TygodnikTajemnica Łokietka. Jak czupurny rębajło został królem Polski

Tajemnica Łokietka. Jak czupurny rębajło został królem Polski

"Portret króla Władysława Łokietka", obraz autorstwa Marcello Baciarellego, namalowany między 1768 a 1771 rokiem / Źródło: Wikimedia Commons
Dodano
Uchodzi za wybitnego wodza i polityka, ale niezwykłą karierę zawdzięcza wyłącznie splotowi szczęśliwych przypadków.

Napoleon Bonaparte mawiał, że do prowadzenia skutecznej polityki potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Cesarz Francuzów nie wspomniał jednak jeszcze o szczęściu, którego zresztą pod koniec panowania bardzo mu zabrakło. W przypadku Łokietka z finansami bywało różnie, ale szczęście tego dynastę praktycznie nie opuszczało. Zamożniejsi od niego krewni zapisywali mu w testamentach swoje księstwa, po czym umierali bezpotomnie, a znaczni przeciwnicy niespodziewanie umierali w młodym wieku.

Kujawskie książątko

Początkowo nic nie zapowiadało kariery przyszłego króla Polski. Władysław, z racji niewielkiego wzrostu nazywany Łokciem (ówczesna jednostka miary), był synem księcia kujawskiego Kazimierza i wnukiem Konrada Mazowieckiego. Jego ojciec miał pięciu męskich potomków, zatem piastowskim obyczajem dzielnica kujawska uległa rozdrobnieniu. Łokietkowi przypadło niewielkie księstwo ze stolicą w Brześciu Kujawskim, miał władać nią razem z młodszym bratem, Kazimierzem. Wydawało się, że największą karierę z synów Kazimierza ma przed sobą Leszek Czarny, rządzący Sieradzem i Łęczycą, a po śmierci Bolesława Wstydliwego zasiadający również na książęcym stolcu Krakowa i Sandomierza.

Na arenę polityczną Łokietek wkroczył właściwie dopiero w 1288 r., po śmierci Leszka Czarnego, który w swoim testamencie obdarował go ziemią sieradzką. Władysław objął dziedzictwo po bracie, uznał jednak, że należy mu się znacznie więcej, i wystąpił z pretensjami do Sandomierza i Krakowa. Na roszczeniach się nie skończyło, Łokietek zawsze chętnie sięgał po zbrojne argumenty. Doszło do wojny z księciem wrocławskim Henrykiem Probusem, również wysuwającym pretensje do Krakowa, która – pomimo początkowych sukcesów – zakończyła się klęską Łokietka. Kujawski książę musiał opuścić Kraków, podobno zadecydowała o tym postawa miejscowych mieszczan, czego książę nigdy im nie darował.

Czytaj także:
Życie prywatne pierwszych Piastów

Probus nie nacieszył się długo Krakowem, zmarł otruty rok później w wieku 33 lat. To wówczas po raz pierwszy dał znać o sobie szczęśliwy przypadek, który miał towarzyszyć Łokietkowi do końca życia.

Kraków zajął Przemysł II, książę wielkopolski, natomiast Łokietek dalej władał Sandomierzem. Niebawem zresztą na widowni pojawił się znacznie groźniejszy przeciwnik – król Czech, Wacław II. Przemysł uznał, że nie może z nim się równać, i wycofał się do Wielkopolski, natomiast Łokietek postanowił bić się do upadłego. Skończyło się to tak, jak musiało się skończyć: Władysław został oblężony w Sieradzu, miasto skapitulowało, a książę dostał się do niewoli. Zanim go zwolniono, musiał zrezygnować z pretensji do Sandomierza i Krakowa oraz zobowiązać się do złożenia Czechom hołdu.

