TygodnikCzy redaktor Tusk opublikuje taśmy?

Czy redaktor Tusk opublikuje taśmy?

Dodano
PROSTO ZYGZAKIEM

Donald Tusk jakoś nie zdobył się na podziękowanie „Wprost” za ujawnienie nagranych rozmów swoich ministrów, choć podczas konferencji zwołanej krótko po skandalicznym najeździe prokuratury i ABW na redakcję tygodnika przytomnie zauważył: „Tego typu materiały są niebezpieczne, gdy nie są ujawnione”. Po czym, zarzekając się, że „nikt nie miał intencji zablokowania taśm”, choć przecież prokuratorzy i agenci ABW przyszli do „Wprost” po „wszystkie nośniki” (a jak można opublikować później coś, co się oddało?), szef rządu odwołał się do sumień (dziennikarzy? nagrywających?): „Apeluję o natychmiastowe opublikowanie czy ujawnienie wszystkich materiałów”.

Panie Premierze, święte słowa! A zatem czy teraz, kiedy to w istocie w Pana rękach znajdują się rzeczone nagrania – podlegająca Panu ABW ma już podobno w garści pliki z wieloma podsłuchanymi rozmowami, które „są niebezpieczne, gdy nie są ujawnione” – opublikuje je Pan? Czy opublikuje je Pan, by wyeliminować grożące naszemu państwu niebezpieczeństwo, o którym tyle Pan mówił podczas konferencji? Zenuncjacji prokuratury wynika, że na nagraniach, które zdobyła, znajdują się rozmowy kilkudziesięciu osób. W tym kontekście padają nazwiska wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, szefa CBA Pawła Wojtunika, prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego, miliardera Jana Kulczyka.

Pytanie, czy pliki z tymi rozmowami jeszcze znajdują się w prokuraturze, czy już zostały przekazane – i to bez zrobienia kopii, co przyznano w przypadku taśm wydanych śledczym przez „Wprost” – do ABW; agencji zależnej od premiera Tuska, który – zachodzi takie podejrzenie – mógł wysłać szefa MSW na negocjacje z prezesem NBP w sprawie warunków wsparcia Platformy przez bank centralny w zbliżającej się walce wyborczej z PiS. A zatem, Panie Premierze, czas odpowiedzieć na własny apel i jak najszybciej ujawnić zapisy podsłuchanych rozmów, „które są niebezpieczne, gdy nie są ujawnione”. Niebezpieczne nie tylko z tego powodu, iż zapewne nigdy nie uzyskamy stuprocentowej pewności, że nagrywający je nie zrobili kopii, które mogłyby być w przyszłości wykorzystywane do szantażowania podsłuchanych ludzi. Niebezpieczne także z tego powodu, że jeśliby nawet dodatkowe kopie tych wszystkich czy tylko niektórych podsłuchanych rozmów nie istniały, to i tak istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa rodzi sytuacja, gdy mają do nich dostęp prokuratorzy i funkcjonariusze ABW, a być może także niektórzy nadzorujący tę agencję politycy.

Jednak – jak wiadomo – gdy Tusk mówi, że coś zrobi dla bezpieczeństwa Polski, nieważne, czy chodzi o armię, niezależność energetyczną, czy zagrażające państwu podsłuchy, to mówi. •

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 28/2014
Cały wywiad opublikowany jest w 28/2014 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ atr

Czytaj także

 0

Czytaj także