TygodnikCerkiew zdecentralizowana

Cerkiew zdecentralizowana

Dodano
Zamieszanie wokół Soboru Panprawosławnego doskonale pokazuje, jakie są blaski i cienie decentralizacji Kościoła. Warto wyciągać z nich wnioski także w Kościele katolickim

(...) Doskonale widać to, jeśli porównać Sobór Panprawosławny z dwoma synodami na temat małżeństwa i rodziny, które ostatnio przeżywał Kościół katolicki. W obu przypadkach komisje przygotowawcze wzięły na siebie główny ciężar przygotowań i to one chciały narzucać rozwiązania (często o wiele bardziej „nowoczesne” czy „liberalne” niż te wyznawane w Kościele czy Cerkwi) biskupom, którzy przecież – jak to nieustannie powtarzają zachodni teolodzy – nie muszą znać się na wszystkim i powinni zostawić pewne kwestie ekspertom. I w czasie rzymskich synodów rodzinnych to się w znacznym stopniu udało. Sekretariat synodu, a wcześniej komisja przygotowawcza, narzuciły i język, i socjologiczny styl mówienia o rodzinie. I choć przynajmniej część biskupów chciała później od tego odejść, to do końca się to nie udało. W efekcie oba dokumenty postsynodalne pozostały nieostre, nieprecyzyjne i (wiele wskazuje na to, że celowo) otwarte na rozmaite interpretacje. (...)

Otóż w Kościele katolickim od jakiegoś czasu toczy się debata na temat synodalności i konieczności decentralizacji. Ich wielkim zwolennikiem pozostaje Ojciec Święty Franciszek, a najczęściej przywoływanym (przez niemieckich kardynałów iteologów) modelem takiej kolegialności i synodalności pozostaje model protestancki, w którym – poza wyjątkami – wszystko można przegłosować i zmienić. Niekiedy wolniej, a niekiedy szybciej, ale w istocie wszystko. Itakiego modelu chcieliby katoliccy progresiści. Warto mieć jednak świadomość, że istnieje także model inny, prawosławny. W nim na straży ortodoksji stoi właśnie rozproszenie, decentralizacja, a także świadomość, że ponad naszymi opiniami jest jeszcze Prawda, której strażnikiem jest Tradycja. Decentralizacja, rozproszenie sił, swoista możliwość liberum veto chroni w tym układzie przed zmianą, która nie zawsze musi dokonywać się w dobrym kierunku. (...)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 26/2016
Cały artykuł dostępny jest w 26/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także