TygodnikAkcje likwidacyjne wyklętych. Osiem egzekucji od Rzeszowa do Działdowa

Akcje likwidacyjne wyklętych. Osiem egzekucji od Rzeszowa do Działdowa

Kadr z filmu
Kadr z filmu "Historia Roja" / Źródło: Materiały prasowe
Dodano 13
Ubecy, Sowieci, szpicle, milicjanci – wyklęci polowali na nich tak jak AK na gestapowców – pisze na łamach najnowszego numeru miesięcznika "Historia Do Rzeczy" Arkadiusz Karbowiak.

Toczona od lata 1944 r. walka funkcjonariuszy bezpieki i NKWD z polskim podziemiem niepodległościowym od razu miała charakter okrutny i bezlitosny. Komuniści systematycznie dokonywali masowych aresztowań żołnierzy podziemia, poddawali ich brutalnym przesłuchaniom, podczas których byli oni w wymyślny sposób torturowani. Końcem owej straszliwej gehenny konspiratorów była często śmierć zadawana w czeluściach ubeckich kazamat. Za te potworne zbrodnie podziemie wymierzało katom i zdrajcom stosowne kary.

I Grodek

Jedną z pierwszych spektakularnych akcji likwidacyjnych było zabicie kierownika Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Hrubieszowie – Feliksa Jacentego Grodka. Do Komunistycznej Partii Polski wstąpił w 1922 r., a podczas okupacji – do PPR i AL, pracując jako warszawski tramwajarz. Gdy zaczął się proces instalowania władz komunistycznych, wstąpił do UB i został szefem hrubieszowskiej placówki.

Ponad dwa tygodnie przed objęciem przez niego tego stanowiska podziemie niepodległościowe pozbawiło życia pierwszego kierownika bezpieki w Hrubieszowie, Edwarda Januszewskiego. Wkrótce od kul zamachowców padł kolejny z ubeckich katów, funkcjonariusz Józef Chmarzyński. Na jego likwidację miejscowe elity komunistyczne odpowiedziały krwawą ripostą, mordując w nocy z 3 na 4 marca 1945 r. 10 osób podejrzewanych o działalność w AK albo sympatyzowanie z tą organizacją. Na czele jednego z trzech czerwonych szwadronów śmierci stał Feliks Grodek.

Informacje o jego zaangażowaniu w masakrę dotarły do komendanta hrubieszowskich struktur poakowskiego podziemia, kpt. Mariana Gołębiowskiego „Koraba”. Natychmiast nakazał on rozwiesić w całym mieście ulotkę informującą, że „zbrodnia ta zostanie ukarana, a w pierwszym rzędzie zostanie zlikwidowany szef UB Grodek”. Kierownik UB od tego momentu stał się bardzo ostrożny i nie pokazywał się poza budynkiem PUBP bez silnej obstawy. „Irka” (drugi pseudonim Gołębiowskiego) dowiedział się o serdecznych stosunkach łączących szefa UB z prezesem Towarzystwa Rolniczego Hrubieszowskiego.

/ dcy
Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 3/2017
Cały artykuł dostępny jest w 3/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 13
  • jak najbardziej Polak IP
    No nie wiem, czym się tu chwalić. To jak, mamy wyszkolić młodych, żeby dokonywali egzekucji wrogów narodu? A kto będzie tym wrogiem? Ktoś z PiS, PO, od Kukiza czy z PSL? jak komuś hormony buzują i adrenaliny brakuje, to wysłać go do legii cudzoziemskiej, albo do płatnych najemników z blackwater, niech strzela do terrorystów.
    Dodaj odpowiedź 13 23
      Odpowiedzi: 0
    • Szacki IP
      Gdyby nie akcja "Burza" i powstanie, to opór przeciwko bolszewickiej okupacji byłby znacznie silniejszy i skuteczniejszy. Co więcej zaryzykuję tezę, że tak zwana "Polska Ludowa" upadłaby wcześniej. Być może się mylę, ale takie jest moje zdanie.
      Dodaj odpowiedź 28 8
        Odpowiedzi: 2
      • Norbert IP
        Ludzie po 5 latach okupacji, chcieli wreszcie normalnie żyć. Tymczasem musieli egzystować pomiędzy dobrymi i złymi, względnie odwrotnie pomiędzy złymi i dobrymi. Więcej było tych złych i to po obu stronach.
        Dodaj odpowiedź 26 21
          Odpowiedzi: 2

        Czytaj także