TygodnikCiężkie pobicie za obrazę Marszałka

Ciężkie pobicie za obrazę Marszałka

Gen. Stefan Dąb-Biernacki, w pierwszym szeregu, pierwszy od prawej. Fotografia z sierpnia 1938 r.
Gen. Stefan Dąb-Biernacki, w pierwszym szeregu, pierwszy od prawej. Fotografia z sierpnia 1938 r. / Źródło: NAC
Dodano 19
Generał Stefan Dąb-Biernacki wydał rozkaz pobicia dziennikarzy „Dziennika Wileńskiego” za to, że w jednym z tekstów opublikowanych w gazecie Piłsudskiego nazwano kabotynem. Oficerowie, którzy skatowali dziennikarzy nie ponieśli żadnej kary, zamiast tego aresztowano i postawiono przed sądem ofiary. W czasie procesu Sejm przyjął ustawę, na podstawie której krytykowanie Piłsudskiego mogło być karane pięcioma latami więzienia.

Józef Mackiewicz odnosząc się po latach – już na łamach prasy emigracyjnej – do okoliczności napadu uzbrojonych żołnierzy Wojska Polskiego na niewinnych ludzi w lutym 1938 r. w Wilnie, stwierdził: „Najbardziej wstrząsające wydaje się wszakże nie to, że starzy, zasłużeni Polacy byli masakrowani kolbami pistoletów, leżąc na ziemi, kopani w głowę oficerskimi butami oficerów polskich za to jedynie, że prof. Cywiński ośmielił się w »Dzienniku Wileńskim« zamieścić artykuł – nie wymieniając zresztą imienia – jakoby krytykujący zmarłego przed trzema laty Piłsudskiego... Najbardziej wstrząsający wydaje mi się fragment przybywających po napadzie przedstawicieli egzekutywy prawa, policji, na czele z wicestarostą grodzkim, którzy nie ścigają przestępców, lecz... aresztują i zabierają do więzienia ofiary przestępstwa”.

Napad na redakcję opozycyjnego „Dziennika Wileńskiego” 14 lutego 1938 r. był kolejnym z wielu epizodów brutalnego rozprawiania się z niewygodnymi dla dyktatury piłsudczyków przeciwnikami politycznymi. Jednymi z najbardziej znienawidzonych przez piłsudczyków byli narodowcy. Wynikało to z faktu ogromnej popularności tej, zarazem najliczniejszej, formacji politycznej w II RP. Narodowców zsyłano do obozu w Berezie Kartuskiej, ale padali również ofiarami zabójstw ze strony przedstawicieli władz. Odnotujmy tu choćby przypadek śmierci z rąk Policji Państwowej działacza narodowego, sędziego, ziemianina i byłego posła na Sejm – Wawrzyńca Sielskiego – w 1936 r. Ofiarami napaści w lutym 1938 r. również stali się narodowcy.

Feralna recenzja

Na początku 1938 r. ukazała się praca Melchiora Wańkowicza zatytułowana „C.O.P – ognisko siły: Centralny Okręg Przemysłowy”. Książka ta dość szybko, bo już 30 stycznia tego roku, doczekała się recenzji na łamach związanego ze Stronnictwem Narodowym „Dziennika Wileńskiego”. Jej autorem był prof. Stanisław Cywiński – historyk literatury polskiej, filozof, pisarz i pedagog. Stanisław Cat-Mackiewicz tak charakteryzował Stanisława Cywińskiego: „To był jeden z najszlachetniejszych i najbardziej krystalicznych ludzi, jakich znałem w życiu. […] Poznałem go, gdy byłem uczniem w gimnazjum Winogradowa w Wilnie, a on nauczycielem języka polskiego. Było to w roku 1911. Cywiński był niezdolny do żadnego kłamstwa. Był on hiperentuzjastycznie nastrojony do swej pracy, do swoich obowiązków patriotycznych. Pamiętam, jak kiedyś rozpłakał się na lekcji, gdy myślał, żeśmy nie docenili znaczenia nauki języka polskiego w gimnazjum rosyjskim. W czasie wielkiej wojny, gdy Wilno znalazło się pod okupacją niemiecką, Cywiński pracował po 17 godzin dziennie. Był wtedy zastępcą dyrektora polskiego gimnazjum, prócz tego wykładał na zorganizowanych wyższych kursach. […] Wtedy Cywiński miał poglądy tzw. niepodległościowe i był zwolennikiem Piłsudskiego i Legionów. Pod koniec wojny jednak zmienił poglądy. Od czasu zamachu majowego stał się wyraźnym wrogiem Piłsudskiego”. Dodajmy, że w latach 30. Stanisław Cywiński był redaktorem narodowego „Dziennika Wileńskiego”.

