TygodnikLewaccy terroryści podpalają RFN. 45 dni, które wstrząsnęły Zachodem

Lewaccy terroryści podpalają RFN. 45 dni, które wstrząsnęły Zachodem

Powrót komandosów z jednostki GSG 9 po odbiciu porwanego samolotu Lufthansy
Powrót komandosów z jednostki GSG 9 po odbiciu porwanego samolotu Lufthansy / Źródło: Wikimedia Commons / Bundesarchiv/Ludwig Wegmann
Dodano 4
Niemieccy radykałowie z RAF w 1977 r. porwali i zamordowali szefa niemieckiego związku pracodawców, zabili prokuratora generalnego i porwali samolot.

W 1977 roku Republika Federalna Niemiec stanęła na skraju kryzysu, który nikogo nie zostawił obojętnym. Skrajnie lewicowa bojówka Rote Armee Fraktion (RAF) – następczyni grupy Andreasa Baadera i Ulrike Meinhof – uderzyła tamtej jesieni z szokującą sprawnością i bez żadnych skrupułów. Dla rozleniwionego dobrobytem społeczeństwa zachodnioniemieckiego był to szok. Porwanie przemysłowca Hansa Martina Schleyera, udany zamach na prokuratora generalnego Siegfrieda Bubacka, porwanie samolotu Lufthansy zachwiały wizerunkiem kraju „cudu gospodarczego”. A jednak niemiecka demokracja wyszła z tego kryzysu zwycięsko. Ceną była śmierć paru ludzi po jednej i drugiej stronie tego krwawego starcia. „Niemiecka jesień” – jak nazywa się za Odrą te 45 dni terroru – to koszmar, który do dziś ma w pamięci generacja ówczesnych, świadomych politycznie Niemców. W 40. rocznicę porwania Schleyera obecny prezydent RFN Frank-Walter Steinmeier uroczyście złożył kwiaty w miejscu porwania.

Metoda na dziecięcy wózek


5 września 1977 r. był poniedziałek. Po wakacjach nawet szefowie biznesu musieli zacząć normalny, żmudny tydzień pracy. Wśród nich był Hans Martin Schleyer, szef Bundesvereinigung der Deutschen Arbeitgeberverbände (Stowarzenie Niemieckich Pracodawców). Schleyer miał dość typowy życiorys wojennej generacji, jaka stała na czele wielkiego niemieckiego biznesu lat 70. No, może nieco bardziej brunatny niż ówczesna średnia. Urodzony w 1915 r. w Offenburgu w Badenii, rozpoczął studia na uniwersytecie w Heidelbergu w 1933 r. Miał wtedy już za sobą wychowanie w Hitlerjugend – nie tak wtedy częste, bo jeszcze przez dojściem Führera do władzy.


Nic dziwnego, że już na początku studiów wstąpił do SS, uzyskując rangę Untersturmführera (odpowiednik podporucznika). Schleyer był ceniony raczej jako organizator nazistowskich związków studenckich niż jako pałkarz i w 1937 r. wstąpił do NSDAP. Powołany do wojska w 1939 r., walczył na froncie zachodnim, ale po kontuzji został skierowany do Pragi, gdzie trafił do niemieckiej administracji nadzoru nad czeskim przemysłem pracującym na wojenne potrzeby Rzeszy. W końcu wojny trafił do amerykańskiej niewoli, gdzie udało mu się ukryć swój stopień SS, i stosunkowo szybko został zwolniony. Swoje doświadczenia z wojennych Czech wykorzystał w czasie robienia kariery w Stowarzyszeniu Niemieckich Pracodawców, którego szefem został w 1973 r.

W czasie rewolty 1968 r. młodzi kontestatorzy wyciągnęli na światło dzienne jego aktywny udział w aparacie nazistowskim. Schleyer stał się jednym z najczęściej przywoływanych przykładów brunatnego życiorysu wśród rekinów zachodnioniemieckiego biznesu. Pogróżki pod jego adresem powoduły, że od połowy lat 70. zaczął liczyć się z groźbą zamachu. Przyznana mu została policyjna ochrona. Gdy 30 lipca 1977 r. Frakcji Czerwonej Armii udało się zgładzić w zamachu szefa Dresdner Bank – Jürgena Ponto – ochrona policyjna Hansa Martina Schleyera została dodatkowo wzmocniona.

