TygodnikPiktowie - dziki lud z północy Brytanii, postrach Rzymian

Piktowie - dziki lud z północy Brytanii, postrach Rzymian

Piktyjski wojownik
Piktyjski wojownik / Źródło: Historia Do Rzeczy/Krzysztof Wyrzykowski
Dodano 10
Pradawny przedindoeuropejski lud zamieszkujący Brytanię był postrachem Rzymian. Rzym nigdy ich nie podbił, a żeby się przed nimi bronić, zbudowano mur ciągnący się od wschodu na zachód przez całą Brytanię.

„Wokół nas krążyły wilki w ludzkiej skórze, nieustannie zacieśniając krąg. Mali, włochaci, z długimi mocarnymi ramionami. Włosy długie opadające kudłami na cofnięte, podobnie jak u małp, czoła. Niewielkie czarne oczy błyszczały jak u węży. Byli prawie nieodziani, dzierżyli za to małe, okrągłe tarcze. Do ataku używali włóczni i szabel o zakrzywionych ostrzach. Najwyższy z nich nie miał nawet pięciu stóp, lecz niezwykle szerokie ramiona zdradzały niepospolitą siłę. Byli szybcy jak koty”.

Czytaj także:
Bitwa nad rzeką Tollense - tajemnicze starcie w starożytnej Europie Środkowej

Tak Piktów, czyli antycznych mieszkańców dzisiejszej Szkocji, portretował Robert E. Howard – amerykański autor z okresu międzywojnia, współtwórca gatunku literackiego sword and sorcery, a szerzej – twórca postaci Conana Barbarzyńcy. Howardyjscy Piktowie mieli być starą śródziemnomorską rasą, która ulegając silniejszym i bardziej przedsiębiorczym przeciwnikom, skarlała i zdziczała, kryjąc się ostatecznie na krańcu świata wśród nagich wzgórz Szkocji. Marsz Piktów ku popkulturze podjęty został ponownie w ostatnich latach za sprawą takich filmów jak „Król Artur” (2004) i „Centurion” (2010). Zżyci z naturą, z równouprawnieniem płci, zwinni jak zawodnicy capoeiry i zgrani niczym komuny antyglobalistów gromili odzianych w stal Rzymian i Sasów. Co jednak na temat Piktów mają do powiedzenia znawcy?

Horda z wrzosowisk

Są badacze wskazujący na celtycki rodowód Piktów, wielu jednak twierdzi, że to pradawny lud przedindoeuropejski, podobnie jak Baskowie czy Etruskowie. Pozostały po nich do dziś tajemnicze inskrypcje z niewymawialnymi słowami takimi jak: „be smeqqnqnanammovvez” czy „irataaddoarens” oraz niepowtarzalne wzornictwo łączące półokręgi i łamane linie przypominające błyskawice. Byli najstraszniejszymi z wrogów Rzymian podczas ich obecności w Brytanii. Gildas Mędrzec, brytyjski mnich z VI w., nazwał najeźdźców wymownie: „ohydna horda, jak czarny rój robactwa, który wypełza z głębokich szczelin w skale, gdy słońce stoi wysoko i jest ciepło”. We wczesnym średniowieczu potrafili gromić zarówno Celtów z Irlandii oraz Brytanii, jak i germańskich Anglów. Wikingom rady już nie dali.

Czytaj także:
Powstanie Brytów przeciw Rzymianom. Furia Boudiki

Wbrew temu, co wymyślił Howard, Piktowie w czasach historycznych wcale nie byli czarnowłosi, choć tacy właśnie osobnicy przemierzali nasz kontynent przed przybyciem Indoeuropejczyków. „Mieszkańcy Kaledonii mają rudawe włosy oraz rosłe i gibkie sylwetki” – pisali rzymscy historycy. Chociaż nie utrwalono tego w kamieniu, Piktowie rzeczywiście mogli tatuować swoje ciała, a przed bitwą dodatkowo malowali je na niebiesko wyciągiem z urzetu. Stąd nazwa ludu (pictus po łacinie znaczy malowany). Zwyczaj ten praktykowany był też wcześniej u Brytów, jednakowoż w wyniku postępującej romanizacji zanikł jako skrajny przejaw barbarzyństwa. Chętnie wkładali też na gołe torsy srebrne łańcuchy i biżuterię. Mrowie takich półnagich, pędzących wojowników mogło przerazić niejednego legionowego weterana.