Czytaj także:
Polska była największym producentem gazu ziemnego i naftowym potentatem

Omawiając książkę Melchiora Wańkowicza, Cywiński napisał takie oto słowa, które – jak się miało niebawem okazać – stały się przyczyną jego osobistej tragedii. „Jednym tchem czytamy emocjonującą książkę Melchiora Wańkowicza o Centralnym Okręgu Przemysłowym […]. Otóż w okręgu tym powstaje obecnie długi szereg poważnych inwestycji, takich np. jak »ujarzmienie« Wisły i Dunajca, które tak fatalnie dały się we znaki temu lat 3 i pół, jak kopalnie rudy, fabryki celulozy, betoniarnie, jak olbrzymi gazociąg ciągnący się już dziś paręset kilometrów, jak powszechna elektryfikacja itp. Wańkowicz (kochany Mel…, jak go nazywają nasi przyjaciele) opowiada o tym wszystkim z zachwytem. Barwnym stylem obfitującym w dobitne powiedzonka, przeplatając tekst często terminami naukowymi i liczbami (nie żal mu milionów!), daje szereg obrazków tego, co widział, no i czego nie widział, ale podobno ma powstać w czasie najbliższym w tym sercu Polski, zadając kłam słowom pewnego kabotyna, który mawiał o Polsce, że jest jak obwarzanek: tylko to coś jest warte, co jest po brzegach, a w środku pustka”. W tym miejscu autor recenzji postawił nawias z odniesieniem do strony 21. książki Wańkowicza.

W istocie na tej stronie autor książki o COP wspomniał słowa wypowiedziane kiedyś przez Józefa Piłsudskiego – o Polsce jako obwarzanku. Początkowo tekst Stanisława Cywińskiego przeszedł bez najmniejszego echa. Więcej – nikt w redakcji dziennika nie zwrócił uwagi na określenie „kabotyn” – podobnie jak cenzura, która artykuł dopuściła do druku. Wypada w tym miejscu zaznaczyć, że praktyki cenzorskie, konfiskaty artykułów czy całych numerów gazet były powszechne w Polsce rządzonej przez piłsudczyków. Dotykały one nie tylko organów SN, ale także całej prasy opozycyjnej; pism socjalistów, ludowców, a na gruncie wileńskim także konserwatywnego „Słowa” wydawanego przez Stanisława Mackiewicza.

Czytaj także:
Kara śmierci za korupcję

Jednak w warszawskim dwutygodniku „Naród i Państwo”, będącym organem tzw. naprawiaczy środowiska znanego pod nazwą Naprawa, której członkowie wchodzili w skład sanacyjnego Obozu Zjednoczenia Narodowego, ukazał się niepodpisany artykuł, zatytułowany „Plugastwo słowa”, będący w istocie donosem na Stanisława Cywińskiego. Według Stanisława Mackiewicza „w pompatycznej formie zostało wskazane, że prof. Cywiński przez »kabotyn« miał na myśli tego, »czyją trumnę Prezydent Rzeczpospolitej odprowadził na Wawel«. Trudno stwierdzić, kto był autorem donosu. Mówiło się o tym, że napisał go sam Wańkowicz, który jednak twardo, także po latach, na łamach prasy peerelowskiej temu zaprzeczał. Cat z kolei sugerował, że autorem anonimu był redaktor pisma »Naród i Państwo«, Bolesław Srocki. Abstrahując jednak od tego, kto był autorem tekstu, treść donosu trafiła do Wilna, do rąk generała dywizji i inspektora armii, Stefana Dęba-Biernackiego.


