Tygodnik"Nie można kłamać na temat małżeństwa w nieskończoność"

"Nie można kłamać na temat małżeństwa w nieskończoność"

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / BORIS PEJOVIC
Dodano 90
Sądzę, że myślenie o rodzinie jest zagrożone, ale sama rodzina nie. Ludzie mogą myśleć i mówić o niej w różny sposób i to wpływa też na nasze zachowanie. Ale rodzina jako fundamentalny związek nie jest w niebezpieczeństwie – tłumaczy prof. Mark Regnerus w rozmowie z DoRzeczy.pl.

Od wielu lat prowadzi pan badania poświęcone rodzinie i małżeństwu. Czy na ich podstawie można stwierdzić, że pełna rodzina, małżeństwo kobiety i mężczyzny, to najlepsze miejsce dla rozwoju dziecka?

Mark Regnerus: Tak. To przede wszystkim kwestia stabilności, ale też różnorodności, z której dzieci czerpią wychowując się w takiej pełnej rodzinie. Chodzi o unikalną rolę ojca czy matki w procesie dorastania dziecka i jedynego w swoim rodzaju wkładu, jaki mają w życie dziecka. Oczywiście są różni ojcowie i matki, ale sam fakt tego, że dziecko czerpie z dwóch tak różnych od siebie źródeł umiejętności, uczy się ich silnych i słabych stron, na podstawie tego wzajemnie uzupełniającego się związku mężczyzny i kobiety. To daje poczucie bezpieczeństwa i możliwość doświadczenia tej różnorodności.

Czy takie warunki do rozwoju, wzrostu dziecka mogą mieć miejsce w związku osób tej samej płci?

MR: Ludzie mogą próbować naśladować ten układ. Jeśli w rodzinie brakuje ojca, jego miejsce może na przykład próbować zastąpić wujek, ale to jest pewnego rodzaju ustępstwo. Widzimy, że to nie jest sytuacja idealna, próbujemy zastąpić brakujący element, czymś innym. Bo w wypadku związku, gdzie rodzicami jest dwóch mężczyzn albo dwie kobiety, dziecko nie może czerpać z dwóch różnorodnych źródeł.

To może wpływać na ich poczucie bezpieczeństwa, szczególnie, kiedy mówimy o dzieciach w związku dwóch kobiet. Co nie wynika z samego rodzaju związku, ale z charakterystyki kobiet. Kobiety mają większe oczekiwania, większe potrzeby emocjonalne i to nie uzupełnia się z tym, jak funkcjonują mężczyźni, którzy mają niższe oczekiwania, także w kwestii spełnienia emocjonalnego. Mężczyźni oczekują czegoś innego niż kobiety i dziecko obserwuje tę wymianę, widzi jak to się rozgrywa. Inaczej jest kiedy rodzice są tej samej płci. Byłbym więc naprawdę zaskoczony gdyby na przestrzeni kolejnych 20-30 lat, okazało się, że dzieci wychowane w związkach homoseksualny, niepełnych rodzinach mogły liczyć na porównywalny poziom sukcesów czy powodzenia, co dzieci z pełnych rodzin.

Te różnice o których pan mówi, czy da się je wyeliminować?

MR: Można próbować je wykluczyć, można kształtować i kontrolować związek tak, aby osiągnąć stabilność, albo kontrolować wierność w związku czy inne wymiary, w jakich normalna para małżeńska pozytywnie albo negatywnie, wpływa na swoje dziecko. W rzeczywistości jednak te różnice nie znikają, tylko ty zrozumiałeś jak małżeństwo (kobiety i mężczyzny) wpływa na swoje dzieci i próbujesz to zastąpić w ramach innego rodzaju związku. Ale to tylko próba naśladowania małżeństwa, takiego jakie znamy od dawna. Niektórym może to iść lepiej niż innym, ale to ciągle forma kompensacji.

Czy są jakieś różnice pomiędzy rodzinami, gdzie role rodziców pełnią dwie kobiety, od tych, gdzie pełni je dwóch mężczyzn?

MR: Jest wiele różnic, chociaż oczywiście moi krytycy powiedzą, że nie ma żadnych tak długo, jak jesteś w stanie kontrolować stabilność związku. Rzeczywistość społeczna jest taka, że dyskusja akademicka na ten temat jest stłumiona. Kiedy robiłem badania w 2012 roku, zajmowałem się osobami w wieku od 18-39 lat i zakładam, że teraz wynik tych badań mógłby być trochę inny, ale nie radykalnie inny. Wtedy badania pokazały, że liczba dzieci mieszkających z dwoma „matkami” – matką i jej partnerką, to była rzadkość. Oczywiście, można powiedzieć, że to efekt stygmatyzacji tego typu związków. Nie chcę z tym dyskutować, ale pytanie brzmi na ile coś się zasadniczo zmieniło w tym zakresie i czy jest coś destabilizującego związek dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet, co może wpływać na dziecko.