Władze nie wiedziały, że zamach na Schleyera był zaplanowany już w 1976 r., ale aresztowanie terrorysty Siegfrieda Haaga zniweczyło plany. Zamiar porwania lub zabicia Schleyera przejęła bojówka RAF – Brigitte Mohnhaupt, jej członkini, starannie obserwowała trasy i pory poruszania się po mieście samochodu Schleyera. Sam zamach przygotowało RAF-Kommando „Siegfried Hausner”, które nosiło imię terrorysty zmarłego z przyczyn zdrowotnych w więzieniu w Stammheim w 1975 r.

Feralnego 5 września 1977 r. w Kolonii, w willowej dzielnicy Braunsfeld, mercedes Schleyera i towarzyszący mu drugi mercedes z asystą policyjną wyjeżdżały z Friedrich-Schmidt-Straße, by skręcić w Vincenz-Statz-Straße. Nagle przed maską pojazdu Schleyera pojawiła się kobieta z dziecięcym wózkiem. Heinz Marcisz, kierowca Schleyera, instynktownie zahamował. Zrobił to tak nagle, że policyjny wóz jadący za nim nie był w stanie wyhamować i uderzył ze sporą siłą w tył wozu Schleyera. Wtedy dopiero okazało się, że jest to pułapka terrorystów, którzy wykorzystali szok wywołany stłuczką i otworzyli ogień.

Na ulicę wypadło czworo (według innych zeznań pięcioro) terrorystów, którzy z bliskiej odległości zabili kierowcę mercedesa i towarzyszącego Schleyerowi na tylnym siedzeniu oficera policji Rolanda Pielera. W tym samym czasie drugi zespół bojówkarzy zabił policjantów z drugiego wozu – kierowcę Reinholda Brändlego i oficera policji Helmuta Ulmera. W ciałach Brändlego i Pielera znaleziono potem ponad 20 kul, co pokazuje siłę ognia.

Schleyer został oszczędzony, gdyż miał być wymieniony na czołówkę bojowców RAF przetrzymywanych w superstrzeżonym więzieniu w Stammheim. Porwany przemysłowiec został błyskawicznie przerzucony do przygotowanej zawczasu furgonetki i wywieziony do miasteczka Erftstadt koło Kolonii. Tutaj w ustronnym mieszkaniu był przetrzymywany przez kolejne tygodnie. 8 października terroryści wysłali do mediów zdjęcia i nagrania Schleyera, w których zwraca się do władz o zgodę na zwolnienie terrorystów. Porywacze nie ukrywali, że w razie niespełnienia ich żądań zabiją przemysłowca. Swoje żądanie uwiarygodnili w dobitny sposób. Dzień przed wysłaniem taśm do mediów, 7 października, w udanym zamachu RAF zamordowała prokuratora generalnego RFN Siegfrieda Bubacka.

Szok i niedowierzanie


Zachodnie Niemcy były przerażone. Chociaż zamachy lewicowych bojówek zdarzały się od początku lat 70., tym razem skuteczność terrorystów była zdumiewająca, a fala zamachów uderzyła w osoby ze szczytów władzy i biznesu. Poszukiwania miejsca uwięzienia Schleyera nic nie dały. Coraz bardziej zmaltretowana twarz „burżuja” na zdjęciach z kolejnymi informacjami o liczbie dni w niewoli stanowiła manifest pewności siebie lewaków. Nad głową Schleyera wymalowane było złowróżbne godło RAF – czerwona gwiazda z pistoletem maszynowym Heckler und Koch, ulubioną bronią bojówkarzy.



A w mediach toczyła się dyskusja. Czy państwo powinno ratować ofiarę i zwolnić więzionych terrorystów, czy musi bronić zasady, że kraj nie daje się szantażować. Kanclerz Helmut Schmidt od samego początku ogłaszał, że nie będzie żadnych targów z RAF. W telewizyjnym przesłaniu do Niemców – z pełną świadomością dramatyzmu sytuacji - złożył twardą deklarację: „Terroryzm w dłuższej perspektywie nie ma szans”. Podkreślił, że Republika Federalna Niemiec stanie na wysokości zadania i ukarze zamachowców.