Kasjusz Dion skwitował: „Mieszkali w chatach, chodzili nadzy i bosi. Mieli demokratyczny system rządów i bardzo lubili rozboje. Ruszają do boju w wozach i mają małe i zwinne konie. Są tam też żołnierze piesi, szybcy w biegu i pewni w obronie. Używają tarcz i krótkich włóczni, do których trzonów przytwierdzone są jabłka z brązu, które wstrząśnięte brzęczą i straszą wrogów. Znosili głód, chłód i wszelkiego rodzaju niewygody. W razie niebezpieczeństwa wycofywali się na bagna, gdzie przez wiele dni przebywali zanurzeni w wodzie z głowami ponad powierzchnią, a w lesie potrafili przeżyć, żywiąc się korą i korzonkami”.

Poza tym Piktowie niewiele różnili się od innych mieszkańców Wysp Brytyjskich. Z racji klimatu chętnie parali się pasterstwem i mając pod ręką aż nadmiar skór i futer, raczej nie chodzili boso, jak złośliwie wytykał im rzymski historyk. U Piktów nie było dróg ani miast (pierwsze pojawiły dopiero w XII w.), ale na wybrzeżu znajdowało się kilka większych warownych grodów, takich jak Dùn Chailleann (Dunkeld), Sgain (Scone), Am Broch (Burghead) czy Baile Fharfair (Forfar). Przez cały okres rzymski Piktowie pozostawali poganami, przejmując z czasem celtycki panteon, a od VI w. wieku krzyż. Porzucenie starych bogów odbyło się w miarę bezkrwawo, w przeciwieństwie do tego, co działo się u wikingów czy Bałtów.

Kobiety Piktów podobnie jak u Celtów poczynały sobie w relacjach damsko-męskich śmielej, niż to było przyjęte u Rzymian. Kasjusz Dion opisał fragment pogawędki, jaką ucięły sobie Julia Augusta, żona cesarza Septymiusza Sewera, z żoną Argentocoxusa, wodza jednego z piktyjskich plemion. Rzymianka łajała Piktyjkę za zbytnią, jej zdaniem, swobodę seksualną. Riposta była chłodna niczym szkockie lato: „Spełniamy nakazy natury w sposób dużo lepszy, niż czynicie to wy, kobiety rzymskie. Gdyż my prowadzamy się otwarcie z najlepszymi z mężczyzn, podczas gdy wy dajecie się deprawować po kryjomu najbardziej nikczemnym”. Wodzami Piktów zostawali mężczyźni, jednak dziedziczenie odbywało się zawsze po kądzieli. W myśl tej zasady zapisywano też nazwiska.


Trudno byłoby się doszukiwać w pracach historyków tak eksponowanego w dzisiejszej kinematografii udziału Piktyjek w pierwszych szeregach wojsk. Na Wyspach zdarzało się, że kobiety mieszały się z tłumem wojów idących na bitwę tudzież zajmowały miejsce kupą na tyłach, chcąc u przeciwnika stworzyć wrażenie przewagi liczebnej. W VI w. Bruide mac Der-llei, król Piktów, wraz z wodzami Szkotów z Dalriady postanowił ukrócić zresztą te ekscesy, które niewiele dawały od strony militarnej, a narażały kobiety na niechybną śmierć lub gwałt. „Ktokolwiek zamorduje kobietę, niech jego prawa ręka i lewa stopa odcięte będą przed śmiercią, a potem niech ten człowiek umrze” – głosiły nowe statuty Piktów. Podobnie zaczęto chronić dzieci, mnichów i starców.

Triumf Agrykoli

Rzymianie rozpoczęli na dobre próby podboju dzisiejszej Szkocji w 71 r. n.e. W latach 80. legatem Brytanii był Gnejusz Juliusz Agrykola. W Grampianach spotkał się w polu z zastępami Piktów (zwanych wówczas jeszcze Kaledonami) w pobliżu szczytu, który Rzymianie zwali Graupius. Piktowie woleli działać po partyzancku, jednak zostali zmuszeni do przyjęcia bitwy, bojąc się doszczętnego zniszczenia pól uprawnych przez nadciągających z południa Rzymian. Postronnemu obserwatorowi mogło się wydawać, że wszelkie atuty w tym starciu są po stronie Piktów: mieli przewagę liczebną oraz przewagę wysokości. Legion musiałby nacierać pod górę. Kaledoński wódz Calgach (Calgacus) wygłosił mowę: „Ilekroć rozpatruję powody wojny i nasze krytyczne położenie, ożywia mnie wielka nadzieja, że dzisiejszy dzień i wasza jednomyślność będzie początkiem wolności dla całej Brytanii. Albowiem zespoliliście się wszyscy i nie znacie jeszcze niewoli, a poza nami żadna ziemia, a nawet morze nie jest bezpieczne, gdyż zagraża nam flota rzymska... Tu wódz, tu armia – tam daniny, kopalnie i wszystkie inne kary niewolników; czy mamy je wiecznie znosić, czy zaraz pomścić, rozstrzygnie się na tym polu. Przez to w chwili wymarszu do bitwy myślcie nie tylko o waszych przodkach, lecz także o potomności”.

