TygodnikCzeski duce

Czeski duce

Rudolf Gajda na fotografii z l. 20-tych
Rudolf Gajda na fotografii z l. 20-tych / Źródło: Wikimedia Commons / Dobova fotografie z vlastni sbirky
Dodano 1
Rudolf Gajda tępił bolszewików na Syberii, przewodził czeskim faszystom i chciał się bić z Hitlerem.

Bywają w dziejach narodów ludzie, którzy otarli się o wielkie wydarzenia i którzy przez kolejne lata próbują dorównać efektownej młodości. Jednym udaje się dopiąć swego i zostają ojcami narodu tak jak Józef Piłsudski. O wiele więcej jest jednak tych, którzy mimo wysiłków nie potrafią ponownie wzbić się na wyżyny sławy i władzy. Takim właśnie był Rudolf Gajda. Ten ambitny oficer, który marzył o byciu czeskim Mussolinim, pasował ze swoim życiorysem i ambicjami jak ulał do emocji międzywojnia w środkowej Europie. Tyle że zabrakło politycznej koniunktury i Czechy nie miały nic wspólnego z rozchwianymi politycznie Włochami. Po wojnie zaś kandydata na wodza Czech dopadli komunistyczni wrogowie, mszcząc się na nim za lata awanturniczej młodości.

Bałkański sen

Kotor, adriatycki port odziedziczony przez Austrię po Republice Weneckiej, był najdalej położoną na południe bazą wojskową imperium Habsburgów. Właśnie tu, pod lazurowym niebem Morza Śródziemnego, urodził się 12 lutego 1892 r. Rudolf Geild. Czy jego ojciec Johann Geild, skromny oficer c.k. armii o żydowskich korzeniach, nadał synowi imię na cześć tragicznie zmarłego trzy lata wcześniej następcy tronu arcyksięcia Rudolfa Habsburga? Takie gesty były dobrze widziane w oczach zwierzchników. Tym bardziej że na karierę Geilda seniora padał pewien cień. Ożeniony był ze skromną czarnogórską szlachcianką. W bałkańskich prowincjach habsburskiej monarchii takie mariaże nie zachwycały zwierzchników. Jak ognia bano się wrogich wpływów serbskich i czarnogórskich. Taki mezalians nie wróżył oficerowi niczego dobrego. Nic dziwnego, że parę lat po narodzinach Rudolfa jego ojciec został przeniesiony do garnizonu w sennym miasteczku Kyjov na Morawach, gdzie daleko było od panslawistycznych agentów z Belgradu. Młodego Rudolfa nudziło miejscowe gimnazjum, w którym nie wystarczyło mu cierpliwości na zrobienie matury. Jakiś czas spędził na pracy jako pomocnik aptekarza. Coraz mocniej pragnął wrócić pod upalne bałkańskie niebo, w pobliże ojczyzny swojej matki.

Czytaj także:
Zajęcie Zaolzia - czeski błąd II RP

W 1910 r. zgłosił się jako ochotnik do służby jako tzw. Einjährigfreiwillige. Ponieważ status ochotnika dawał prawo do wyboru jednostki, Rudolf wskazał 5. pułk artylerii górskiej w bośniackim Mostarze. Późniejsze jego losy są nieco tajemnicze. Sam głosił, że walczył jako ochotnik w dwóch wojnach bałkańskich z lat 1912–1913, by w 1914 r. powrócić do cesarskiej armii, znów walcząc na froncie bośniackim jako porucznik rezerwy. W 1915 r. pod Wiszegradem w Bośni trafił do serbskiej niewoli. Znając biegle język matki, szybko przekonał oficerów, że jest czarnogórskim patriotą i zasila armię tego kraju. Przy okazji podał się za lekarza, a praktyka odbyta w aptece pozwoliła mu występować w tej roli całkiem przekonująco. Zmienił nazwisko na bardziej słowiańsko brzmiące – Radola Gajda.

Lew Syberii

Tysiące Czechów poddawały się wtedy Serbom, Czarnogórcom oraz Rosjanom i jako „słowiańscy bracia” zasilały ich wojska. Tyle że na przełomie lat 1915 i 1916 austriacka ofensywa rozwalała armię czarnogórską. Gajda był na tyle obrotny, by uzyskać zgodę na wyjazd do Rosji, gdzie trafił do oddziału serbskich ochotników. Z czasem znów zmienił barwy i przeniósł się do Czechosłowackiej Brygady Strzelców walczącej u boku Rosji. Odznaczył się w bitwie z Austriakami pod Zborowem w czerwcu 1917 r. Odtąd piął się w hierarchii przyszłego Legionu Czechosłowackiego. Po wybuchu rewolucji październikowej i zawarciu pokoju brzeskiego Czesi i Słowacy postanowili z bronią w ręku przebić się przez Syberię ku Władywostokowi. Ta trwająca dwa lata „Anabaza”, bo tak nazwano ten marsz na wzór opisanych przez Ksenofonta walk antycznych Greków, zadziwiła świat.