Ten z wykształcenia rolnik, oficer Legionów i fanatyczny wielbiciel swego Komendanta, wpadł we wściekłość. Generał, jak sam zeznawał – już w czasie wojny, gdy przebywał na Zachodzie – »wobec umieszczenia w artykule przez Cywińskiego wyrażenia o marszałku Piłsudskim «kabotyn», jako kawaler orderu Virtuti Militari, stojąc na straży honoru zmarłego marszałka, kazałem oficerom 1. Dywizji Legionowej, odznaczonej orderami Virtuti Militari na sztandarach, ukarać przez pobicie po mordzie [sic! – przyp. M.W.] wyżej wspomnianego Cywińskiego oraz współwinnego wydawcę «Dziennika Wileńskiego», Zwierzyńskiego. Jako najwyższy rangą i stanowiskiem wojskowy w Wilnie powziąłem decyzję ukarania najmocniejszego po «mordzie»«”.

Napad ludzi w mundurach

„Dałem wytyczne – mówił Stefan Dąb-Biernacki – że w pobiciu wyżej wymienionych mają wziąć udział oficerowie tych pułków garnizonu wileńskiego, które są odznaczone orderami Virtuti Militari, uważając, że te pułki w pierwszym rzędzie muszą stać na straży honoru i czci zmarłego marszałka, te grupy oficerów z poszczególnych pułków miały być prowadzone przez oficerów sztabowych, odznaczonych orderami Virtuti Militari. Wykonanie planu powierzyłem wykonawcom mojej decyzji, nie wyznaczając poszczególnych osób, wychodząc z założenia, że oficerowie wezmą udział w powyższym ochotniczo. O wykonaniu mego rozkazu dowódcy poszczególnych grup pułków mieli mi złożyć meldunek”.

Czytaj także:
Czesi ratują agentów. Przykład, z którego nie skorzystał polski wywiad

W dniu 14 lutego 1938 r. rozkazy zostały wydane. W dowództwie 1. Dywizji Legionów mieli stawić się wyznaczeni oficerowie z pułków wileńskich – ubrani służbowo, z bronią krótką i szablami przy bokach oraz orderami na piersiach. Tam poinformowano ich, iż w „Dzienniku Wileńskim” pojawił się artykuł szkalujący Józefa Piłsudskiego i w związku z tym – z rozkazu gen. Stefana Dęba-Biernackiego – żołnierze muszą zaprotestować oraz wymierzyć sprawiedliwość, gdyż „cześć marszałka Piłsudskiego została zbezczeszczona”. Oficerów podzielono na cztery grupy. Jedna z nich miała udać się do mieszkania prof. Stanisława Cywińskiego. Kolejne – pojechać do mieszkań Aleksandra Zwierzyńskiego i dr. Zygmunta Fedorowicza. Ostatnia do redakcji dziennika.

Aleksander Zwierzyński oprócz tego, że był wówczas wydawcą „Dziennika Wileńskiego”, był także wcześniej posłem trzech kadencji, wicemarszałkiem Sejmu i jednym z działaczy ścisłego kierownictwa Stronnictwa Narodowego. Doktor Fedorowicz w okresie tzw. Litwy Środkowej został wybrany głosami ludu Wileńszczyzny do Sejmu Wileńskiego. Został jego wicemarszałkiem. To przede wszystkim usilnym zabiegom dr. Fedorowicza wilnianie zawdzięczali to, że ich ziemia bez żadnych warunków dodatkowych została włączona w skład Państwa Polskiego. Był on również dyrektorem Gimnazjum Zygmunta Augusta, wileńskim kuratorem oświaty, radnym z ramienia Stronnictwa Narodowego oraz redaktorem „Dziennika Wileńskiego”.

Czytaj także:
Polskie imperium kolonialne

Oficerowie wtargnęli do mieszkania prof. Cywińskiego. Według świadectwa Zygmunta Fedorowicza, który zapewne znał okoliczności napadu od poszkodowanego, „jeden z przybyłych oficerów oświadczył Cywińskiemu – »Pan ośmielił się obrazić marszałka Piłsudskiego«. Po tym oświadczeniu wszyscy oficerowie w liczbie 5–6 rzucili się na Cywińskiego, poczęli go bić, obalili na podłogę, bijąc i kopiąc leżącego aż do zemdlenia. Dokonawszy tego wyczynu, opuścili lokal. Dodajmy, że bili go na oczach przerażonej żony i 14-letniej córki.

