TygodnikPasza, który stworzył Turcję

Pasza, który stworzył Turcję

Atatürk na tle tureckiej flagi
Atatürk na tle tureckiej flagi / Źródło: Wikimedia Commons / SEGAFREDO 18 / Archiwum HDR
Dodano 4
Atatürk był jednym z największych przywódców swojej epoki. To on podniósł Turcję z kolan.

Teresa Stylińska

19 maja 1881 r., jaki widnieje w biografiach Atatürka jako dzień jego urodzin, jest datą umowną, ale nieprzypadkową. Taką datę sam sugerował („Czy nie mógłby to być 19 maja?” – pytał), bo kryje ona w sobie potężny ładunek symboli i emocji. Dzień 19 maja, tyle że w 1919 r., uważał bowiem Kemal za przełom w swym życiu. Wysłany przez rząd do prowincji czarnomorskich z zadaniem przeprowadzenia inspekcji wojsk tego dnia dopłynął do miasta Samsun i zszedł na ląd. W ciągu dwóch miesięcy zrezygnował z zadania, wystąpił z wojska i rozpoczął wojnę o nową Turcję. Była to wojna na wiele frontów – z wojskami rządowymi, które czasem przechodziły na jego stronę, z przeciwnikami we własnych szeregach, z ekspedycyjną armią grecką, która wdzierała się daleko w głąb Anatolii. Ta wojna zmiecie 600-letnie imperium osmańskie, doprowadzi do powstania republiki, a z ambitnego paszy, opromienionego zwycięstwami wojennymi, uczyni wielkiego reformatora. Czemuż by podwójnych narodzin – narodzin człowieka i narodzin przywódcy – nie spiąć, jak klamrą, jedną datą?

Za to najdokładniej wiadomo, kiedy Kemal umarł: 10 listopada 1938 r. o godz. 9.05. Co roku tego dnia i o tej godzinie w całej Turcji na minutę zamiera życie. Turcja pamięta, komu zawdzięcza to, jaka jest. A nawet to, że w ogóle jest.

Stulecia w parę lat

Mustafa Kemal, w 1934 r. obdarzony przez parlament nazwiskiem Atatürk, „ojciec Turków”, a wcześniej przydomkiem Gazi, „zwycięski wojownik”, żył zaledwie 57 lat. Tym większy więc podziw musi budzić ogrom jego dzieła. Uderzająca jest nie tylko wszechstronność reform, lecz także tempo, w jakim je przeprowadzono. Pod wodzą Kemala, jak ktoś trafnie zauważył, Turcja w ciągu kilkunastu zaledwie lat przebyła drogę, która innym krajom zajęła całe stulecia. Kamienie milowe to: zniesienie sułtanatu (1 listopada 1922 r.) i kalifatu (3 marca 1924 r.), a w międzyczasie (29 października 1923 r.) ustanowienie republiki, której pierwszym prezydentem nie mógł zostać nikt inny niż Mustafa Kemal. Członkowie dynastii osmańskiej musieli opuścić Turcję, zlikwidowano też instytucje religijne: sądy i szkolnictwo. Z czasem zakazano też działalności fundacji i bractw religijnych. Republika miała być świecka.

Po upływie dekady nic już nie było takie jak dawniej. Nowa konstytucja. Nowe prawo cywilne wzorowane na szwajcarskim. Równe prawa dla kobiet, włącznie z przyznaniem im pełni praw wyborczych. Zachodni kalendarz. Dzień świąteczny w niedzielę, zamiast, jak dotychczas, w piątek. Alfabet łaciński zamiast stosowanego od wieków pisma arabskiego. Wprowadzenie nazwisk. Zakaz noszenia fezów (turbany zniknęły sto lat wcześniej, na mocy rozkazu sułtana Mahmuda II) plus zarządzenie, by mężczyźni nosili strój europejski, od stóp do głów, z kapeluszem lub czapką. Zalecenie (tylko tyle, na tak delikatnym polu poczynano sobie ostrożnie), by kobiety także ubierały się po europejsku. Zniesienie tytułów i zwrotów grzecznościowych stosowanych w państwie osmańskim – koniec z paszą, bejem, agą, efendim, formą „hanim” używaną wobec kobiet. Nowa stolica w Angorze, zapadłej, choć nie bez bogatej przeszłości, anatolijskiej mieścinie, która w 1930 r. zmieni nazwę na Ankarę.