Pana zdaniem, jest coś takiego?

MR: Myślę, że tak, szczególnie jeśli chodzi o kobiety. Te związku się od siebie różnią – mężczyźni będą razem, prawdopodobnie częściej będą korzystać z pomocy przy opiece nad dzieckiem, być może któryś z partnerów przyjmie rolę matki, ale z drugiej strony wystąpi wyższe ryzyko na to, że zdradzą swojego partnera. Chociaż być może nie nazwą tego w ten sposób, podczas gdy kobiety na pewno nazwałyby to w ten sposób – nie ze względu na to, że są lesbijkami, tylko dlatego, że są kobietami.

Mężczyźni, heteroseksualni i homoseksualni, zawsze będą oglądać się za kimś innym poza swoim partnerem czy partnerką. Jednak mężczyzna w małżeństwie z kobietą nie ma zgody na relacje poza tym związkiem, tymczasem mężczyzna w związku małżeńskim (takie małżeństwa możliwe są w niektórych stanach USA – red.) z innym mężczyzną, może mieć zgodę na taką relację, o ile nie zagraża ona związkowi – to są wszystkie te pomysły, które nie mieszczą się w tradycyjnym pojmowaniu małżeństwa, jako trwałego, kompletnego oddania się sobie nawzajem, związku wymagającego wierności. I czy oczekujemy, że dziecko, które nie jest otoczone trwałym, wiernym związkiem rodziców będzie się prawidłowo rozwijać i rozkwitać? Zabieramy z tego obrazka zbyt wiele elementów i to odbije się na dziecku – może nie w oczywisty, łatwy do kalkulacji sposób, ale jednak.

Rodzina – postrzegana w tradycyjny sposób, jest więc bezpieczna?

MR: Sądzę, że myślenie o rodzinie jest zagrożone, ale sama rodzina nie. Ludzie mogą myśleć i mówić o niej w różny sposób i to wpływa też na nasze zachowanie – ten sposób myślenia jest w kryzysie. Ale rodzina jako fundamentalny związek nie jest w niebezpieczeństwie. Można powiedzieć na jej temat wiele kłamstw, jednak to co jest prawdziwe na jej temat, nie zniknie i będzie wracać. Ludzie powiedzą, że można spróbować żyć w jakiś sposób i część ludzi im uwierzy, pójdzie w tym kierunku, ale większość z nich w końcu zorientuje się, że to nie działa tak samo dobrze (jak rodzina – red.). To może zająć całe pokolenia, ale naprawdę nie można kłamać na temat małżeństwa w nieskończoność, to w końcu wyjdzie na jaw.

A jak obecnie postrzegane jest małżeństwo?

MR: Mamy do czynienia z wieloma kłamstwami na jego temat, także wśród osób, które są w małżeństwie. Kobiety i mężczyźni, widzą związek jako sposób spełniania siebie czy zwiększania swoich możliwości konsumpcji. Mamy do czynienia z gonienie swoich własnych wyobrażeń, ale nie jest dobrze, jeśli za tym idą zmiany w prawie.

Bo ludzie w końcu zmierzą się z własnymi wyobrażeniami, mitami i zawiodą się na nich, a małżeństwo wróci. Dlatego, że możesz udawać, mówić, że małżeństwo nie jest ci potrzebne, ale twoje dzieci, albo wnuki zauważą, że tak nie da się funkcjonować. Dojdą do tego, że taki sposób funkcjonowania jest destrukcyjny i zaczną wracać do podstaw. To długi proces uczenia się i zrozumienie czym jest małżeństwo i że nie możemy skutecznie zmienić jego formy czy przeznaczenia.

DR: W Polsce trwa dyskusja na temat wspierania osób LGBT, władze Warszawy przyjęły Kartę LGBT+, która przyznaje ogromne wsparcie dla osób należących do mniejszości seksualnych. Zwolennicy takiego wsparcia tłumaczą m.in. że wśród nastolatków z tej grupy ze względu na brak akceptacji społecznej częściej występują myśli samobójcze. Czy przeprowadzane przez Pana badania dotyczące rodziny potwierdzają tę tezę?