Na Mostowej

Dwie kolejne grupy udały się pod wskazane adresy marszałka Zwierzyńskiego i dr. Fedorowicza. Nie zastawszy ofiar w mieszkaniach, zostały odwołane. Najliczniejsza grupa, korzystając z wojskowych aut, przybyła do redakcji „Dziennika Wileńskiego”, mieszczącej się przy ulicy Mostowej 1 w centrum miasta. Przebieg napaści na redaktorów i pracowników narodowej gazety możemy odtworzyć na podstawie tzw. materiałów dochodzeniowych zebranych przez sędziego Piotra Siekanowicza, w ramach powołanej w 1941 r. na uchodźstwie „Komisji w związku z wynikiem kampanii wojennej 1939 r”., wspomnień dr. Zygmunta Fedorowicza, a także kopii zeznania jednej z poszkodowanych – Zofii Kownackiej, złożonego 21 lutego 1938 r. Była ona działaczem Obozu Wielkiej Polski oraz SN w Wilnie, a także redaktorem „Dziennika Wileńskiego”.


Wiktor Trościanko opisał z kolei owe zdarzenia w swojej autobiograficznej trylogii. Był on wówczas w Wilnie, znał z pierwszej ręki relacje z ulicy Mostowej. Oto jego literacki opis: „Drzwi wejściowe nadal nie były zaryglowane, choć tydzień temu »Falanga« wybiła w »dzienniku« kilka szyb. Od tego czasu Zwierzyński chodził z pistoletem, na który już dawno miał pozwolenie ze starostwa grodzkiego. Najpierw wdarł się mróz, który Feliksowi przerwał wędrówki po srebrnym globie. Wionęło mroźnym przeciągiem. Feliks wstał. Zobaczył przed sobą oficera w czapce z podpinką pod brodą, z szablą i pistoletem, ze straszną, okrutną i jakoś nieludzko uśmiechniętą twarzą. […] Wy kto? – warknął podpułkownik. – Goniec redakcyjny Feliks, panie pułkowniku. – To masz, żebyś nie ganiał i żebyś nie był w takiej redakcji! Zanim Feliks zdążył się zasłonić, dostał pięścią po twarzy. […] Napastnicy obskoczyli go ze wszystkich stron. Jeden z nich zdzielił go czymś ciężkim, pewnie kolbą pistoletu. Drugi przejechał się kastetem po szczęce. Feliks splunął krwią i upadł. […] Zwierzyński sięgnął mimo woli do kieszeni. Wyciągnął pistolet. Był teraz pewien, że to znowu najście bojówki Falangi. Nagle w bocznym kręgu światła, na granicy między oświetlonym kołem i ciemnością, spostrzegł oficerów. Wstał. Odłożył pistolet na biurko. Zdążył jeszcze powiedzieć jakby sam do siebie, informując: – … to wojsko… Więcej nie zdążył. I nie wydał ani jednego dźwięku, gdy kilku naraz biło go kolbą jego własnego pistoletu. Mierzyli najczęściej w oczy, bo tam miał binokle. […] – To masz, żebyś nie widział już swoich parszywych artykułów. – Masz draniu!… Ścierwo endeckie! – A to, żeby ci wybić miłość do twojego Dmowskiego! Okładali dalej kolbą. […] Kownacką od początku dwóch chwyciło, przydusiło do biurka i mocno trzymało, wykręcając ręce. […] – Bohaterowie!… Szlakiem Kadrówki!... – wyrzucała Zosia słowa, którymi chciała gryźć i drapać. – Stul pysk, babsztylu, bo i ty dostaniesz. Podpułkownik Kownackiej bić nie pozwolił. Poznał ją od razu. Tańczył z nią kiedyś w Palais de Dance i pamiętał, że doskonale kryła odrazę na widok jego twarzy. Dobrze tańczyła. […] – Bandyci w mundurach!… Dwudziestu na jednego człowieka, tchórze. Ej, bo cię zdzielę – powtarzał monotonnie swą groźbę podporucznik z kwadratową szczęką. […] Jedynym do tej pory ocalałym z pobicia w pokoju redakcji był Dariusz. Uskoczył w ciemny kąt pod piecem. Zajęte bezpośrednimi celami natarcia wojsko zauważyło szczupłego chłopca. Wreszcie ktoś, nie mogąc docisnąć się do bicia i kopania Zwierzyńskiego, spostrzegł postać pod piecem. Przyskoczył i na wszelki wypadek zdzielił pięścią po głowie”.