Wreszcie rzecz niewymierna, ale fundamentalna: obudzenie w Turkach świadomości narodowej i dumy. W ogromnym państwie osmańskim pojęcie narodowości nie istniało; liczyły się wyznawana wiara i miejsce pochodzenia. Nowa Turcja została wprawdzie radykalnie okrojona w stosunku do rozmiarów imperium, ale za to jej mieszkańcy poczuli nagle, kim są: Turkami, potomkami starodawnych plemion, które przed wiekami przybyły do Anatolii z odległych stepów Azji. Słowo „Turek” straciło dawne, obelżywe znaczenie – prostaka i gbura.

Była to rewolucja i nie inaczej mówił o niej sam Kemal. Więcej: żywił głębokie przekonanie, że albo zmiany zostaną przeprowadzone szybko, albo wcale. „Jeżeli kiedyś będę mieć wystarczający autorytet i władzę, wierzę, że zdołam dokonać rewolucji, jakiej potrzeba w naszym życiu społecznym. I to za jednym zamachem. W przeciwieństwie do innych nie wierzę, by dało się to zrobić powoli, tak by ludzie mogli przyzwyczajać się do zmian”.

Taką uwagę zapisał w swym dzienniku w 1918 r. Przebywał wówczas w Karlowych Warach, gdzie pojechał się leczyć; do stałych dolegliwości, związanych z chorobami nerek i przebytą malarią, dojdą później poważne kłopoty z wątrobą, które zresztą staną się bezpośrednią przyczyną jego śmierci. Asumpt do refleksji o rewolucji dała luźna uwaga rzucona przez żonę jednego z tureckich dyplomatów, zachwyconą życiem po europejsku, lecz przekonaną, że w Turcji takie życie nigdy nie będzie możliwe.

Zapiski w dzienniku – nieocenione źródło informacji, jak widział swe powołanie i zadania – Kemal prowadził od czasu, gdy jako młodzieniec ledwie 15-letni wstąpił do szkoły wojskowej w Monastirze (dzisiejszej Bitoli w Macedonii). Nauka sztuki wojennej była jego marzeniem, zrealizowanym po cichu, na własną rękę, bez aprobaty rodziny, która widziała dlań inną przyszłość. Kemal miał jednak pewną swobodę działania – ojciec Ali Riza, urzędnik celny z Salonik, który zajmował się też po trosze handlem drewnem, już nie żył, matka ponownie wyszła za mąż, sam więc rozporządził swym losem, ale że zawsze źle spał, pisanie wypełniało mu bezsenne noce. Tak już pozostało przez lata.

Czytaj także:
Europa zatapia muzułmanów. Ostatnia taka bitwa

Po szkole w Monastirze przyszła kolej na akademię wojskową w Konstantynopolu (miasto przyjmie nazwę Stambuł dopiero w 1930 r.) i barwne życie wielkomiejskie, którego wcześniej nie znał, w gronie przyjaciół. Jednym z najbliższych był Ali Fuat Cebesoy. Wraz z nim już po skończeniu akademii kpt. Mustafa Kemal trafił do więzienia, gdy władze otrzymały donos, że obaj konspirują. Wymierzona im kara okazała się jednak dość łagodna: młodych oficerów wysłano do garnizonu w Syrii, daleko od rozpolitykowanej stolicy. To wtedy Kemal na własny użytek sformułował opinię, która okaże się fundamentalna dla przyszłego zorganizowania państwa: nie mają racji ci, którzy uważają, że wojsko powinno trzymać się z dala od polityki.

Klatka została otwarta

W 1911 r. Mustafa Kemal wyruszył na pierwszą prawdziwą wojnę. W zaatakowanej przez Włochy Libii miał wreszcie okazję dowodzić i zwyciężać – w bitwie pod Tobrukiem i w obronie Derny. Cztery lata później, podczas wielomiesięcznej batalii na półwyspie Gallipoli, stał się bohaterem narodowym. Dowodzona przezeń 19. dywizja, walcząca w najtrudniejszych miejscach, powstrzymała natarcie wojsk brytyjsko-francuskich, on sam zaś wykazał się odwagą, talentem dowódczym i umiejętnością przewidywania ruchów wroga.


Gallipoli i znaczący udział w walkach na froncie wschodnim przyniosły Kemalowi kolejne awanse, aż do stopnia paszy – generała – i ugruntowały jego pozycję jako liczącego się dowódcy, aspirującego do najwyższych stanowisk. Gdy później przybył do Konstantynopola, gazety odnotowały to na pierwszych stronach. Uznanie nie przełożyło się jednak na ambitne propozycje, takie jak stanowisko ministra wojny, na które liczył. W Konstantynopolu się dusił i nie bardzo wiedział, co robić. Ostatecznie otrzymał misję przeprowadzenia inspekcji wojsk stacjonujących w prowincjach czarnomorskich. Poczuł ulgę. „Klatka została otwarta” – zapisał w dzienniku.