W 1918 r. Gajda był już w czołówce sztabu Legionu Czechosłowackiego obok Jana Syrovego, Josefa Šveca i Stanislava Čečka. Nadzwyczajne warunki rosyjskiej wojny domowej sprawiły, że syn garnizonowego oficera z Kyjova zaczął przejawiać wybitne umiejętności bojowe. Gajda zyskał sławę jako dowódca małych oddziałów, które porywały sowieckich komisarzy i dokonywały wypadów na tyły bolszewików. Między czerwcem a sierpniem 1918 r. zasłynął zdobyciem linii kolejowej wzdłuż jeziora Bajkał, co wymagało wykurzenia bolszewików z 39 tuneli. Nazywany był tygrysem lub – z racji czeskiego herbu – lwem syberyjskim. W błyskotliwym stylu zdobył 24 grudnia 1918 r. Perm, biorąc do niewoli 20 tys. bolszewików i zdobywając 5 tys. wagonów.

Dyktator Rosji, adm. Aleksander Kołczak, w podzięce mianował go generałem-majorem i za niechętną zgodą Czechów i Słowaków uczynił z niego swego podwładnego. Pół roku później – po wyjściu na jaw gromadzenia przez niego osobistych bogactw – 5 lipca 1919 r. został odwołany. Obrażony na Kołczaka Gajda wziął udział w próbie obalenia dyktatora przez eserów. Bolszewicy zwyciężali jednak wtedy już na wszystkich kierunkach. „Lew Syberii” przypomina sobie o czeskich korzeniach i wymyka się z Syberii na statku, który wywozi legionistów z Władywostoku. Gdy Rudolf Gajda po swej syberyjskiej epopei wrócił w lutym 1920 r. do kraju, witano go jak bohatera. Dla jednych legionistów był wspaniałym dowódcą, kimś w rodzaju czeskiego Kmicica, dla innych niebezpiecznym awanturnikiem. Ci ostatni –jak się potem okazało słusznie – przestrzegali, że „lew” niespecjalnie pasuje do mieszczańskiej, statecznej republiki, której patronował prezydent Tomáš Garrigue Masaryk. Mieli rację. Był typowym przykładem człowieka, który rozkwita w czasie wojny, a po jej zakończeniu dusi się z powodu niespełnienia swych ambicji.


Weterani wielkiej wojny w całej Europie uznawali, że stworzeni są do zmiany biegu historii. Ponieważ młoda republika potrzebowała własnej wyższej kadry oficerskiej, Gajda został wysłany do École Militaire w Paryżu. Gdy wrócił do kraju, dwa lata pełnił funkcję dowódcy 11. dywizji piechoty w słowackich Koszycach, a w 1924 r. został pierwszym zastępcą szefa sztabu generalnego. Gdy jego szef i kolega z Syberii Jan Syrový został w 1926 r. ministrem obrony, sam został szefem sztabu. Ktoś inny uznałby to za oszałamiającą karierę, ale dla Gajdy to było za mało. Dużo za mało.

Wzorem duce

Gdy w 1922 r. Gajda studiował taktykę wojenną w Paryżu, we Włoszech inny kombatant I wojny światowej Benito Mussolini zdobył dyktatorską władzę. Gajda zaczął coraz uważniej obserwować to, co działo się w Rzymie. Rozmaite grupy faszystowskie powstały w Czechach od 1924 r., ale dopiero 26 lutego 1926 r. założona została Národní Obec Fašistická (Narodowa Wspólnota Faszystowska – NOF), z wyraziście antyniemiecką i antyżydowską retoryką. Zapał do powtórzenia drogi Mussoliniego był gorący, ale nikt z czołówki partii nie był dość znany, by zdobyć akceptowane przez wszystkich przywództwo. Gajdzie przyszło na myśl: „Ja mogę być dobrym wodzem”. Miał bojową sławę, opromieniała go generalska szarża i był stosunkowo młody – w 1926 r. miał 34 lata. Mussolini w 1922 r. był niewiele starszy – miał 39 lat. Gajda jednak na razie cenił sobie wojskową posadę, więc wspierał faszystów po cichu.


W armii nie znalazł zbyt wielu chętnych do puczu i swe nadzieje zaczął opierać na byłych legionistach i organizacji Sokół – masowym patriotycznym związku gimnastycznym. Czescy faszyści przeceniali jednak swoje siły. Tajne służby republiki Masaryka szybko zinfiltrowały NOF. Obserwując udany zamach majowy Józefa Piłsudskiego „za miedzą”, nie lekceważyły zagrożenia puczem. Faszyści chcieli podjąć walkę w trakcie zlotu wszechsokolskiego 4–6 czerwca 1926 r. Gajda wysłał do członków Sokoła przesłanie, w którym wyraził nadzieję, że „zdobędą się na czyn”. Ludzie Masaryka ostrzegli już liderów czeskiego sokolstwa i próby wywołania awantury spełzły na niczym. Gdy faszyści zaczęli snuć plany kolejnego zamachu stanu, tym razem z okazji 28 października 1926 r., rocznicy wyzwolenia w 1918 r., władze postanowiły skończyć z pełzającą rebelią. Gajda został zatrzymany i objęty dwumiesięcznym śledztwem wojskowym. Usłyszał zarzuty naruszenia obowiązków służbowych i próby obalenia republiki. Dodatkowo dorzucone zostało mocno wątpliwe oskarżenie o szpiegostwo na rzecz sowieckiej Rosji. Gajda został zwolniony ze służby, bez prawa noszenia munduru armii czechosłowackiej. Skoro nie musiał się już kryć z sympatiami do faszyzmu, Gajda wybrał jawną walkę polityczną. Zaczął nosić mundur czechosłowackiego legionu syberyjskiego z dystynkcjami generała.