Specjalnie się tym się przejmował, bowiem nigdy nie miał zwyczaju dotrzymywać zobowiązań. Zbliżył się wówczas do Przemysła II – książęta nawiązali współpracę, zawierając tzw. układ o przeżycie. Obaj nie mieli męskich potomków, zatem ten, który przeżył drugiego, miał po nim dziedziczyć. Przy okazji Łokietek powiększył nieco swoje władztwo, gdyż po śmierci brata Kazimierza objął rządy w Łęczycy.

Przemysł II niebawem koronował się na króla Polski, ale nie było pisane mu długie życie. Siedem miesięcy później, w lutym 1296 r., został zamordowany przez nasłanych przez Brandenburczyków ludzi. Miał wówczas 39 lat. Łokietek błyskawicznie przejął dziedzictwo zmarłego obejmujące nie tylko Wielkopolskę, lecz także Pomorze Gdańskie. W ten sposób z dnia na dzień stał się najpotężniejszym władcą z dynastii Piastów. Nie na długo jednak.

W walce z Czechami

Władysław nie dorósł jednak do roli męża stanu i w głębi duszy pozostał dzielnicowym książątkiem, które wierzyło tylko w siłę swojego miecza. Szybko zraził do siebie rycerstwo Wielkopolski, w dzielnicy szerzył się bandytyzm, a ludzie Łokietka łupili jak we wrogim kraju. Skończyło się na klątwie rzuconej na księcia przez biskupa poznańskiego Andrzeja Zarembę, a w sprawę wmieszał się Wacław II. Czeski monarcha dostrzegł szanse na zjednoczenie ziem polskich pod swoim berłem i bez większych problemów pokonał kujawskiego księcia, zmuszając go do ponownego hołdu lennego. A gdy ten znów nie dotrzymał umowy, zmusił go do opuszczenia kraju. We wrześniu 1300 r. czeski monarcha koronował się w Gnieźnie na króla Polski, co było potwierdzeniem jego władzy nad naszym krajem. Pod jego panowaniem znalazły się większość Śląska, Małopolska, Wielkopolska, Pomorze Gdańskie, uznawali jego zwierzchnictwo bracia Łokietka na Kujawach. Poza granicami jego władztwa pozostało tylko Mazowsze.

Wbrew powszechnie przyjętym opiniom rządy Wacława były pomyślne dla Polski. Czeski monarcha wprowadził urząd starosty, co znacznie usprawniło administrację. Ukrócono bandytyzm, kupcy mogli bez przeszkód prowadzić interesy. Wprawdzie miano za złe królowi otaczanie się Niemcami, ale powszechnie uważano, że czeski król sprawdzał się jako monarcha. Oczywiście Łokietek miał inne zdanie na ten temat i nie zamierzał z niego zrezygnować.

Czytaj także:
Piastowie na Rusi. Wschodnie interesy Polski przedjagiellońskiej

Właściwie nie wiadomo, co robił Piastowicz podczas rządów Wacława nad Polską. Podobno wybrał się do Rzymu (niewykluczone, że starał się tam o zdjęcie klątwy), na pewno przebywał na Węgrzech, gdzie Wacław II walczył o schedę po wymarłej niedawno dynastii Arpadów. Natomiast w 1304 r. pojawił się na czele węgierskich i ruskich posiłków w Polsce oraz opanował Wiślicę. Nie miał jednak szans w bezpośrednim starciu z Wacławem II, jednak po raz kolejny miał dużo szczęścia. Rok później 34-letni król Czech i Polski zmarł w Pradze.