Przed wyjazdem Kemal pasza złożył wizytę pożegnalną sułtanowi Mehmetowi VI. Wizyta była kurtuazyjna, lecz rozmowa ważna. Sułtan bowiem, odnotował Kemal, powiedział mu tak: „Paszo, oddałeś krajowi wielkie usługi i masz już swe miejsce w historii. Ale teraz możesz zrobić jeszcze więcej: ocalić ten kraj”. Kemal był zatem postrzegany jako jedyny człowiek zdolny do wydobycia Turcji z tragicznej, upokarzającej sytuacji, w jakiej znalazła się z końcem wojny. Bez terytoriów w Europie, północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie, straconych bezpowrotnie, zdana na łaskę i niełaskę Ententy, w przededniu rozbioru między sąsiadów i mocarstwa, pod słabym nieudolnym rządem rozpadała się na oczach świata.

Za główną kwaterę zbuntowany Kemal obrał Angorę. Tam zainstalował się nowy parlament, tam rodziły się plany na przyszłość. Już wtedy Kemal ułożył sobie pięciopunktowy program zadań podstawowych. W wersji, którą poznał lokalny gubernator Mazhar Müfit, brzmiał on tak: „Nowe państwo będzie republiką. W sprawie sułtana zrobimy to, co będzie trzeba. Kobiety przestaną zakrywać twarze. Mężczyźni zaczną nosić kapelusze. Wprowadzimy alfabet łaciński”. „Tylko nikomu o tym nie mów” – zalecił Müfitowi. Zdawał sobie sprawę, jak wielki wstrząs mogłoby wywołać przedwczesne ujawnienie zamiarów.

Tygrys w okowach

Reformom podporządkowywał wszystko, nie wyłączając własnego życia. Przez wiele lat żył w stanie kawalerskim, nie stroniąc zresztą od męskich rozrywek, w których bardzo gustował. Gdy jednak zdecydował się na małżeństwo, wybrał pannę, która mogła posłużyć Turczynkom za wzór nowoczesnej kobiety. Oboje mieli pokazać obywatelom, jak powinno wyglądać małżeństwo i rodzina nowych czasów.

Latife Uszakizade, młodsza od Kemala o prawie 20 lat, pochodziła z Izmiru, z bogatej rodziny i doskonale więc nadawała się do odegrania roli: była kobietą piękną, elegancką i wykształconą, po studiach w Paryżu, znającą języki i obytą w świecie – słowem, Europejką, jakiej potrzebował. Naturalnie nie zasłaniała twarzy, głowę zaś okrywała wyłącznie kapeluszem. Kemal szybko się zdecydował. W styczniu 1923 r. odbył się ślub, pionierski, bo po raz pierwszy mężczyźni i kobiety bawili się razem.

Latife spełniła oczekiwania. Towarzyszyła mężowi publicznie, pokazując Turczynkom, jak mają wyglądać i jak się zachowywać. Cóż z tego, skoro małżeństwo było nieudane. Latife zapewne liczyła na więcej, niż Kemal, traktujący ich związek w kategoriach powinności wobec narodu, był w stanie jej dać. Gdy pewnego razu, wzburzona, wypłakiwała się przyjacielowi rodziny, ten, wysłuchawszy jej żalów, odparł krótko: „Córko, poślubiłaś nie męża, ale tygrysa. Tygrysa nie okiełznasz”.

Małżeństwo trwało zaledwie dwa i pół roku, skończyło się rozwodem. Kemal nie krył, że uważa je za jeden z największych swych błędów. Poślubiony sprawom publicznym, po prostu nie nadawał się do życia rodzinnego. Na pytanie, czy kiedykolwiek był zakochany, odparł raz rzeczowo: „Zakochany? Czy miałem na to czas?”.

Chyba jednak nie powiedział całej prawdy. Kilka kobiet na pewno się dla niego liczyło. W Sofii, gdzie w 1913 r. został attaché wojskowym, poznał Dimitrinę Kowaczewą, córkę ministra wojny. Miał poważne zamiary, ale rodzice panny, choć zaprzyjaźnieni z Kemalem, nie chcieli wydać jej za muzułmanina. Później na dłuższy czas związał się z Fikriye, bratanicą ojczyma. W najgorętszym, trudnym dla Kemala okresie walki o nową Turcję zamieszkała z nim – bez ślubu! – w Angorze. Prowadziła dom i we wszystkim Kemala wspierała. Według przyjaciół była mu bardzo oddana, tak bardzo, że po jego ślubie z Latife popełniła samobójstwo.

Czytaj także:
Podole ze słońcem w herbie. Najbardziej egzotyczny zakątek II RP

Kemal nie miał własnych dzieci, ale za to aż ośmioro adoptowanych. Jedna z jego córek, Sabiha Gökcen, jako pierwsza kobieta w Turcji i jedna z pierwszych w świecie została pilotem wojskowym.