2 stycznie 1928 r. na zjeździe NOF w Brnie został wodzem partii. Jednak w porządku demokratycznym czescy faszyści okazali się zaskakująco słabi. W wyborach 1929 r. zdobyli tylko parę mandatów. Znów wrócili więc do pomysłu puczu. Gajda bawił się w wycinanie z banknotów czechosłowackich postaci Masaryka i wkleił w to miejsce swoje zdjęcie z królewską koroną. Cztery lata później, w styczniu 1933 r., NOF zaczął szykować kolejną próbę puczu. Plan przewidywał atak na koszary w Brnie-Židenicach, na jednostkę wojskową w Královym Polu i w paru innych strategicznych punktach Moraw. Tajne służby republiki znów wiedziały jednak o wszystkim zawczasu. Atak w Židenicach pod wodzą Ladislava Kobsinka skończył się zabiciem jednego faszysty i ranieniem paru kolejnych. Gajda trafił znów do aresztu, ale sądowi nie było w stanie łatwo wykazać jego współsprawstwo. Kobsinek dostał wyrok 12 lat więzienia, a Gajda tylko sześciu miesięcy. To już koniec snów o puczu. W 1935 r. wódz NOF znów dostał się do parlamentu, ale jest tu uważany za postać operetkową.

Przeciw Hitlerowi

To właśnie Gajda jako jeden z niewielu posłów wezwał w czasie kryzysu sudeckiego w 1938 r. do podjęcia walki zbrojnej z Hitlerem. Postulował oparcie się na Polsce nawet za cenę oddania Zaolzia. Na wieść o zdradzie monachijskiej odesłał Anglikom i Francuzom otrzymane od nich odznaczenia. Gdy 15 marca 1939 r. Wehrmacht wkroczył do Czech, raz jeszcze wezwał do podjęcia walki. Bezskutecznie. Został sam.

Czytaj także:
„Za Tisa pełna misa”, czyli jak Słowacy wyszli na kolaboracji z Hitlerem

Po stworzeniu Protektoratu Rzeszy jego koledzy z NOF przyłączyli się do jedynego dozwolonego dla Czechów ugrupowania w Protektoracie Czech i Moraw – Národní Souručenstwí (Wspólnoty Narodowej), kierowanej przez kolegę legionistę z walk na Syberii, Emanuela Moravca. Żeby było jeszcze pikantniej, Moravec jako jeden z niewielu obok Gajdy wzywał jesienią 1938 r. Czechów do walki z Hitlerem w obronie Sudetów. Gajda nie był jednak chorągiewką na wietrze jak Moravec. Żył z dala od polityki, niekiedy pomagając po cichu antyniemieckim konspiratorom. Twórca czeskiego faszyzmu odrzucił z pogardą system władzy III Rzeszy. Był w tym podobny do polskich radykalnych narodowców z ONR. Gdy z Pragi uciekli 8 i 9 maja 1945 r. ostatni hitlerowcy, Czesi witali z kwiatami wkraczającą Armię Czerwoną. Za krasnoarmiejcami podążał Smiersz ze skrupulatnie sporządzonymi listami wrogów ZSRS. Był na nich Rudolf Gajda, któremu zapamiętano brutalne rozprawianie się z bolszewikami na Syberii i rolę wodza czeskich faszystów.

Już trzy dni po wejściu Sowietów, 12 maja 1945 r., Gajda został aresztowany. Po pół roku sowieckie służby przekazały go władzom czeskim. W procesie w 1947 r., mimo starań, nie było łatwo wykazać jego kolaboracji, tym bardziej że w jego obronie odważnie zeznawali konspiratorzy, którym pomagał w czasie wojny. Ostatecznie został skazany na dwa lata więzienia pod ogólnikowym zarzutem propagowania faszyzmu. Stan zdrowia Gajdy pogarszał się tak szybko, że został warunkowo zwolniony trzy miesiące po wyroku. Pozbawiony środków do życia i złamany chorobami umarł 15 kwietnia 1948 r. Komuniści czechosłowaccy sprawowali pełnię władzy od dwóch miesięcy…


Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 8/2016
Artykuł został opublikowany w 8/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 1
  • Amigos IP
    Poprawcie podpis pod zdjęciem z Monachium. Jest tam "Count Ciano". "Count" to nie imię, tylko tytuł szlachecki: hrabia. Powinno być "hrabia Ciano", tak zresztą jest przyjęte w polskiej literaturze której autor podpisu, jak widać, nie zna.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0

    Czytaj także