Przyjaciele Krzyżacy

Następcą Wacława II był jego syn, Wacław III, który postanowił raz na zawsze zrobić porządek z krnąbrnym Piastowiczem. Przygotował wyprawę zbrojną, planując również koronację na władcę naszego kraju. Jednak Łokietkowi ponownie dopisało szczęście – Wacław III nigdy nie dotarł do Polski. Po drodze, w Ołomuńcu, 17-letni monarcha został zamordowany przez niemieckiego najemnika. Zamachowca zabito na miejscu, nigdy też nie ustalono jego mocodawców. Tym razem los usunął z drogi Łokietka nie tylko konkurenta do władzy w Polsce, lecz także potężną dynastię Przemyślidów. Czechy pogrążyły się w wojnie domowej, a Władysław miał otwartą drogę do Krakowa. Opanował go we wrześniu 1306 r., niebawem też zajął Pomorze Gdańskie oraz Kujawy. Natomiast w Wielkopolsce rządy przejął książę Głogowa, Henryk III, a wielkopolskie rycerstwo i mieszczaństwo zbyt dobrze już poznały możliwości Łokietka, aby zgodzić się na takiego suwerena.

Niestety, Władysław niewiele nauczył się przez ostatnie lata i dalej nie potrafił dojść do porozumienia z własnymi poddanymi. Zdecydowanie promował wierne sobie rycerstwo, uważając potężne mieszczaństwo miast małopolskich za obywateli drugiej kategorii. Zupełnie nie przejmował się jego przywilejami, które niedawno sam zatwierdzał, co sprowokowało konflikt z przywódcą patrycjatu krakowskiego, biskupem krakowskim Janem Muskatą. Hierarcha zaczął rozglądać się za innym kandydatem do władzy w Krakowie, co Łokietek (zresztą całkiem słusznie) uznał za bunt. Hierarcha opuścił swoją stolicę. Gdy jednak Łokietek zagwarantował mu wolność osobistą i zaprosił na rozmowy, powrócił do Krakowa. Kujawski Piastowicz nie miał jednak zwyczaju przejmować się swoimi obietnicami i Muskata na kilka miesięcy trafił do lochu, co jeszcze bardziej wzburzyło nastroje w Małopolsce. Dzielnica stanęła na progu buntu, Łokietek liczył się z wybuchem rebelii, dlatego też zignorował prośby o pomoc, jakie napływały z Gdańska.


Na Pomorzu bowiem zdradził jego sprawę potężny ród Święców, uznając zwierzchnictwo margrabiów brandenburskich. Ich wojska przystąpiły do oblężenia Gdańska, a Łokietek zajęty kłótniami z własnymi poddanymi w Małopolsce polecił poprosić o pomoc Krzyżaków. Zakonnicy faktycznie odparli Brandenburczyków, po czym przejęli sprawę we własne ręce. Opanowali Gdańsk, dokonując rzezi miejscowej ludności, a w ciągu następnych miesięcy zajęli całe Pomorze Wschodnie. Polska straciła tę dzielnicę na półtora wieku.

Soczewica, koło, miele młyn

Poświęcenie Pomorza nie na wiele się zdało, gdyż Łokietek dalej nie potrafił opanować sytuacji w Małopolsce. Miejscowe mieszczaństwo nie widziało perspektyw pod jego rządami, oczekując interwencji ze strony nowego króla Czech, Jana Luksemburskiego. Sprawę ostatecznie przesądziła strata Pomorza Gdańskiego, co dla małopolskich kupców miało fatalne następstwa. W 1311 r. doszło do otwartego buntu, przeciwko Łokietkowi opowiedziały się patrycjaty Krakowa, Sandomierza i Wieliczki, a do stolicy przybył nawet Bolesław I Opolski, jako namiestnik Luksemburczyka. Sam król Czech nie mógł jednak udzielić rebeliantom efektywnej pomocy, gdyż w tym czasie doszło do buntu przeciwko niemu na Morawach. Łokietek jeszcze raz miał szczęście…

