TygodnikCejrowski dla „Do Rzeczy”: władza odchodzi tylko gdy dostanie kopa

Cejrowski dla „Do Rzeczy”: władza odchodzi tylko gdy dostanie kopa

Dodano
Donald T. odejdzie dopiero, gdy go zabiorą do więzienia albo gdy zostanie uratowany poprzez odessanie w struktury Unii Europejskiej, lub do Ruskich. Niech jedzie – w wolnej Polsce za zdradę należy się szubienica, a to nie jest eleganckie rozwiązanie – mówi Wojciech Cejrowski. W najnowszym „Do Rzeczy” – długa rozmowa z podróżnikiem i „katolickim talibem”.

Ponadto w „Do Rzeczy”: czy Jan Bury może być jednym z najważniejszych ogniw układu korupcyjnego, czy rząd zlekceważył informacje o groźbie przejęcia przez rosyjskiego przedsiębiorcę kolejnego pakietu akcji Grupy Azoty, dlaczego warto było walczyć o życie chorego nienarodzonego dziecka i o czym tak naprawdę rozmawiał szef MSW z szefem NBP.

Władza odchodzi tylko wówczas, gdy dostanie kopa w tyłek. We wszystkich innych przypadkach władza się przepoczwarza, wymienia gęby na inne gęby i pozostaje przy władzy, ile się tylko da. Widzimy teraz ten proces – mówi w rozmowie z Piotrem Włoczykiem Wojciech Cejrowski. Czy jego samego coś zbulwersowało w tzw. aferze taśmowej? To, co zbulwersowało świat zewnętrzny, ale niestety nie Polaków: plugawy język. Chamy w garniturach, przy wykwintnym winie, rozmawiają językiem świni. W Polsce bulwersuje ludzi treść rozmowy, mnie bulwersuje wyłącznie forma, reszty się domyślałem – mówi Cejrowski. I dodaje, że on by odebrał tytuł profesorski Markowi Belce, bo brak kultury osobistej oznacza brak kwalifikacji, by być wykładowcą. Jak podobna afera skończyłaby się w USA? Za czasów Obamy niczym. Za czasów Nixona tym, czym się skończyła, czyli wywaleniem szefa rządu na zbity pysk. Trudno uwierzyć, ale bezczelność Tuska przy bezczelności Obamy wygląda jak kurza kupa przy „Titanicu” – ocenia Cejrowski. I dodaje, że demokraci powodują degradację standardów w polityce. Reakcja PO po ujawnieniu taśm przypomina zachowania amerykańskich demokratów w czasie afery rozporkowej Clintona. Rozmowa z Wojciechem Cejrowskim – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.

Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że śledczy podejrzewają, iż szef klubu PSL Jan Bury może być jednym z najważniejszych ogniw układu korupcyjnego trzęsącego Podkarpaciem. Centralne Biuro Antykorupcyjne od dwóch lat analizowało jego działalność, powiązania biznesowe i polityczno-towarzyskie w ramach operacji o kryptonimie Transza. Udało nam się ustalić, że CBA sprawdzało informacje o ewentualnym wykorzystywaniu przez Burego wpływów, ukrywaniu majątku i wyprowadzeniu go do spółek działających w tzw. rajach podatkowych – piszą Cezary Gmyz i Wojciech Wybranowski. Pod lupą śledczych znalazły się też informacje wskazujące, że poseł miał udział w obsadzaniu rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Badane są też donosy i weryfikowane podejrzenia dotyczące jego powiązań z niektórymi prokuratorami. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że CBA wkroczyło w miniony czwartek do biur poselskich Jana Burego, jego mieszkania, pokoju hotelowego, zabezpieczając między innymi znajdującą się w nich dokumentację. Stało się w to momencie, gdy politycy PSL zaczęli mówić o przyspieszonych wyborach i dymisji szefa MSW, Bartłomieja Sienkiewicza. Więcej o „CBA na tropie Burego” – w najnowszym „Do Rzeczy”.  