Czytaj także:
Chłopcy z zapałkami

Należy wyjaśnić, kim był „zdzielony pięścią” Dariusz. A był to Dariusz Żarnowski, wówczas student, działacz narodowy na terenie akademickim, zarazem pracownik redakcji dziennika. Nie wiadomo natomiast, jak nazywał się literacki Feliks, czyli stary goniec redakcyjny. Według Zofii Kownackiej oprócz niego pobito również woźnego SN, który przebywał w lokalu, a „dozorczyni, gdy chciała podać wodę zmasakrowanym narodowcom, uniemożliwiono to, przystawiając do piersi rewolwer”.

Zestawmy jeszcze powyższy fragment z relacją Zygmunta Fedorowicza. „W redakcji znajdowało się wówczas 6–7 osób, wśród nich Zwierzyński, ja i Kownacka. Zwierzyński siedział przy biurku redakcyjnym. Rzucono się na niego i pobito do nieprzytomności. Ja i Kownacka byliśmy w tym momencie w przyległym lokalu drukarni, konferując z metrampażem. Wpadło do sali 10–12 oficerów i obsadziło drzwi, oświadczając, że nikomu ruszyć się nie wolno. Później dopiero się zorientowałem, iż napastnicy widocznie nie wiedzieli, kogo mają przed sobą, i dlatego pozostawili mię w spokoju. W jakieś 15 min później wszedł do sali jakiś podporucznik i poszeptał z oficerami strzegącymi drzwi. Wtedy jeden z nich podszedł do mnie i zapytał: – Czy pan Fedorowicz? Na moje potwierdzenie kilkunastu oficerów rzuciło się na mnie. Poczęli bić pięściami po twarzy, obalili na podłogę i kopali do tej pory, aż zemdlałem. Kiedy ocknąłem się z zemdlenia, stwierdziłem, że leżę na podłodze w kałuży krwi, a otaczają mię nogi w długich butach z ostrogami”.

Na tym jednak nie koniec. Uprzednio pobity Stanisław Cywiński udał się w towarzystwie żony – po opuszczeniu jego mieszkania przy ulicy Trockiej 11 przez oficerów, którzy go pobili – na pogotowie. Stamtąd zaś, po opatrzeniu, do siedziby „Dziennika Wileńskiego”. Miał wyjątkowego pecha. Dotarł do redakcji w momencie, gdy wojskowi zamierzali opuścić lokal. Rozpoznany przez nich został po raz drugi pobity. Oprawcy opuścili redakcję, przy okazji demolując drukarnię. Zaraz po ich wyjściu nadeszła policja wraz ze starostą grodzkim, Czernichowskim.

Osądzili ofiary

Trzech skatowanych redaktorów dziennika – Cywińskiego, Zwierzyńskiego i Fedorowicza – przewieziono na policję. Zostali zatrzymani. Dwóch pierwszych trafiło do szpitala więziennego na Łukiszkach w Wilnie. Doktora Fedorowicza zwolniono. Czym prędzej opuścił on Wilno. Tymczasem do akcji przystąpił wymiar sprawiedliwości. Profesora i marszałka Sejmu oskarżono o zniewagę narodu polskiego „popełnioną w ten sposób, że Zwierzyński jako redaktor i wydawca »Dziennika Wileńskiego« zamieścił art. Cywińskiego, Cywiński zaś, że napisał ten artykuł, z ustępem zawierającym zniewagę pamięci marszałka Polski Józefa Piłsudskiego przez użycie słowa »kabotyn« w odniesieniu do Józefa Piłsudskiego”. Zygmunt Fedorowicz nie został objęty aktem oskarżenia.