Małżeństwo, zawarte przez Kemala z myślą o oddźwięku publicznym, ujawniło pewną jego cechę, bardzo mocno widoczną zwłaszcza przy wprowadzaniu zmian społecznych. Nazwijmy ją „instynktem nauczycielskim”. Kemal wiedział, ile może zdziałać dobry przykład. Zależało mu, by reformy trafiły do serc – by ludzie nie tylko musieli, lecz także chcieli nosić kapelusze, by kobiety poczuły, że zasłony i chusty im przeszkadzają, by wszyscy dostrzegli pożytek płynący z używania alfabetu łacińskiego. Dlatego nosił garnitury oraz kapelusze i odwiedzał odległe wsie i miasteczka, by osobiście nieść tam oświaty kaganiec – kreślić na tablicy łacińskie litery i tłumaczyć, że sens i ducha języka tureckiego oddają one lepiej niż pismo arabskie. Sam lubił wymyślać tureckie wyrazy na miejsce dawnych, zapożyczonych z arabskiego. Skromne życie, jakie prowadził w małym domku wśród lasów wokół Ankary, też ogółowi mogło się podobać.

Choć może nie wszystko, co robił, było godne naśladowania. Kemal miał wiele niedobrych, rujnujących zdrowie nawyków, które na pewno skróciły mu życie: pił, palił, biesiadował do rana. Codziennie – wiadomo to od służby – wypalał trzy paczki papierosów, wypijał 15 filiżanek kawy, a do kolacji dużą butelkę raki, tureckiej anyżówki. Nie krył, że taki tryb życia po prostu mu odpowiada, ale czasami zdradzał, że jest to także remedium na samotność.

Mustafa Kemal Atatürk, mimo wysiłków nieprzychylnych mu obecnych władz, towarzyszy Turkom zawsze i wszędzie. W każdym tureckim urzędzie wisi jego portret, każde miasto ma jego pomniki, jego imię noszą ulice, szkoły, instytucje. A słynne słowa: „Pokój w kraju, pokój na świecie” stały się nieoficjalną dewizą republiki.

------------------

Korzystałam z następujących źródeł: 1. Lord Kinross, „Atatürk. The Rebirth of a Nation”, Weidenfeld and Nicolson 1966, 2. Jerzy S. Łątka, „Atatürk. Twórca nowoczesnej Turcji”, Wydawnictwo Poznańskie 2016, 3. film biograficzny „Mustafa”, reż. Can Dündar, 2008

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 6/2016
Artykuł został opublikowany w 6/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 4
  • veritas IP
    Wypadałoby napisać, że Ataturk był w ruchu młodoturków, coś jak "Młoda Polska". Młodoturcy byli to z pochodzenia ż...zi, których przodkowie, jeszcze w XVII w za czasów ży.wskiego "mesjasza" Szabetaj Cewiego, przeszli na islam - przynajmniej pozornie. Cewi, coś jak u nas Jakub Frank, uważał, że trzeba Jahwe tak obrazić amoralny mi czynami, żeby w gniewie zniszczył świat i spowodował przyjście ż..wskiego "mesjasza", czyli po naszemu antychrysta. Twierdził, że jest nieśmiertelny, ale wtedy sułtan turecki zagroził mu śmiercią, jeśli nie przejdzie na islam. Cewi przeszedł.

    Pierwsze, co zrobili młodoturcy, to było ludobójstwo Ormian, a dokładniej bliskowschodnich chrześcijan, o czym się dzisiaj oczywiście nie mówi. Liczba chrześcijan spadła wtedy z 30% populacji do 15%, co pokazują najnowsze badania. I nie jest to żadna "teoria spiskowa", bo pisał o tym choćby Wall Street Yournal: https://www.wsj.com/articles/when-turkey-destroyed-its-christians-11558109896
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Mnbvc IP
      To był wielki człowiek. Najmądrzejszy przywódca tamtego okresu. W Turcji krytykując Atatürka narażamy się na ostracyzm i rękoczyny. I to ze strony konserwatystów jak i lewaków, to jest temat tabu. Nie wiem czy jest taki drugi kraj który tak ma jeśli chodzi o szacunek do polityka.

      Niestety ta Turcja powoli się kończy. Erdogan odchodzi od jego nauki.
      Dodaj odpowiedź 3 0
        Odpowiedzi: 0
      • Polski Turek IP
        Atatürk podniósł Turcję z kolan. Czyli to był taki turecki Kaczyński!
        Dodaj odpowiedź 3 1
          Odpowiedzi: 1

        Czytaj także