Pełne poparcie tej zasady zadeklarowały wszystkie partie obywatelskie od SPD przez FDP do CDU-CSU. Bundestag demonstrował jedność działania ze Schmidtem, błyskawicznie przegłosowując nowy akt prawny o bezpieczeństwie publicznym, pozwalający policji na jeszcze bardziej zdecydowaną walkę z terrorem. Dla żony porwanego przemysłowca Waltrude Schleyer twarde deklaracje kanclerza Schmidta to jak ogłoszenie wyroku śmierci na męża. Rodzina Schleyera wystąpiła do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o nakazanie rządowi zwolnienia terrorystów z racji zagrożenia życia ofiary porywaczy, ale 16 października sędziowie wydali wyrok – rząd ma pełne prawo odrzucać szantaż w imię bezpieczeństwa publicznego. Policja podjęła też akcję uniemożliwienia rodzinie Schleyerów przekazania terrorystom 15 mln marek okupu.

13 października 1977 r. sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna. Na pokładzie samolotu Lufthansy „Landshut” lecącym z Frankfurtu nad Menem na hiszpańską Majorkę grupa porywaczy z Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny sterroryzowała załogę i zażądała zwolnienia czołówki RAF z więzienia w Stammheim. Samolot próbował wylądować w paru krajach arabskich, ale okazało się to możliwe wyłącznie dla uzupełnienia zapasów paliwa. W trakcie postoju w Adenie porywacze zamordowali pilota Jürgena Schumanna. W końcu maszyna Lufthansy wylądowała w stolicy Somalii – Mogadiszu. Palestyńczycy liczyli na ciche wsparcie marksizującego lidera Somalii Siada Barre.

Nie wiedzieli, że Barre zgodził się na przybycie do Somalii z RFN elitarnej jednostki antyterrorystycznej GSG 9, którą stworzono po masakrze izraelskich sportowców na olimpiadzie w Monachium w 1972 r. Komandosi z sukcesem odbili samolot bez strat wśród pasażerów. Z czterech porywaczy tylko jeden przeżył atak. Niemcy byli pod wrażeniem skuteczności rządu Schmidta. Żyjący nadzieją na uwolnienie terroryści trzymani w Stammheim dowiedzieli się o klęsce w Mogadiszu. 19 października straż więzienna odkryła, że troje liderów RAF – Gudrun Ensslin, Jan-Carl Raspe i Andreas Baader – nie żyje.

Czytaj także:
Był największym wrogiem lewaków. Zabili go w okrutny sposób


Jak ogłosili potem śledczy, Baader i Raspe popełnili samobójstwo, używając pistoletów przeszmuglowanych przez ich adwokata Arndta Müllera. Ensslin powiesiła się w celi. Czwarta z aktywistek RAF w Stammheim – Irmgard Möller – która podobnie jak Gudrun Ensslin próbowała się powiesić – przeżyła. W 1985 r. została zwolniona i do tej pory żyje gdzieś w Niemczech.

Śledztwo nie wyjaśniło wielu znaków zapytania wokół śmierci fanatyków. Jak to było możliwe, że w najlepiej ponoć strzeżonym więzieniu Niemiec superważni więźniowie nie byli obserwowani non stop? Czyżby władzom była na rękę ich samobójcza śmierć? A może był to „Staatsmord” – zabójstwo w imię interesów państwa?
Nieprzejednane stanowisko rządu RFN, klęska w Mogadiszu i śmierć liderów RAF oznaczały wyrok śmierci dla Schleyera. Udręczonego człowieka zastrzelono i przeszmuglowano jego ciało do Francji, gdzie 19 października w okolicy Miluzy, w bagażniku porzuconego samochodu Audi 100, odnaleziono jego zwłoki.