Czytaj także:
Bitwa w Lesie Teutoburskim. Zagłada trzech legionów

Agrykola zostawił jednak Rzymian w odwodzie, a kazał atakować wojskom pomocniczym złożonym z germańskich Batawów. Rozpoczął się krwawy bój spotkaniowy na barbarzyńską modłę. Piktowie, widząc, że nie mogą poradzić sobie z Batawami, chcieli ich okrążyć. Ich drugi rzut już zaczął zbiegać ze wzgórza, gdy wyrosła przed nimi rzymska jazda. To Piktowie zostali otoczeni. Doznali potwornych strat, jednak ponad połowie udało się czmychnąć w pobliskie knieje. Wysłana w pościg jazda nie była w stanie ich znaleźć. Ów triumf nie dał jednak Agrykoli za wiele. Maszerując przez Szkocję, stwierdził, że okupacja tego kraju jest kompletnie nieopłacalna. Nie było tu nic do zagrabienia, teren był niegościnny dla rzymskiego osadnictwa, nie było elit, które za cenę autonomii dałyby się okiełznać. Trudno było nawet znaleźć przeciwnika kryjącego się pośród wzgórz i moczarów. Nastąpiło trwające kilkadziesiąt lat status quo, które w dość wyraźny sposób wyznaczał Mur Hadriana i dużo słabszy położony na północ Wał Antonina. Biegnący w poprzek wyspy mur Hadriana wzmocniony był fosami i wałami. Nie był w stanie powstrzymać wielkiej inwazji, regulował natomiast migracje i handel, kanalizując go do kilkunastu fortów i pozwalając ściągać Rzymianom opłaty. Piktowie choć dzicy, potrafili handlować.

„Rozerwani na strzępy”

Wyprawy Piktów poza mur były jedynie łupieżczymi wypadami, choć często wymagały interwencji samych cesarzy. Prawdziwe kłopoty nadeszły w 180 r. Dyscyplina w rzymskiej armii wówczas nieco podupadła. 70 proc. kontyngentu składało się bowiem z wojsk pomocniczych (auxilia). Na germańskich Batawów można było liczyć, ale uzupełnienia, wbrew rzymskiemu zwyczajowi, czyniono z miejscowych Brytów, od wielu lat odwykłych od wojaczki. W czasie jednego z piktyjskich wypadów za mur zginął nawet jeden z legatów. Jak pisze Wojciech Lipoński w „Narodzinach cywilizacji Wysp Brytyjskich”: „Żołnierze byli bowiem zdemoralizowani i łatwo popadali w panikę w zetknięciu z niekonwencjonalnymi metodami walk barbarzyńców, którzy unikali otwartego starcia, siejąc popłoch nocnymi napadami, likwidując małe odłączone oddziały i budząc przerażenie nieustającymi zasadzkami”.

Czytaj także:
Wandalowie dwa razy zdobyli Rzym i założyli państwa w Hiszpanii oraz w Afryce

Cesarz Kommodus brutalnymi metodami przywrócił dyscyplinę i w 187 r. udało się zabezpieczyć prowincję. W 197 r. Piktowie uderzyli ponownie, zachęceni zwinięciem części legionów z muru, potrzebnych akurat w innej części imperium. W 209 r. cesarz Septymiusz Sewer zdecydował się rozwiązać problem Piktów raz na zawsze, wkraczając na ich ziemie i docierając do północnych wybrzeży wyspy. „Lecz nie stoczył żadnej bitwy i nie napotkał wroga stojącego w szyku. Wróg celowo wypuszczał owce i bydło przed żołnierzy, by próbowali je schwycić. W ten sposób odciągali ich coraz dalej, aż byli kompletnie wyczerpani; gdyż brak wody sprawiał Rzymianom wiele cierpień. Wtedy byli atakowani, a ci niezdolni już do marszu byli zabijani przez własnych towarzyszy, by uniknąć pochwycenia” – pisał Dion. Okrutna wojna partyzancka pochłonęła tysiące ofiar po każdej stronie.

