TygodnikBroń przyszłości

Broń przyszłości

broń
broń
Dodano
Stefan Sękowski

Polskie firmy produkują dla zagranicznych armii automatyczne śmigłowce i systemy telekomunikacyjne. Także polskie wojsko chętnie z nich korzysta. Chociaż nasza zbrojeniówka nie jest światowym potentatem, to mamy się czym pochwalić.

Takie śmigłowce buduje się tylko w kilku krajach na świecie. W tym w Polsce. Na pierwszy rzut oka SW-4 Solo nie różni się od innych stojących w hangarze fabryki w Świdniku helikopterów, jednak ma nietypową właściwość: potrafi latać bez pilota, sterowany jest z ziemi. Niektórzy mówią na niego „superdron”, ale – jak przekonują konstruktorzy – nie jest to określenie precyzyjne. Maszyna może unieść prawie 500 kg na swoim pokładzie, czego żaden dron nie zrobi. Ponadto jeśli będzie taka potrzeba, za sterami może usiąść pilot, jednak podstawowym zadaniem śmigłowca jest latanie bez załogi. Wojsko może go używać np. do rozpoznania, a także w trakcie walk, gdy istnieje duże zagrożenie dla ludzi, lub do akcji ratowniczych. Polski śmigłowiec był w ubiegłym roku na próbach w Wielkiej Brytanii – tamtejsze ministerstwo obrony narodowej badało, jak sprzęt sprawdza się w walce z przemytnikami, piratami i przy rozpoznaniu linii brzegowej. Oprócz Brytyjczyków kupnem zainteresowani są także Włosi – w ubiegłym roku śmigłowiec brał udział w wielonarodowych ćwiczeniach „Italian Blade”. Próby wypadły doskonale. Gdyby doszło do popieranej przez ONZ unijnej interwencji kryzysowej przeciwko „nielegalnej grupie zbrojnej” (taki był scenariusz ćwiczeń), świdnicki śmigłowiec świetnie sprawdziłby się jako wsparcie komunikacyjne wojsk lądowych. Helikopter potrafi latać wolno (co wbrew pozorom nie jest takie proste) i zawisnąć w powietrzu, może startować praktycznie z każdego miejsca i nie potrzebuje lotniska. (...)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 23/2016
Cały artykuł dostępny jest w 23/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także