„Do Rzeczy” ustaliło też, że polski kontrwywiad informował rząd Donalda Tuska o groźbie przejęcia przez rosyjskiego przedsiębiorcę kolejnego pakietu akcji Grupy Azoty. Alarmująca notatka od ABW została jednak zlekceważona. Pytanie, czy była to tylko urzędnicza indolencja, czy celowe działanie. Na początku czerwca multimiliarder Wiaczesław Mosze Kantor, szef rosyjskiego koncernu chemicznego Acron, za pośrednictwem zależnej od niego luksemburskiej spółki Norica Holding nabył od mniejszościowych inwestorów 2,75 mln akcji polskiej spółki Grupa Azoty. Rosyjski przedsiębiorca posiada łącznie już ponad 20 proc. akcji tej spółki i dzięki temu może do jej rady nadzorczej wprowadzić własnego przedstawiciela, zyskując dostęp do dokumentów, planów inwestycyjnych oraz istotnych danych badawczych i rozwojowych. Koncern, w skład którego wchodzą czołowe polskie firmy chemiczne, jest uznany za spółkę o strategicznym znaczeniu dla państwa polskiego. To największy w Polsce i jednym z największych w Europie producentów nawozów sztucznych, a zarazem największy w kraju odbiorca gazu. Kto więc ma kontrolę nad Azotami, ma wpływ na cały polski rynek. O rosyjskim polowaniu na Azoty pisze Wojciech Wybranowski.

 Tomasz Terlikowski rozmawia z prof. Bogdanem Chazanem – już po informacji, że ma on zostać odwołany z funkcji dyrektora Szpitala św. Rodziny. Wydawało mi się, że nie może do tego dojść. Teraz widzę, że było to myślenie życzeniowe – mówi lekarz. I twierdzi, że zarzuty o narażenie zdrowia i życia pacjentki są wzięte z księżyca. Zdrowie oraz życie fizyczne tej pani nie jest i nie było zagrożone. I nikt poważny nie może formułować podobnych zarzutów – podkreśla. I dodaje, że miał już w swojej karierze podobne zarzuty, a potem prokuratura ich nie potwierdziła. Teraz wydawało mi się, że sprawa jest na tyle głośna, że nie można lekceważyć tak dużej grupy Polaków i że biorąc pod uwagę siłę antyaborcyjnych przekonań Polaków, niemożliwe będzie wyjście represyjne, czyli usunięcie mnie z pracy – dodaje Chazan. Czy warto było walczyć o dziecko, które nie miało szans na przeżycie? Warto było. (…) Jestem dumny, iż podjąłem taką, a nie inną decyzję, że pozostałem wierny swojemu sumieniu i że dzięki tej decyzji mogło urodzić się dziecko – podkreśla prof. Chazan. Rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” także o tym, co tak naprawdę oznaczała rozmowa szefa MSW z prezesem NBP dla portfela Polaków. Prezes Narodowego Banku Polskiego sugerował ministrowi rządzącej koalicji możliwość podjęcia pewnych działań, które zmniejszałyby szanse opozycji na wygranie wyborów do Sejmu w 2015 r. Te działania zostały określone w projekcie nowelizacji ustawy o NBP, w której przewiduje się na dużą skalę skup obligacji rządowych przez bank centralny oraz możliwość udzielania tanich kredytów bankom komercyjnym. Nie jestem i nigdy nie byłem członkiem żadnej partii. Tak jak wielu Polakom jest mi wszystko jedno, kto rządzi, byle rządził mądrze i kierował się interesem publicznym. Jednak uważam, że w Polsce naruszone zostały zasady demokracji, ponieważ partie opozycyjne mają przeciw sobie podwójne standardy obowiązujące w głównych telewizjach oraz – być może – bank centralny, który będzie mógł udzielić potężnego wsparcia partii rządzącej, jeżeli projekt zmieniający ustawę o NBP zostanie uchwalony przez parlament i podpisany przez prezydenta – pisze w „Do Rzeczy” Krzysztof Rybiński. O co tak naprawdę chodzi. Jaka jest stawka tej gry – w najnowszym „Do Rzeczy”.

Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 14 lipca 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 29/2014
Całość recenzji dostępna jest w 29/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ atr

Czytaj także

 0

Czytaj także