TygodnikPiękno nieprzewidywalności

Piękno nieprzewidywalności

Dodano
Na igrzyskach olimpijskich nie brakuje nie tylko niespodzianek, lecz także wyczynów na granicy możliwości człowieka. I wydarzeń, które z różnych względów na zawsze przechodzą do historii

Olimpijskie triumfy to marzenie każdego sportowca już od starożytności. O randze igrzysk może świadczyć fakt, że w 67 r. n.e. w 211. olimpiadzie postanowił wziąć udział sam Neron. Krwawy rzymski cesarz triumfował we wszystkich kategoriach, w których tylko zdecydował się startować. Starożytne przekazy głoszą, że udała mu się ta sztuka, mimo tego że podczas jednego z konnych wyścigów wypadł z wozu i nie dotarł do mety. Nie dojechali do niej również jego rywale, którzy natychmiast się zatrzymali, a zwycięzcą ogłoszono właśnie Nerona. Życie było dla nich cenniejsze niż olimpijskie laury.

Mało który olimpijczyk zwyciężał równie łatwo, ale w historii nowożytnych igrzysk organizowanych od 1896 r. zdarzali się sportowcy przewyższający znacznie swoich rywali. W klasyfikacji generalnej wszech czasów króluje amerykański pływak Michael Phelps, który w latach 2004–2012 zdobył aż 22 medale, w tym 18 z najcenniejszego kruszcu. Na razie wyśrubowany rekord wydaje się być niezagrożony.

Niesamowitą dyspozycją na igrzyskach w 1928 r. wykazał się wioślarz Henry Pearce. Australijczyk miał taką przewagę nad rywalami, że podczas wyścigu zatrzymał się, by przepuścić przepływające kaczki, a i tak dotarł do mety jako pierwszy. Z kolei w 1900 r. amerykańska golfistka Margaret Abbot zdobyła olimpijskie złoto, sądząc, że bierze udział w lokalnych zawodach.

W historii igrzysk zdarzył się też przypadkowy medalista. W 1900 r. w szwedzko-duńskiej drużynie brakowało zawodnika do startu w przeciąganiu liny. W ostatniej chwili zaproszono do niej duńskiego dziennikarza Edgara Aaybe’ego. Skład z żurnalistą okazał się najlepszy na igrzyskach.

W czasach profesjonalizacji w sporcie wiele rzeczy już się nie powtórzy. Trudno dziś sobie wyobrazić, by na olimpijskim podium stanął sportowiec w wieku emerytalnym. W 1920 r. Szwed Oscar Swahn zdobył srebro w strzelectwie, mając 72 lata. Najstarszą kobietą uczestniczącą w olimpiadzie była Lorna Johnstone z Wielkiej Brytanii, która w 1972 r. w wieku 70 lat zajęła 12. miejsce w ujeżdżaniu. Z kolei najmłodszym uczestnikiem nowożytnej olimpiady był 10-latek. Zaledwie o trzy lata starsza była złota medalistka w skokach do wody, Amerykanka Marjorie Gestring.

Jeden z najbardziej morderczych pojedynków rozegrał się w 1912 r. między dwoma zapaśnikami. Kiedy w tej dyscyplinie nie było jeszcze limitów czasowych, Fin Alfred Asikainen i Rosjanin Martin Klein walczyli przez ponad 11 godzin. I chociaż Klein zwyciężył, to był tak wyczerpany, że nie był w stanie stoczyć finałowej walki i musiał zadowolić się drugą lokatą. W 1908 r. reprezentanci Finlandii skakali przez ogrodzenie, by w ogóle wystartować w letnich igrzyskach. Spóźnionych sportowców na teren zawodów nie chciała bowiem wpuścić ochrona.

Kto zapisze się w historii igrzysk podczas olimpiady w Rio? Japończycy trzymają kciuki za kajakarza, który jest buddyjskich mnichem. Kazuki Yazawa więcej czasu poświęca na modlitwę niż trening, ale kibice z Kraju Kwitnącej Wiśni i tak pokładają w nim nadzieje. 

Radosław Wojtas

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 31/2016
Cały wywiad opublikowany jest w 31/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także