TygodnikPolitycy na urlop. Przymusowy

Politycy na urlop. Przymusowy

Dodano

Polacy mogą być naprawdę dumni ze swych polityków, którzy – jak wynika z raportu firmy konsultingowej Grant Thornton – wytwarzają najwięcej nowych regulacji w Europie; którzy – by lepiej zobrazować ich niepodważalne osiągnięcia – choćby w 2014 r. wprowadzili w życie co prawda zaledwie o 5 proc. więcej przepisów niż depczący im po piętach Włosi, ale za to już dwa razy więcej przepisów niż Węgrzy, 43 razy więcej niż Belgowie i 56 razy więcej niż Szwedzi. A już wiadomo, że to nie było ostatnie słowo naszych polityków, bo o ile w 2014 r. w Polsce powstało 25 tys. stron maszynopisu nowych przepisów, o tyle w 2015 r. aż 29,8 tys. stron. W ciągu ostatnich trzech lat nasi politycy uchwalali, zatwierdzali, stanowili, wprowadzali w życie co roku średnio aż 1749 aktów prawnych – prawie 6,5 aktu każdego roboczego dnia (bo w weekendy przecież nie tyrali).

Ich wprost tytaniczny wysiłek sprawia, że gdybyśmy my, szarzy obywatele Polski, chcieli za nimi nadążać i zapoznawać się ze wszystkimi owocami ich pracy, musielibyśmy poświęcać na to każdego dnia w roku, a więc także w soboty i niedziele, pod warunkiem że czytanie idzie nam sprawie, dokładnie trzy godziny i 59 minut. Albo 41 dni i nocy z rzędu, czyli niewiele mniej niż półtora miesiąca. To, zaiste, imponujący, nie do zakwestionowania sukces w skali Europy, a być może i całego świata, choć akurat na to dowodów na razie nie ma. W dodatku w ten mozolny sposób, w pocie czoła i znoju, tworzone jest prawo, które nadzwyczaj często, i to nierzadko dosłownie kilka dni po uchwaleniu, musi być nowelizowane.

A rezultatem ich wprost niewyobrażalnego wysiłku są lokaty zajmowane przez polski system prawny w międzynarodowych rankingach. Oto na przykład nasz system podatkowy został sklasyfikowany na 87. pozycji wśród 189 przebadanych państw. Natomiast w Rankingu Wolności Gospodarczej Polska jest na 48. miejscu na 152 oceniane kraje, a we Wskaźniku Wolności Gospodarczej – na 42. na 178 państw branych pod uwagę.

Niestety, wciąż nie są znane rezultaty badań ani nawet nie wiadomo, czy ktoś je przeprowadził, na temat tego, jak się ma prawotwórcza nadaktywność polityków do pomyślności ich krajów. Wszelako biorąc pod uwagę tylko to, że Belgia i Szwecja, których politycy zostali przez polskich pobici z kretesem, radzą sobie więcej niż nieco lepiej od Polski, niewykluczone, że im prawotwórcza aktywność polityków większa, tym pomyślność ich państw mniejsza i na odwrót.

W związku z tym jest rzeczą niezmiernie ciekawą, ile Polska zyskiwałaby na wysy- łaniu co roku swych polityków na – powiedzmy – półroczne przymusowe urlopy

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 24/2016
Cały wywiad opublikowany jest w 24/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także