Niemiecka precyzja


Specjalistów od terroryzmu zdumiewa do dziś stopień skuteczności zamachowców RAF przy porwaniu Schleyera, zamachu na Jürgena Ponto i Siegfrieda Bubacka oraz łatwość porwania samolotu Lufthansy lecącego na Majorkę. Wszystkie te zamachy dokładnie zanalizowano i służby specjalne RFN wyciągnęły z nich wiele wniosków. Lekcja „niemieckiej jesieni 1977 r”. sprawiła, że już nigdy później nie powtórzyła się taka zmasowana fala ataków w tak krótkim czasie, choć ataki pogrobowców RAF będą się jeszcze zdarzać – do ostatniego doszło w 1993 r. W 2015 r. „emeryci” RAF zorganizowali jeszcze akcję na furgonetkę z pieniędzmi.

A lewicowi intelektualiści do dziś relatywizują potworność sprawy Schleyera snuciem dywagacji na temat domniemanego zamordowania czołówki RAF w więzieniu w Stammheim na polecenie władz. Pogrzeb Andreasa Baadera, Jana-Carla Raspego i Gudrun Ensslin 27 października 1977 r. na stuttgarckim cmentarzu Dornhalden stał się wielką demonstracją solidarności z terrorystami, w której wzięło udział wielu uczestników rewolty 1968 r. Na podstawie wydarzeń z 1977 r. powstał słynny film „Niemcy jesienią” z etiudami Heinricha Bölla, Rainera Wernera Fassbindera i Volkera Schlöndorffa.

Przygnębieni pasmem zbrodni zwykli Niemcy odreagowali swoje lęki uroczystym powitaniem 28 października 1977 r. członków GSG 9 wracających z Mogadiszu na lotnisku w Kolonii. Po raz pierwszy od lat II wojny światowej zachodni Niemcy fetowali swoich komandosów po wykonaniu udanej akcji bojowej.

Rodzina Schleyera kultywowała pamięć o ofierze zamachu. W miejscu porwania ustawiono pamiątkowy krzyż. Po latach zdobyła się na zrozumienie racji, jakie stały za stanowczą odmową kanclerza Helmuta Schmidta paktowania z zamachowcami – 36 lat po zabójstwie szefa Stowarzyszenia Niemieckich Pracodawców były kanclerz został uhonorowany nagrodą im. Hansa Martina Schleyera, a zatem rodzina uznała tym samym racje kanclerza. Być może po tym geście Schmidt umarł dwa lata później – w 2015 r. – z lżejszym sumieniem.

Okładka miesięcznika Historia Do Rzeczy: 10/2017
Artykuł został opublikowany w 10/2017 wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ pwł

Czytaj także

 4
  • Aniaa IP
    Cześć, chciałabym tą drogą spotkać ekstra mężczyzne na resztę życia. Ja 22 letnia chuda blondynka po nieudanym związku, wiek nie gra roli, jesteś sam ? Pisz do mnie na portalu: http://gg.gg/ania22
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Biały Polak IP
      Człowiek walczył z żydo-komuną identycznie jak Żołnierze Wyklęci a tu jakieś stalinowskie lewaki coś do niego mają.
      Dodaj odpowiedź 1 7
        Odpowiedzi: 0
      • historyk niezależny IP
        przedtem jako funkcjonariusz NSDStB zajmował się aryzacją Uniwersytetu w Heidelbergu, uniwersytetu Leopolda i Franciszka w Innsbrucku, potem aryzacją na Deutsche Universität Prag
        germanizacją na Česká universita Karlova
        Dodaj odpowiedź 8 2
          Odpowiedzi: 0
        • historyk niezależny IP
          Naprawdę antykomunizm odpiera resztki bezstronności, warto było wspomnieć że to coś mówi o RFN szef korporacji przemysłowcówBDA/BDI..... były SS-Untersturmführer Hanns Martin Schleyer , odpowiedzialny za aryzację przemysłu Czech i Moraw w  Zentralverband der Industrie für Böhmen und Mähren, protegowany i zięć SA-Sanitätsgruppenführer Emial Ketterera, protegowany Reichsstudentenführera NSDStB i SS-Obergruppenführera oraz Gauleitera NSDAP Adolfa Scheela
          Dodaj odpowiedź 8 2
            Odpowiedzi: 0

          Czytaj także