MR: Nie badałem konkretnie tego obszaru, więc ocenię to ostrożnie. Myślę, że dzieci z tej grupy mogą być szczególnie narażone na występowanie myśli samobójczych, pytanie brzmi jednak dlaczego. Ludzie, którzy mówią o potrzebie zmian w społeczeństwie, twierdzą, że powodem zwiększonym statystyk w tym zakresie, jest stygmatyzacja osób LGBT. To jest jednak kwestia do zbadania – co skłania ludzi do myślenia o samobójstwie i jak może poprawić ich sytuację. Bezpośrednia wrogość, której ograniczenie ma pozytywnie wpłynąć na te statystyki, jest w moim odczuciu w odwrocie. Pomocne w zbadaniu tej kwestii byłoby przeanalizowanie sytuacji w Europie Zachodniej, gdzie ta „wrogość” wobec homoseksualistów jest mała. Jeśli tam wskaźnik samobójstw wciąż będzie wysoki, nie możemy wiązać tego ze stygmatyzacją i pytanie brzmi co dzieje się w tej osobie.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ zma

Czytaj także

 90
  • lara micheal IP
    Odnowienie małżeństwa! Oto moja historia dla świata, jak odzyskałem moją miłość i uratowałem moje małżeństwo. Jestem lara micheal Kocham mojego męża tak bardzo, że nawet nie mogę tego zrobić. Byłem żonaty przez 12 lat z 2 dzieci i żyliśmy szczęśliwie, aż wszystko zaczęło się brzydko, i za każdym razem, gdy kłóciliśmy się i kłóciliśmy się ... było gorzej w momencie, w którym złożył wniosek o rozwód ... Starałem się jak najlepiej zmienić mój umysł i zostań ze mną, ponieważ kocham go całym sercem i nie chciałem go stracić, ale wszystko okazało się nieskuteczne ... Wyszedł z domu i kontynuował posuwanie się do przodu, by ubiegać się o rozwód ... Błagałem, płakałem i próbowałem wszystkiego, ale nadal nic nie działało. Przełom nastąpił, gdy ktoś przedstawił mnie temu wspaniałemu kapłanowi, Drosagiede, który w końcu pomógł mi w nowym zaklęciu miłosnym ... Nigdy wcześniej nie robiłem takich rzeczy, ale postanowiłem niechętnie spróbować, ponieważ byłem zdesperowany i pozostawiony bez wyboru ... Zrobił specjalne zaklęcie duchowej miłości ... W 7 dni mój mąż zadzwonił do mnie i żałował całej emocjonalnej traumy, która mnie kosztowała, wrócił do domu i nadal żyjemy szczęśliwie, dzieci są szczęśliwe. Przedstawiłem mu problematyczne pary na całym świecie i miałem dobrą wiadomość ... Pomyślałem, że powinienem podzielić się swoimi doświadczeniami, ponieważ jestem przekonany, że ktoś jest tam potrzebny, jeśli ktoś jest zainteresowany, skontaktuj się z nim na doctorosagiede75@gmail.com dzięki za przeczytanie.
    Dodaj odpowiedź 0 4
      Odpowiedzi: 0
    • obserwator IP
      "To jest jednak kwestia do zbadania – co skłania ludzi do myślenia o samobójstwie i jak może poprawić ich sytuację. Bezpośrednia wrogość, której ograniczenie ma pozytywnie wpłynąć na te statystyki, jest w moim odczuciu w odwrocie. Pomocne w zbadaniu tej kwestii byłoby przeanalizowanie sytuacji w Europie Zachodniej, gdzie ta „wrogość” wobec homoseksualistów jest mała. Jeśli tam wskaźnik samobójstw wciąż będzie wysoki, nie możemy wiązać tego ze stygmatyzacją i pytanie brzmi co dzieje się w tej osobie." czyli profesor nie zbadal a tylko uwaza ze to jest do zbadania temat. Czyli nie wiemy czy dzieci wychowywane przez dwie osoby tej samej plci sa w jakikolwiek sposob "uposledzone". Co do twierdzenia ze przyklad jednoplciowych opiekunow spowoduje taka sama orientacje u dziecka to jest nielogiczny. Gdyby orientacja rodzicow okreslala orientacje dziecka to nigdy by nie bylo homoseksualistow, bo skad skoro wychowali sie w "normalnej" rodzinie
