TygodnikByć jak prawica

Być jak prawica

Dodano
Dzisiejsza opozycja i jej sympatycy krok po kroku kopiują działania prawicy, z których tak bardzo kpili przez ostatnich osiem lat

Gdyby kierować się zasadą, że naśladownictwo jest najwyższym wyrazem uznania, prawica powinna odczuwać dziś niemałą satysfakcję, patrząc na to, co robią środowiska, które od zawsze z nią wojują. Marsze uliczne w obronie demokracji i wolności, własne media „drugiego obiegu”: tygodniki, dzienniki, portale internetowe i stacje radiowe, lokalne kluby, gdzie organizowano spotkania dla sympatyków, dyskusje, debaty, konferencje i pokazy filmów zrealizowanych własnym sumptem – wszystko, co robiła prawica w ostatnich latach, ze strony środowisk liberalno-lewicowych spotykało się z drwiną i pogardą. 

„Ogólna teoria obciachu” – tak swój tekst z 2011 r., poświęcony kiełkującym prawicowym mediom, zatytułowali w tygodniku „Polityka” Mariusz Janicki i Wiesław Władyka. „W ciągu ostatniego roku powstało kilka tytułów prasy prawicowej i wielka liczba internetowych portali. To bardzo specyficzny ekosystem, w dużym stopniu samowystarczalny, mający własne żerowiska i sposoby odstraszania intruzów” – pisali. 

Rzeczywistość bywa przewrotna, bo dziś podobnymi słowami można by opisać ich własne, szeroko pojęte środowisko.

Jak grzyby po deszczu wyrastają medialne inicjatywy analogiczne do tych wyśmiewanych niegdyś na prawicy, KOD organizuje marsz za marszem, Platforma tworzy w całej Polsce kluby obywatelskie na wzór Klubów „Gazety Polskiej”. Jest tu także miejsce na teorie spiskowe, które dotąd, tak jak nas przekonywano, były domeną PiS-owców. (...)

fot. Łukasz Dejnarowicz/Forum

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 26/2016
Cały artykuł dostępny jest w 26/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także