Jego wojska bez problemów opanowały sytuację, a Bolesław Opolski wycofał się z Krakowa, wywożąc ze sobą część przywódców rebelii, z wójtem Albertem na czele. Ocaliło im to życie, gdyż Łokietek nie miał dla swoich przeciwników litości. W czerwcu 1312 r. oddziały Władysława wkroczyły do miasta i Kraków stał się sceną wydarzeń, jakich nie oglądano na naszych ziemiach od czasów najazdów mongolskich. Rycerstwo Łokietka ścinało na ulicach każdego, kto nie potrafił mówić dobrze po polsku. A właściwie nie potrafił wymówić poprawnie słów: „soczewica”, „koło”, „miele młyn”. Uznawano, że w takim przypadku musiał być Niemcem, co sugeruje, że ofiarami zemsty mogli również paść kupcy z innych państw, którym wybuch rebelii uniemożliwił opuszczenie miasta, czy wręcz ludzie z wadami wymowy. Dla pozostałych w Krakowie przywódców buntu Łokietek miał jednak bardziej wyrafinowaną zemstę. Włóczono ich końmi po ulicach, a następnie publicznie powieszono na szubienicy.

Przy okazji skonfiskowano też wiele prywatnych majątków, rabowano zresztą na potęgę. Zniesiono dziedziczne wójtostwo, nakazano prowadzenie ksiąg miejskich po łacinie, utrzymano jednak kazania po niemiecku w kościołach (w kościele Mariackim przetrwały one aż do 1503 r.). Do głowy upartego Piastowicza zaczęło jednak docierać, że nie może całkowicie zniszczyć mieszczaństwa stolicy, gdyż oznacza to jej upadek. Dlatego też Łokietek utrzymał przywileje handlowe miasta.

Szczęście zresztą dalej nie opuszczało księcia. Jeszcze przed krakowskim buntem zmarł Henryk Głogowski, a jego pięciu synów okazało się typowymi przedstawicielami dynastii piastowskiej tego okresu. Podzielili pomiędzy siebie dziedzictwo ojca, nie wyłączając Wielkopolski. Na coś podobnego tamtejsze rycerstwo nie mogło się zgodzić i po pewnych wahaniach zaproszono do objęcia władzy Łokietka. Nie miano do niego zaufania, ale nie było lepszego kandydata.

Koronacja

Książę Władysław dążył do korony, która miała ugruntować jego pozycję. Wprawdzie królem polskim tytułował się Jan Luksemburski, jako następca Przemyślidów, ale Łokietek przyjął tytuł dziedzica Królestwa Polskiego. Za radą swoich doradców związał się z papiestwem pozostającym w ostrym sporze z Luksemburczykiem. Dzięki temu udało mu się uzyskać zgodę papieża na koronację, a w zamian znacznie powiększono kwotę świętopietrza – opłaty na rzecz Stolicy Apostolskiej z racji jej zwierzchnictwa nad ziemiami polskimi.

Koronacja odbyła się w styczniu 1320 r., a w tym samym roku Łokietek dokonał swojego najznaczniejszego czynu w polityce zagranicznej. Wydał swoją córkę, Elżbietę, za króla Węgier, Karola Roberta, co zapewniło mu potężnego sojusznika. Elżbieta urodziła małżonkowi pięciu synów, co jeszcze wzmocniło jej pozycję na dworze w Budzie. Natomiast bliskie współdziałanie z Węgrami miało na wiele lat stać się podstawowym filarem polskiej polityki, a w przyszłości spowodować objęcie rządów w Krakowie przez Andegawenów.

Czytaj także:
Problemy małżeńskie Władysława Jagiełły

Niestety, nie wszyscy sojusznicy Łokietka byli równie użyteczni jak Węgrzy. Król zawarł bowiem także sojusz z Litwą, który został umocniony małżeństwem następcy tronu, Kazimierza, z córką wielkiego księcia Giedymina, Aldoną. Pomysł wydawał się dobry, oba państwa miały wspólnego wroga – Zakon Krzyżacki, a dodatkowo dzięki przymierzu likwidowano zagrożenie najazdami litewskimi. Problem polegał jednak na tym, że Litwini byli poganami, co w ówczesnej Europie miało ogromne znaczenie.