      Dodaj odpowiedź 0 5
        Odpowiedzi: 1
      • obserwator IP
        "I czy oczekujemy, że dziecko, które nie jest otoczone trwałym, wiernym związkiem rodziców będzie się prawidłowo rozwijać i rozkwitać? Zabieramy z tego obrazka zbyt wiele elementów i to odbije się na dziecku – może nie w oczywisty, łatwy do kalkulacji sposób, ale jednak." przeciez to jest wniosek dotyczacy kazdego zwiazku w ktorym dochodzi do niewiernosci a nie tylko par jednoplciowych. To dotyczy tych wszystkich par ktore sie rozwiodly, samotnych matek i dzieci zyjacych w rodzinach w ktorych i tatus i mamusia zyja swoim zyciem.
        Dodaj odpowiedź 2 1
          Odpowiedzi: 1
        • Maciek IP
          Dwóch homoseksualistów adoptuje sobie chłopczyka. I to ma być normalne ? Zboki.
          Dodaj odpowiedź 10 2
            Odpowiedzi: 1
          • no ale różnie bywa... IP
            ja wiem tylko, że jak kotka chce mieć małe kotki, to szuka sobie kocura, a nie drugiej kotki
            skoro więc zwierzątko futerkowe jest na tyle mądre, żeby wiedzieć co ma zrobić ze swoją chcicą, od ludzi można oczekiwac wiekszej mądrosci
            Dodaj odpowiedź 17 1
              Odpowiedzi: 1
            • aj waj IP
              czy dziecko, które jest zdecydowanie hetero, a przyszło mu wyrastać w "rodzinie" homo, moze patrzeć na swoich tatów, czy mamusie z miłością?
              we mnie budziliby ci ludzie skrajne obrzydzenie, a mając do losu pretensje o to, że rzucił mnie w tak skrajne okoliczności w dzieciństwie, na starość zostałbym psychopatą i przez kolejne tysiąclecia moje imie wspominalibyście ze zgrozą, niczym katolicy mówiąc o belzebubie, czy innym rogatym
              Dodaj odpowiedź 8 5
                Odpowiedzi: 1
              • Sirena IP
                We wrześniu 2017 roku ostatnim normalnym, studenci poszli na 9 miesięczny staż, na rocznej umowie, i przed wakacjami otrzymali uprawnienia do wykonywania zawodu i tytuł kontaktowego.
                Niestety zalewska zaczęła czarować.
                Rocznikowi, który przed końcem roku szkolnego 2017 zapisał się na staż, zmieniono te warunki.
                Jako że już zainwestowali sporo czasu to nie mogli się wycofać, a jakie te nowe warunki?
                Dwa lata stażu, dwuletnia umowa, która nie liczy się do limitu umów na czas określony.
                PiS miał nadzieję, że dzięki temu przy oszczędności i będą zaklepanii nauczyciele do szkół na siłę.
                Ale nie wziął pod uwagę, że to nie lata 90'
                I na ten rok do tej pory na staż się prawie nikt nie zapisał.
                Żeby uniknąć katastrofy, teraz na szybko wracają do 9 miesięcy... Tu mały problem bo jak to zareklamować i jednocześnie trzymać w tajemnicy przed społeczeństwem, że staż wydłużyli wcześniej.
                Teraz największą ofiarą są ci co zaczęli w wrześniu 2018, bo teraz im obiecują, że krakowskim targiem skończą, po roku (czyli i tak byliby jedynym rocznikiem co miał dłuższy staż).
                Niby trzy miesiące, ale nie.
                Bo nawet jak uznają im roczny staż to uprawnienia z jakieś tajemniczego powodu maja otrzymać dopiero styczniu 2020?
                O to Cu chodzi... Ale to jeszcze nic, ma ich obowiązywac dalej umowa na dwa lata.
                Która mogą tylko zerwać, czyli zrzec się np. Prawa do bezrobocia, na czas zmiany pracy.