Wypada nadmienić, że w trakcie trwania procesu Sejm przyjął kuriozalną w świetle zasad praworządności i demokracji ustawę „o ochronie imienia marszałka Piłsudskiego”. Na jej mocy krytyka Józefa Piłsudskiego była zagrożona karą więzienia do pięciu lat. Na marginesie należy zaznaczyć, że prokuratura, korzystając z zapisów tego aktu, wszczęła dochodzenia przeciw obrońcom Cywińskiego i Zwierzyńskiego w związku ze zniesławieniem przez tych Józefa Piłsudskiego w treści wywodów kasacyjnych! Ostatecznie Aleksander Zwierzyński został uniewinniony, a Stanisław Cywiński skazany na 1,5 roku więzienia. Sprawcy napadu pozostali bezkarni.

Po zajęciu Wilna przez Armię Czerwoną w 1939 r. prof. Cywiński został aresztowany. Po kilku dniach wypuszczono go z aresztu NKWD zmaltretowanego, ale tuż przed przekazaniem miasta Litwinom 28 października 1939 r. bolszewicy zabrali go ponownie. Schorowany, starszy już człowiek nie miał najmniejszych szans, by przeżyć sowieckie uwięzienie. Zmarł 29 marca 1941 r. w szpitalu więziennym w Kirowie. W łapy czerwonych wpadli też dwaj inni redaktorzy „Dziennika Wileńskiego”. Aleksander Zwierzyński – jeden z przywódców państwa podziemnego – był sądzony i skazany w procesie szesnastu. Po odbyciu kary wrócił do komunistycznej Polski. Żył w skrajnie trudnych warunkach materialnych. Zmarł w 1958 r. Doktor Fedorowicz był delegatem okręgowym rządu na kraj w Wilnie podczas okupacji. Aresztowany w 1944 r. – po powtórnym zajęciu Wilna przez bolszewików – spędził w łagrach wiele lat. Przeżył, wrócił do PRL w 1955 r.

