Tygodnik#9.: wyklęte dzieci Żołnierzy Wyklętych

#9.: wyklęte dzieci Żołnierzy Wyklętych

Dodano
Za heroiczne wybory żołnierzy wyklętych płaciły także ich rodziny, w tym ich niewinne dzieci. Komuniści skutecznie zatruli im życie. Niektórzy do dziś nie chcą rozmawiać o tym, co ich spotkało. Wciąż się boją. Na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” – wyklęte dzieci żołnierzy wyklętych

Ponadto w „Do Rzeczy”: rozmowa z najmłodszym więźniem politycznym PRL, czy Grzegorz Schetyna przejmie ster rządów w Platformie Obywatelskiej, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość powinno wspierać szefa polskiej dyplomacji, czy Jarosław Kaczyński włączy się z kampanię prezydencką Andrzeja Dudy, jak dzieci mogą pomóc rodzicom w kampanii oraz ile zarabiają prezesi państwowych spółek.

Niektóre dzieci wyklętych wciąż czują na sobie oddech chorego systemu panującego w Polsce przez kilka dekad. I pewnie przykre jest to, że państwo do dziś nie potrafi dać potomkom bohaterów poczucia bezpieczeństwa – pisze na łamach „Do Rzeczy” Kajetan Rajski, autor książki „Wilczęta. Rozmowy z dziećmi Żołnierzy Wyklętych”. I dodaje - Niektórzy moi rozmówcy zaznali swoistego szczęścia, ponieważ mieli szansę zapamiętać swoich ojców. Czasem tylko dlatego, że urodzili się wystarczająco wcześnie, tak jak Andrzej Pilecki – syn rtm. Witolda Pileckiego. Jego najnowsza publikacja zawiera 12 wywiadów, ale jak sam pisze - dotarł do znacznie szerszego grona potomków bohaterskich żołnierzy. Niestety, wielu z nich odmówiło rozmowy o swoich przeżyciach. Niektórzy zrobili to z powodu niechęci do dziennikarzy. Inni przyznawali wprost, że nadal się boją. Chociaż ubek mordujący czy torturujący ich ojca już nie żyje, wciąż żyją jego dzieci i wnuki, często piastujące wpływowe stanowiska  – pisze Rajski. Podkreśla, że ich losy są nie mniej wstrząsające niż historie osób przedstawione w pierwszym tomie rozmów, który ukazał się rok temu. Dwoje rozmówców urodziło się w więzieniu. Inny z kolei jako 13-latek został aresztowany i katowany przez ubeków kastetem… Wiele rodzin bohaterskich żołnierzy przez długi czas borykało się z biedą. Dzieci były szykanowane przez komunistycznych funkcjonariuszy, nauczycieli, a częstokroć – co najbardziej smuci – także przez lokalną społeczność – pisze na łamach „Do Rzeczy” autor „Wilcząt…” Więcej historii dzieci żołnierzy wyklętych – w najnowszym wydaniu tygodnika.

W tygodniku także rozmowa z Januszem Niemcem, synem majora Antoniego Żubryda, najmłodszym więźniem politycznym PRL. Mam legitymację kombatancką, która wzbudza zainteresowanie wśród konduktorów sprawdzających uprawnienie do zniżek: urodzenie – rok 1941, uwięzienie polityczne – rok 1946 – mówi w rozmowie z Jakubem Kowalskim. Został zatrzymany w odwecie za ucieczkę ojca z UB. Oficjalna przyczyna aresztowania to „współpraca z bandą Żubryda NSZ”. Po latach miałem satysfakcję ze spotkań z więźniami z Rzeszowa, którzy w wieku 90 lat doskonale pamiętają, jak po zezwoleniu od komendanta na opuszczenie celi biegałem po korytarzu, kopałem w łydki strażników i uciekałem do babci – opowiada. Cała rozmowa – w nowym „Do Rzeczy”.

Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że Grzegorz Schetyna po politycznym come backu może utorować sobie drogę do przejęcia sterów w PO. Od czasu, gdy obejmując tekę szefa dyplomacji, wrócił do gry w Platformie Obywatelskiej, wciąż jest uśmiechnięty. Co jednak kryje się za tym uśmiechem? Pewność schedy po Ewie Kopacz i status samca alfa w PO – odpowiadają przychylni mu platformersi. Niepewność, kryjąca fakt, że Grzesiu ciągle gra o polityczne życie – wskazują inni. Jedni i drudzy nie chcą mówić o Schetynie pod nazwiskiem. Ci pierwsi – bo nie chcą zbyt wcześnie ujawniać się jako jego stronnicy, ci drudzy – bo nie wypada im z otwartą przyłbicą okazywać, jak bardzo boją się powrotu „Grzegorza Zniszczę Cię”. O „człowieku, który przeżył własny pogrzeb” w nowym „Do Rzeczy” pisze Piotr Semka.