Szczególnie widoczne stało się to w 1326 r., gdy król w ramach koalicji pod auspicjami papieża wyruszył przeciwko Brandenburgii. Towarzyszyli mu litewscy sojusznicy, którzy palili i rabowali kościoły oraz klasztory, mordując zakonników i gwałcąc mniszki. Propaganda krzyżacka nie próżnowała i cała sprawa wywarła wielkie wrażenie na kontynencie. Jeszcze gorzej było rok później, gdy zakon wspólnie z Janem Luksemburskim zorganizował wyprawę na Litwę. W odpowiedzi Łokietek najechał ziemię chełmińską, starając się w ten sposób odciążyć sojusznika. Zapomniał, że ekspedycja krzyżacka miała status wyprawy krzyżowej, i pomoc okazana poganom wywarła fatalne wrażenie na europejskich dworach…

Król nie potrafił również prowadzić rozsądnej polityki wobec innych Piastów. Chcąc podporządkować sobie Mazowsze, najechał i spalił Płock, w efekcie czego miejscowy książę, Wacław, wolał uznać zwierzchnictwo Jana Luksemburskiego, niż podporządkować się kuzynowi…

Płowce

Łokietkowi jednak dalej sprzyjało szczęście. Sprzymierzone siły zakonu i Jana Luksemburskiego powinny bez problemu unicestwić jego królestwo, jednak za każdym razem sojusznicy napotykali problemy. Przydało się bardzo przymierze z Węgrami, Karol Robert nieraz interweniował w sprawach teścia.

Natomiast gdy już doszło do otwartej wojny, zawodziła logistyka. Jan Luksemburski spóźnił się na spotkanie z wojskami zakonnymi pod Kaliszem i Krzyżacy zawrócili. Pod koniec września 1331 r. pod Radziejowem Polacy pod osobistym dowództwem króla pokonali tylną straż krzyżacką. Gdy jednak zawróciły główne siły zakonne, doszło do nowej bitwy pod Płowcami. Odziały polskie dotrzymały pola, po czym się wycofały. Propaganda Łokietka uczyniła z tego wydarzenia wielki triumf, choć w zasadzie bitwa była nierozstrzygnięta. Po raz pierwszy jednak Krzyżacy nie odnieśli zdecydowanego zwycięstwa nad Polakami i ostatecznie zawrócili na swoje terytorium. Rok później zajęli jednak całe Kujawy, a Łokietek musiał się zgodzić na roczny rozejm. To najlepiej świadczy o wadze polskiego „zwycięstwa” pod Płowcami.

Król miał już ponad 70 lat i z wiekiem stawał się człowiekiem coraz bardziej popędliwym i niedopuszczającym do siebie opinii doradców. Nie zważając na dysproporcję sił, szykował się do kolejnej wojny z Krzyżakami, która przy ich współdziałaniu z Janem Luksemburskim musiałaby zakończyć się katastrofą. Tym razem jednak los uśmiechnął się do Polski – Władysław Łokietek zmarł bowiem 2 marca 1333 r. w Krakowie, niedługo przed upływem terminu zawieszenia broni.

Jego syn, Kazimierz, był politykiem innej miary i doskonale wiedział, że istnieją jeszcze inne metody prowadzenia skutecznej polityki niż wojna. Przedłużył rozejm z Krzyżakami, a w 1343 r. odzyskał bez walki Kujawy. W zamian zrezygnował ze straconego już Pomorza Gdańskiego, na co nigdy nie potrafił zdecydować się jego ojciec. Kazimierz był realistą i doskonale znał możliwości swojego państwa. Zamierzał budować jego potęgę, a nie tracić siły w wojnach z góry skazanych na klęskę. To był polityk formatu europejskiego, a nie dzielnicowy rębajło, który miał bardzo dużo szczęścia.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 3/2016
Artykuł został opublikowany w 3/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mba
 0

Czytaj także