Michał Wołłejko

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 1/2015
Artykuł został opublikowany w 1/2015 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mba
 19
  • Czas prawdy IP
    Z jednej strony, ludzie Marszalka i ich prostacka wizja odrodzonej Polski, z drugiej, Dmowski i jego rozumne ukladanie porzadku bez afer i przewalek. I taka byla wlasnie ta nowowskrzeszona Polska. Trudna, ale nasza i niepodlegla. Oczywiscie na tym zerowaly mniejszosci narodowe i obce agentury, jak komunisci i V-kolumna Hitlera. Dzis zeruja glownie obce agentury i ich filie w postaci sejmowej opozycji i wielomilionowych nakladow niemieckich gazet i niemieckie telewizje dla Polakow.
    Dodaj odpowiedź 9 0
      Odpowiedzi: 0
    • gonzo IP
      I dokładnie w ten sam sposób powinno się podejść do posłów totalnej w Brukseli za szkalowanie kraju 5-eczka a co:) A w ramach uprzywilejowania płci"pięknej" p Róży podwójnie
      Dodaj odpowiedź 12 10
        Odpowiedzi: 0
      • Oczywistaoczywistosc IP
        Kochać Polskę, to nie jest prosta sprawa.
        Dodaj odpowiedź 6 2
          Odpowiedzi: 0
        • Szacki IP
          Oj, tam pismaki dostali parę razy po gębie, i wielkie halo do dziś się z tego robi. W tym samym czasie za ten sam czyn (w stosunku do Hitlera lub Stalina) w Niemczech i ZSRR mordowano na masową skalę, i nikt już z tego nie robi afery. Zresztą to nie były czasy Marszałka, bo ten załatwiłby to inaczej. Wtedy Polską rządził Rydz-Śmigły, a Dąb Biernacki był jego protegowanym.
          Dodaj odpowiedź 9 18
            Odpowiedzi: 0
          • puchacz IP
            przecież narodowcy to chamy i pieniacze, a sanacja próbowała tylko dbać o porządek
            Dodaj odpowiedź 8 23
              Odpowiedzi: 0
            • Leming IP
              Pomyśleć, że my tych ludzi dziś czcimy, że w każdym większym mieście jedna z głównych ulic nosi imię Piłsudskiego. Za jakie niby zasługi, się pytam? Przecież nie za Bitwę Warszawską, którą wygrał kto inny a sukces przypisał sobie kabotyn?
              Dodaj odpowiedź 35 18
                Odpowiedzi: 1
              • sifaka IP
                Jak widać czasy się mało zmieniły i nadal niejednemu dziennikarzynie przydałaby się rozmowa wychowawcza z kilkoma krewkimi panami oficerami.
                Dodaj odpowiedź 14 27
                  Odpowiedzi: 0
                • marek IP
                  i tego brakuje obecnej władzy
                  Dodaj odpowiedź 12 22
                    Odpowiedzi: 0
                  • Torquemada IP
                    Na korzyść Piłsudskiego jednak przemawia fakt, że to zdarzenie miało miejsce już po jego śmierci.
                    Dodaj odpowiedź 21 9
                      Odpowiedzi: 2
                    • dr Potargalski IP
                      I jak tu nie przyznać racji tym, którzy twierdzą że wąsaty Ziuk był tylko bezwzględnym i przypisującym sobie cudze zasługi bandziorem.
                      Dodaj odpowiedź 19 15
                        Odpowiedzi: 1
                      • ggggg IP
                        Kult jednostki nam wyrastał?
                        Dodaj odpowiedź 19 9
                          Odpowiedzi: 0
                        • obywatel IP
                          Historia koło znów zatacza...
                          Marszałka to wspomnienie
                          wizję sanacji nam roztacza.
                          i pewne prawa rozumienie,
                          PIS jest wszem znany z tego,
                          że sanacji czas chlubi
                          bo urok systemu owego
                          tak bardzo wszak lubi.
                          Gdzie każde bezprawie
                          prawem się nagle staje
                          gdy niby ku naprawie
                          władzę wielką dostaje
                          pewna grupa, co w ogóle
                          nie chce demokracji
                          przejmując pełną pulę
                          w spółce władzy akcji.
                          Wtedy wnet krytyka
                          choćby pełna treści
                          choć byle kacyka
                          nie będzie się mieścić
                          w "narodowym duchu",
                          bo władza ma rację -
                          na przejaw "rozruchów"
                          więzienne wakacje ...
                          Dodaj odpowiedź 9 6
                            Odpowiedzi: 0
                          • Politolog188 IP
                            Mój Wielki Boże HISTORIA ZACZNIE ZAPISYWAĆ SIĘ NA NASZYCH OCZACH ! Redaktor podpisujący się mba , nie mający odwagi podpisać się nazwiskiem , sugeruje nam byśmy też tworzyli bojówki bojowe . Chłopców do  bicia mamy my  dostatek ! Wybieliliśmy na  patriotów kiboli , a  i  zapasy siepaczy mamy w  ONR . Narodowcy byliby pięścią naszego Państwa i Systemu . To tak nie  może być ! Ja ponad 2 lata męczę się przy klawiaturze , by wyrąbywać zręby katolickiego , prawego i  sprawiedliwego państwa . Nie  uchodzi , by obrażano godność Cysorza i  jego Kota . HIT LATA Z  RADIEM . ZEMSTA BABY " LEWATYWA , " KARA BOSKA " TERAZ JUŻ JAKO Politolog188" . Na melodię " Zabrałaś mi lato " komp . Adama Markiewicza w  wykonaniu Romana Gerczaka . Zabrałaś mi nicka i duszę , a teraz co jeszcze chcesz za to , Odebrać jedną jedyną nadzieję.
                            Za tamte tygodnie , miesiące żmudnego pisania ,
                            Za fałsz i obłudę , wiele dla innych upodleń .

                            To ja przez całe dwa lata tyrałem z wielką męką ,
                            I myśli moje na klawiaturze wbijałem własną ręką,
                            To ja jak ten idiota pisałem w  internetku
                            I jeszcze przez ciebie nerwy tracę na ostatku.

                            W co się mam pocałować? ( W tyłek ?! )
                            Nie, nie, nie  !!!!!!!!!!!!
                            Dodaj odpowiedź 4 13
                              Odpowiedzi: 0
                            • XXX XX IP
                              Bez wyrzucenia piłsudskiego (specjalnie z małej) z Wawelu Polska nigdy nie stanie się ani potężna, ani bogata. Ten bandyta, morderca i agent Niemiec i Austrii zostawił nam w spadku bandę baranów, o których sam mówił "wam kury szczać prowadzać.

                              LK może zostać za zasługi w w walce z mafią jako minister sprawiedliwości.
                              Dodaj odpowiedź 14 14
                                Odpowiedzi: 0

                              Czytaj także