                Dzięki takiej polityce pis załatwi Polsce nauczanie lgbt w szkołach tak samo jak po swojej pierwszej kadencji załatwił Polsce invitro.
                Jeszcze się nie nauczyliście, że warto by było mieć nauczycieli po swojej stronie?
                A tak nawet w prywatnych czy pół prywatnych szkołach katolickich próbuje się nagiąć nauczycieli siłą i ponizaniem ich własnej godności to skończy się jak zawsze
                Dodaj odpowiedź 3 7
                  Odpowiedzi: 1
                • kaloo IP
                  Biorąc pod uwagę rozwój problemu o jakim jeszcze kilkanaście lat temu nikt nawet by nie pomyślał, możemy sie spodziewać istnego horrendum już za jakieś 20 lat(optymistycznie).O dziwo,istnieje prawdopodobienstwo iż opory przed następnymi "pomysłami" omf ekologów(?) zostaną spacyfikowane z powodów oczywistych.90% tych idiotyzmów pochodzi zza oceanu,a któżby miał odwagę zaprotestować np przeciwko zakupie licencji na małżeństwa z kozą lub nierogacizną? Zwłaszcza,jeśli będą popierane przez mało nie urodziwą ambasador Usraela?Znając z autopsji przypuszczalne scenariusze,zacznie się od obowiązkowego szkolenia w podstawówkach przy pomocy licencjonowanych wyrobów fmy Vivid,a pewnie skończy na nadobowiązkowym egzaminie maturalnym.Nie jest wcale takie pewne,że świadectwo "uzdolnienia" może być kiedyś podstawą do wydania wizy do Usraela,jako iż chyba nikt już nie wierzy w gruszki na wierzbie,vel likwidację takowych.I dopiero wtedy mamy szansę dołączyć do grona krajów demokratycznych,zwłaszcza gdy parytet LGBT do normalsuf będzie > 5:1.
                  Dodaj odpowiedź 11 0
                    Odpowiedzi: 0
                  • Prawy IP
                    Do nieuków wypisujących tutaj, że profesor coś bredzi i nie ma w tym żadnej analizy: facet zrobił b.duże badanie na osobach, które wychowywały się w domach homo i wykazał, że ich zdrowie psychiczne i funkcjonowanie w społeczeństwie jest znacznie pogorszone od osób wychowanych w normalnych domach.
                    Zanim się wypowiecie najpierw się douczcie,wy ameby.
                    Dodaj odpowiedź 13 4
                      Odpowiedzi: 0
                    • obserwer IP
                      @ Carlos.Dwie lezby albo dwóch homo to nie jest więcej niż zero.To są dwa minusy pomnożone do potęgi.To kaleczenie psychiki dziecka na cale życie.I tak dom dziecka choć to zle rozwiązanie to i tak mniejsze zło niż homo-środowisko.O czym udowodniają wszelkie badania.
                      Dodaj odpowiedź 15 1
                        Odpowiedzi: 0
                      • Carlos IP
                        Lepiej niech sieroty gniją w przytułkach niż gdy mają szanse na rodzinę a niech by i gejowską. Tacy to jesteście prawicowi katolicy okrutni. Czy 2 ojców/matek to lepiej niż zero?
                        Dodaj odpowiedź 3 19
                          Odpowiedzi: 3
                        • lipno IP
                          W ogóle co to za dyskusja?! Ten temat nawet nie powinien być poddawany jakiejkolwiek debacie. Nie trzeba być profesorem ani specjalistą, żeby zdawać sobie z tego sprawę, że związku kobiety z mężczyzną nie zastąpi żaden inny związek a już w szczególności w wychowywaniu dzieci.
                          Te "mądrości profesorskie" zna każdy normalnie ukształtowany człowiek. Sam fakt, że się dyskutuje na ten temat świadczy o tym, że rodzina jest zagrożona i co on pi....przy, że nie. Przecież wszystkie działania idą w tym kierunku, żeby zniszczyć wartości rodzinne i wychować pokolenie dewiantów, którymi będzie można manipulować już bez ograniczeń. Naprawdę śmieszą mnie tacy "profesorowie" od siedmiu boleści.
                          Dodaj odpowiedź 9 2
                            Odpowiedzi: 0
                          • Tak Jest IP
                            Nie zamieniajcie sposobu życia, indywidualnej drogi człowieka w jakąś ideologie. Powtarzam LGBT chce zostać kościołem i doić z budżetu Panstwa jak inne pasożytnicze jednostki!
                            Dodaj odpowiedź 12 0
                              Odpowiedzi: 0
                            • ciekawy IP
                              Homo -trolle dalej manipulują.Niejaki Ciekawostki z 8;32 bredzi że 3/4 małżeństw sie rozpada tylko że na przeciętnie 200 tys zawieranych rocznie rozpada sie przecietnie 60 tys czyli 1/3.Co prawda jest to i tak zdecydowanie za dużo i jest tragedią dla dzieci ale czy przyczyną tego nie jest lewacka polityka kulturowa a,la Owsiak czyli -"róbta co chceta"/!
                              Dodaj odpowiedź 10 1
                                Odpowiedzi: 1
                              • Ciekawostki tu opowiadają. IP
                                Nie mogę. 3/4 małżeństw zakończone rozwodem i tragedią dzieci, ale "rodzina" nie jest zagrożona.
                                Dodaj odpowiedź 5 9
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także