych szczepień, mogą być tymi, w których agencje zdrowia publicznego działają prężniej i być może dlatego są one w stanie wdrożyć skuteczniejszą politykę przeciwko COVID-19 – wskazuje naukowiec.

Dopuszcza też inną hipotezę, wedle której obowiązkowe szczepienia mają związek z podejściem do ryzyka. – Być może kraje, w których istnieje wiele obowiązkowych szczepień, są tymi, w których ludzie są bardziej ostrożni, niechętni ryzyku i ściślej przestrzegają wytycznych dotyczących życia podczas pandemii – mówi.

Clément de Chaisemartin zwraca jednak uwagę, że są to wstępne przypuszczenia i ich potwierdzenie wymaga dalszych badań. Jednak jedna kwestia, jego zdaniem, jest całkowicie jasna: – Bez solidnych dowodów na to, że BCG chroni przed COVID-19, ważne jest, aby poczekać na wyniki trwających badań, zamiast wyczerpać zapasy szczepionki, która już jest trudna do zdobycia dla tych, którzy naprawdę jej potrzebują, czyli dzieci w krajach o dużej zachorowalności na gruźlicę – podsumowuje naukowiec.

Czytaj także:
Jakie poparcie ma PiS bez koalicjantów? Najnowszy sondaż
Czytaj także:
Nowacka: Pan Kaleta się wysypał i powiedział, o co chodzi

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 4
  • antymason IP
    To oczywiste. "Chronić" będzie tylko szczepienie znamieniem Bestii. Niemityczne, realne technicznie. Tak, to  te, biblijne czasy.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Logik. IP
      Trochę mi się nie chce... Ale jak znajdę ze dwa dni, to zbiorę w punktach te wszystkie doniesienia w bibliografię i opublikuję, będzie niezły ubaw. Dokonam również ich wzajemnych powiązań i falsyfikacji. Bez fizyki biologii tylko z elementarnej logiki i metodologii nauk wiem że COVID nie istnieje.
      Dodaj odpowiedź 2 0
        Odpowiedzi: 0
      • bal bla IP
        Dziwne, z powyższego wynika, że polska służba zdrowia ma się lepiej od np. niemieckiej.
        Dodaj odpowiedź 3 0
          Odpowiedzi: 0
        • ciocia Micia IP
          A dlaczego? Szczepionka na grypę chroni na 100% przed Gowid29 to dlaczego gruźlicza nie ? Możę spredźcie na seniorach i jak okaże się, że nie umierają masowo to szczepić, szczepić!
          Dodaj odpowiedź 1 0
            Odpowiedzi: 0

          Czytaj także