A Rafał A. Ziemkiewicz komentuje ostatnie wystąpienia szefa polskiej dyplomacji i …stosunek do nich Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy walka polityczna zamienia się w wojnę plemion, zdrowy rozum odsyłany jest w kąt. Politycy PiS przyłączyli się do szyderstw ze Schetyny, które pobrzmiewają jak kpiny ze śp. Lecha Kaczyńskiego – pisze. Ziemkiewicz podkreśla, że zwycięstwo Rosji nad Hitlerem to oś polityki historycznej Kremla, nieustannie przypominana podstawa roszczeń do przywrócenia stref wpływów wyznaczonych krwią rosyjskich „wyzwolicieli” i jałtańskim atramentem. Zanegowanie tych pretensji, ignorujących oczywiste historyczne fakty, jest jak najbardziej w polskim interesie. Owszem, można mieć zastrzeżenia do realizacji tego pomysłu – wchodząc w taki konflikt, minister Schetyna mógł przygotować się lepiej (…) Zdrowy rozum jednak podpowiada, że sam fakt odstąpienia od zbankrutowanej doktryny przymilania się żądającym od Polski „przyjaznych stosunków z Rosją” mocarstwom unijnym poprzez podlizywanie się Kremlowi kto jak kto, ale politycy Prawa i Sprawiedliwości powinni przyjąć z satysfakcją i zaaprobować – podkreśla Ziemkiewicz. Cały komentarz – na łamach „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” także rozmowa o kampanii prezydenckiej. Dlaczego Jarosław Kaczyński nie włączył się w kampanię wyborczą Andrzeja Dudy? – pyta Mariusz Staniszewski. Premier Kaczyński nie startuje w tych wyborach, więc nie jest na pierwszym planie. Od momentu wystawienia kandydata w wyborach prezydenckich mówił, że teraz numerem jeden jest Andrzej Duda. I tego się trzymamy – odpowiada Marcin Mastalerek, rzecznik Prawa i Sprawiedliwości. I dodaje, że dzisiaj najważniejsza jest dla nas kampania prezydencka, potem będzie parlamentarna. W niej Jarosław Kaczyński będzie naturalnym kandydatem zjednoczonej prawicy na urząd premiera. Mastalerek podkreśla, że Andrzej Duda ma pełne wsparcie prezesa PiS. Równie dobrze możemy zapytać, dlaczego Ewa Kopacz nie prowadzi kampanii razem z Bronisławem Komorowskim – mówi. I dodaje, że Prawo i Sprawiedliwość to silna marka, dobry symbol zbliżającej się zmiany. Cała rozmowa – w nowym numerze tygodnika „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” również o …dzieciach kandydatów. Bo wybierając głowę państwa, stawiamy też na pierwsze damy, a także pierwszych synów i pierwsze córki. Kinga Duda została ogłoszona drugą – mimo wszystko! – gwiazdą konwencji wyborczej PiS. Młoda dziewczyna z blond włosami i w błękitnym żakiecie siedząca na widowni razem z mamą skupiła uwagę mediów, nie tylko tych kolorowych. Kandydat chwalił córkę, że jest studentką, która nie uległa pokusie emigracji, choć „w zeszłym roku opublikowano sondaż, że 80 proc. maturzystów nie widzi dla siebie perspektywy w tym kraju”. Córka Andrzeja Dudy studiuje prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Wcześniej była uczennicą I LO im. Bartłomieja Nowodworskiego w Krakowie. I właściwie tyle o niej wiadomo, bo potrafi być dyskretna. Podobnie jak dzieci urzędującego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jest ich aż pięcioro, wszystkie uczyły się w szkołach Przymierza Rodzin, gdzie hołduje się katolickim i konserwatywnym wartościom. Nie lgną więc do świata mody, premier kinowych czy telewizyjnych występów. Jak ognia unikają rozgłosu. Więcej o „pierwszych dzieciach” – w „Do Rzeczy”.

Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że posady w spółkach Skarbu Państwa to eldorado dla biznesowego zaplecza władzy. Wynagrodzenia prezesów i członków zarządów sięgają setek tysięcy. Coraz częściej ich wysokość jest utajniana przed społeczeństwem. Prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej złożył dymisję. Tak dopełnił się jeden z głównych postulatów strajkujących górników. Jerzy Zagórowski, którego odejścia się domagali, nie odejdzie z pracy z pustymi rękami. Dostanie około 150 tys. zł, bo dzięki zapisowi o odszkodowaniu z tytułu zakazu konkurencji przez cztery miesiące będzie pobierał po około 36 tys. zł. Dużo? To połowa miesięcznego wynagrodzenia, które otrzymywał przez ostatni rok. Gdyby sam nie złożył dymisji, ale został zwolniony przez radę nadzorczą, na odejście otrzymałby jeszcze większe kwoty. Wysokie pensje i premie w JSW to nie jest wyjątek, jeśli chodzi o spółki węglowe czy w ogóle o spółki Skarbu Państwa lub z udziałem Skarbu Państwa. O tym, ile zarabiają i na jakie odprawy mogą liczyć ich prezesi w „Do Rzeczy” pisze Wojciech Wybranowski.

Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 23 lutego 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 9/2015
Całość recenzji dostępna jest w 9/2015 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ atr

Czytaj także

 0

Czytaj także