TygodnikNiewiarygodnie* niewiarygodny** człowiek

Niewiarygodnie* niewiarygodny** człowiek

Dodano

Ho, ho, ho! Czyżby Platforma Obywatelska, ze strachu przed utratą władzy, gotowa była – dla utrzymania się przy niej – posunąć się aż do zrealizowania własnego programu wyborczego?

Na to wskazywałoby coraz bardziej nerwowe zachowanie Bronisława Komorowskiego, który gdy tylko dostał manto w pierwszej turze wyborów, nagle, w jedną noc, przypomniał sobie, że podobnie jak Paweł Kukiz jest twardym, nieustraszonym zwolennikiem JOW-ów, poważnego traktowania miliona obywateli domagających się referendum i jeszcze paru tego rodzaju błahostek. Jeśli tak dalej pójdzie, to PO i jej – formalnie były – prominentny polityk Komorowski w ciągu kilku dni, bo do końca tego tygo- dnia, zrealizują wszystko, co obiecywali, a czego nie zrobili przez długie lata. Wprowadzą nie tylko jednomandatowe okręgi wyborcze, nie tylko liniowe stawki podatków PIT, CIT i VAT, nie tylko zlikwidują Senat i o połowę zmniejszą liczbę posłów, nie tylko odchudzą biurokrację, ale na dodatek uwolnią nas od monopolu NFZ, a może nawet skasują KRUS i sprawią, by rolnicy i nierolnicy płacili takie same podatki i składki zdrowotne. Ba, może się okazać, że w ferworze zmagań o utrzymanie się na stołkach oddadzą pieniądze zagrabione przyszłym emerytom z ich kont w OFE, z własnych kie- szeni spłacą 0,5 bln zł długów zaciągniętych w naszym imieniu (ale bez naszego upoważnienia), cofną decyzję o przymusie edukacyjnym dla sześciolatków i na dokładkę po godzinach dokończą budowę gazoportu w Świnoujściu.

Może. Wszelako z niewiaygodnie* niewiarygodnym**  Komorowskim i – szerzej – z pozostałymi niewiarygodnie* niewiarygodnymi** politykami PO problem jest taki, że są oni kompletnie niewiarygodni**. 

Są tak wiarygodni w swej niewiarygodności** , że gdyby w podparyskim Sèvres poszukiwano wzorca niewiarygodności** w polityce, to bez wahania można byłoby tam podesłać Komorowskiego oraz jego mentora i niegdysiejszego szefa Donalda Tuska, a także parę tuzinów innych polityków PO, którzy nie dość, że słyną z nierealizowania nawet najsolenniejszych obietnic, to jeszcze są znani z przeprowadzania zmian, których zarzekali się nie przeprowadzić.

Czy z tej lekcji płynie jakiś pozytywny dla nas wniosek? Bardzo chciałbym,  żeby tak było i żeby był on następujący: oszuści polityczni nie mają w Polsce czego szukać w życiu publicznym, bo prędzej czy później zostaną przez wyborców zdemaskowani i odesłani tam, gdzie ich miejsce: gdziekolwiek, byle z dala od państwowych urzędów i parlamentarnych foteli. Wiem też jednak, że –  niestety – pamięć wyborców bywa zawodna. prowincji. 

*W znaczeniu: tak niespotykany, że graniczący z nieprawdopodobieństwem.

**W znaczeniu: niegodny zaufania.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 21/2015
Cały wywiad opublikowany jest w 21/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także