Pod koniec IV w. legiony coraz częściej odwoływano z muru (Rzym pogrążał się w wojnach domowych). Piktowie uderzyli, wcześniej likwidując rzymską siatkę wywiadowczą. Zapłonęły wsie i miasta na całej wyspie. Z każdym dziesięcioleciem było coraz gorzej, aż w 410 r. legiony wycofano z Brytanii na stałe. Beda Czcigodny zanotował: „Po tych wydarzeniach na murach wystawiono straże pełne ludzi bojaźliwych. Spętanych strachem, z dnia na dzień opuszczał ich duch. Z drugiej strony wróg nie przestawał atakować. Za pomocą haków tchórzliwi obrońcy byli strącani w pożałowania godny sposób z murów i spadali na ziemię. W końcu Brytowie, zapominając o swoich miastach i fortyfikacjach, uciekli i zostali rozproszeni. Wróg ścigał ich i tak doszło do masakry straszniejszej niż kiedykolwiek przedtem. Nieszczęśni mieszkańcy tych ziem byli rozrywani na strzępy niczym owce rozrywane są przez dzikie bestie”. Dzieła zniszczenia dopełnili Sasi, Anglowie, Jutowie ze wschodu oraz irlandzcy piraci z zachodu.

Czytaj także:
Attyla - bicz boży

We wczesnym średniowieczu losy Piktów układały się zmiennie. Przestali już malować swoje oblicza, ale wciąż napadali i grabili. Do VII w. ulegali militarnie Szkotom, ale za panowania Oengusa (Angusa) mac Fergusa w połowie VIII w. stali się najsilniejszym ludem na północy Brytanii. W 685 r. próbował ich poskromić władca angielskiej Northumbrii Ecgfrith. Piktowie swoim zwyczajem zwabili go w zasadzkę koło jeziora Loch Insh. „Wróg zachowywał się tak, jakby chciał uciec, i król został wciągnięty w ciasne przejścia w niedostępnych górach i zabity z większą częścią swoich sił” – pisał Beda Czcigodny. Do Piktów należała przewaga oręża, jednak kulturowo i językowo ulegali coraz bardziej Szkotom (podobny los wieszczyli Księstwu Mazowieckiemu nasi historycy, gdyby Prusowie nie zostali ujarzmieni przez Krzyżaków). W 848 r. Cináed mac Ailpín (Kenneth MacAlpin) ze szkockiej Dalriady został również królem Piktów. Tak narodziło się Królestwo Szkocji. Piktowie rozpłynęli się w nim całkowicie.

Jakub Ostromęcki

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 2/2016
Artykuł został opublikowany w 2/2016 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ mba
 10
  • Sarcastic IP
    O proszę, czyżby Do Rzeczy zaczęło jakiś kącik edukacyjny?
    Proponuję od podstaw ortografii, wielu Waszym wiernym, przesympatycznym skądinąd, Czytelnikom bardziej by się to przydało niż historia, w dodatku obcych krajów :XD
    Dodaj odpowiedź 3 28
      Odpowiedzi: 1
    • jot-23 IP
      Co do tych "anglikow", to o czywiscie nie macie o tym pojecia, ale pewnie slyszeliscie o "normandzkim podboju" w 1066? Wiec ci normanowie, czyli wikingowie ze skandynawii osiedli w polnoscnej Francji, tak chytrze podbili wyspy, ze po 1000 lat, mimo ze nic sie o nich nie mowi (mieszkancy anglii to przeciez "anglo-saxoni" w siwadomosci ludu - czyli germanie ktorzy zagarneli wyspe po upadku Rzymu) - nigdy nie zostali wyrzuceni ani "rozliczeni" - tak jak komuchy w polsce! i w praktyce do dzisiaj "rzadza" UK. wiekszosc "rodow" - posiadaczy ziemi to Normanowie, wiekszosc absolwentow Oxfordu- Normanowie, itd, itp.
      Dodaj odpowiedź 10 16
        Odpowiedzi: 1
      • Antymonarchistka IP
        Anglicy to okropny naród cofnietych podbrodkow i histerii po smierci najgłupszej w historii przedszkolanki, ważnej dlatego, ze zabrała się z firmą cwaniaków o nazwie monarchia, niemieckich z pochodzenia.
        Dodaj odpowiedź 19 6
          Odpowiedzi: 0
        • jot-23 IP
          "Rzym nigdy ich nie podbił" - bo nie mial po co podbijac? Skad sie bierze te myslenie ze Rzym podbijal dla podbojow? Na cholere komu zimne gory szkocji zamieszkiwane przez dzikich?
          Dodaj odpowiedź 32 6
            Odpowiedzi: 1

          Czytaj także